"Jeżeli uda się nam uniknąć ponownego zamknięcia gospodarki, takiego jak pamiętamy z wiosny, to już w drugiej połowie przyszłego roku powinniśmy mieć do czynienia z wyraźnym rozwojem polskich firm, wzrostem PKB. Jeśli natomiast tempo wzrostu zakażeń (koronawirusem - PAP) znowu by się podniosło, gdyby była konieczność szybkiego zamknięcia gospodarki, to niestety konsekwencje i straty liczylibyśmy na długie, długie lata" - powiedział wicepremier, minister rozwoju, pracy i technologii w piątek na antenie TVP Info.

Gowin oceniając wystąpienie premiera Mateusza Morawieckiego, który przekazał, że na razie nie ma konieczności wprowadzenia narodowej kwarantanny, powiedział że na razie jest to wygrana bitwa. "Ale od każdego z nas, od odpowiedzialności, od sumy odpowiedzialności i solidarności wszystkich Polaków zależy to, czy wygramy nie tylko bitwę, ale i wojnę" - zaznaczył.

Wicepremier liczy też na to, że iż w najbliższych tygodniach będzie można zacząć odmrażać "przyjemniej niektóre" z branż, które są obecnie dotknięte restrykcjami związanymi z koronawirusem, o ile liczba zakażeń COVID-19 nie będzie rosnąć.

Dodał, że otwarte ponownie powinny zostać sklepy meblowe, które zgodnie z rozporządzeniem zostały zamknięte od ubiegłej soboