Forsal logo

Będzie radykalna zmiana w podatku od mieszkań? Jest już nowa wersja przepisów. Trzeba zapłacić więcej

Ten tekst przeczytasz w 5 minut
58 minut temu
Będzie radykalna zmiana w podatku od mieszkań?
Będzie radykalna zmiana w podatku od mieszkań?/ShutterStock
Podatek od nieruchomości liczony od metrażu zamiast od wartości od lat budzi dyskusje. Teraz do zmiany przepisów ponownie zachęca Polskę Rada Unii Europejskiej, która uważa, że obecny system sprzyja spekulacji i podbija ceny mieszkań. To nie jest jednak wyłącznie głos Brukseli. Podobne rekomendacje od lat formułują także ekonomiści i eksperci rynku mieszkaniowego. Co więcej, w Sejmie czeka już poprawiona wersja projektu Lewicy, która miałaby całkowicie zmienić sposób opodatkowania właścicieli wielu mieszkań.

Rada Unii Europejskiej opublikowała coroczne zalecenia dotyczące polityki gospodarczej, społecznej i budżetowej państw członkowskich. W części poświęconej Polsce znalazł się także wątek podatku od nieruchomości. Jak informował "Fakt", unijni eksperci ponownie wskazują, że obowiązujący w Polsce model odbiega od rozwiązań stosowanych w większości państw członkowskich.

Bruksela: obecny system premiuje inwestowanie w mieszkania

Autorzy zaleceń zwracają uwagę, że Polska pozostaje jednym z nielicznych krajów Unii Europejskiej, w których podatek od nieruchomości naliczany jest przede wszystkim od powierzchni, według maksymalnych stawek określanych centralnie, a nie od wartości majątku. W praktyce prowadzi to do sytuacji, w której właściciel luksusowego apartamentu w centrum Warszawy może płacić podatek niewiele wyższy od właściciela znacznie tańszego mieszkania o podobnym metrażu.

Jak wskazano w dokumencie, Polska "pozostaje jednym z niewielu państw członkowskich, które opierają podatek od nieruchomości na bardzo niskiej maksymalnej stawce kwotowej ustalanej centralnie przez prawo, a nie na wartości nieruchomości".

Zdaniem Rady UE taki model prowadzi do nierówności, a jednocześnie zachęca do lokowania kapitału właśnie w nieruchomościach. W ocenie autorów zalecenia mieszkania i grunty są dziś opodatkowane znacznie łagodniej niż wiele innych form inwestowania pieniędzy, między innymi akcje. Efekt? Dodatkowy popyt inwestycyjny, który przekłada się na wzrost cen mieszkań i czynszów.

To dlatego eksperci sugerują rozważenie systemu opartego na wartości nieruchomości albo wartości gruntu. Według nich zwiększyłoby to progresywność podatku i ograniczyło bodźce do spekulacyjnych zakupów.

To nie pierwszy raz, kiedy takie rekomendacje trafiają do Polski. W podobnym kierunku od lat wskazują również OECD oraz Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Ministerstwo Finansów konsekwentnie podkreśla jednak, że nie prowadzi prac nad wprowadzeniem podatku katastralnego.

Polski system coraz częściej krytykują także eksperci

Argumenty o potrzebie zmian pojawiają się również w krajowej debacie. Eksperci podkreślają, że obecny sposób naliczania podatku słabo odzwierciedla rzeczywistą wartość majątku.

– Dobrze skonstruowany podatek oparty na wartości nieruchomości byłby bardziej racjonalny niż obecny polski podatek od nieruchomości, bo dziś płacimy przede wszystkim od metrażu, a nie od realnej wartości majątku – mówiła w rozmowie z Interią Aleksandra Krugły z Instytutu Rozwoju Miast i Regionów i Ośrodka Rozwoju Najmu Społecznego.

Ekspertka wskazała, że obecny system opodatkowania w niewielkim stopniu uwzględnia faktyczną wartość nieruchomości i ich przeznaczenie. W efekcie podobnie traktowane są lokale o tej samej powierzchni, mimo że mogą znacząco różnić się wartością, a przepisy nie rozróżniają wystarczająco mieszkań wykorzystywanych do zaspokajania potrzeb mieszkaniowych od nieruchomości luksusowych, pustostanów, lokali inwestycyjnych czy niezabudowanych gruntów.

Jak zaznacza ekspertka, podatek oparty na wartości nie rozwiąże sam problemów rynku mieszkaniowego, ale może zmienić zachowania inwestorów. Aleksandra Krugły argumentuje, że obecnie utrzymywanie pustych mieszkań, kolejnych lokali kupionych w celach inwestycyjnych czy uzbrojonych działek budowlanych wiąże się z relatywnie niskimi kosztami. Jej zdaniem wyższe obciążenia podatkowe mogłyby zachęcić właścicieli do wprowadzenia takich nieruchomości na rynek – poprzez ich wynajem, sprzedaż lub rozpoczęcie zabudowy gruntów.

Lewica poprawiła projekt. Wyższy podatek od trzeciego mieszkania

Choć temat podatku od wartości nieruchomości od lat budzi polityczne emocje, w Sejmie znajduje się już projekt przygotowany przez Lewicę. Dokument został zaprezentowany w marcu, następnie przeszedł konsultacje i – jak ustaliła Interia – został właśnie poprawiony.

Projekt tzw. podatku od biznesu mieszkaniowego zakłada odejście od obecnego systemu liczonego od powierzchni na rzecz podatku zależnego od wartości nieruchomości. Jego autorzy przekonują, że celem jest ograniczenie zakupów mieszkań wyłącznie w celach inwestycyjnych i zwiększenie dostępności lokali dla osób kupujących je na własne potrzeby.

Najważniejszym założeniem pozostaje mechanizm obejmujący dopiero właścicieli trzeciego i kolejnych mieszkań. W ich przypadku stawka podatku miałaby stopniowo rosnąć, docelowo osiągając poziom 1,5 proc.

Po konsultacjach projekt został jednak zmodyfikowany. Łukasz Michnik, rzecznik Lewicy, poinformował w rozmowie z Interią, że projekt został rozszerzony o budynki mieszkalne wielorodzinne, aby objąć regulacjami wszystkie podstawowe kategorie nieruchomości mieszkalnych i ograniczyć możliwość omijania przepisów. Jak wyjaśnił, z projektu usunięto także ustawowe preferencje dotyczące efektywności energetycznej oraz schronów, pozostawiając samorządom możliwość uwzględniania takich zachęt w lokalnej polityce podatkowej.

Dodał również, że wprowadzono wyłączenie dla niewielkich udziałów w nieruchomościach odziedziczonych, dzięki czemu osoby posiadające mniej niż połowę udziałów nie będą automatycznie obejmowane wyższą stawką podatku. – Mechanizm ochronny dla pierwszego i drugiego mieszkania zostaje – podkreślił.

Projekt czeka na decyzję marszałka

Jak przekazuje rzecznik Lewicy, poprawiona wersja projektu jest już gotowa. – Teraz po poprawkach czekamy na nadanie numeru druku przez marszałka Sejmu – dodaje Łukasz Michnik.

To oznacza, że dalszy los projektu zależy obecnie od decyzji marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. To on zdecyduje, kiedy projekt zostanie formalnie skierowany do prac parlamentarnych. Choć teoretycznie nic nie stoi na przeszkodzie, by stało się to szybko, praktyka pokazuje, że poselskie projekty potrafią czekać na swój moment przez wiele miesięcy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Jagienka Michalik
Jagienka Michalik

Absolwentka politologii i dziennikarstwa na  Uniwersytecie Jagiellońskim, także PR-owiec.  Przez blisko dziesięć lat jej pasją było radio, gdzie prowadziła audycje i robiła reportaże,  ostatecznie zwyciężyła magia mediów  internetowych. Bliskie są jej tematy związane z rynkiem pracy i przedsiębiorczością. Lubi rozmawiać z ludźmi i opisywać ich historie, także  te biznesowe, prowadzące do sukcesu. Prywatnie wielbicielka psów i kotów, górskich wędrówek, jazdy na nartach i podróży w miejsca nieoczywiste. 

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraBędzie radykalna zmiana w podatku od mieszkań? Jest już nowa wersja przepisów. Trzeba zapłacić więcej »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj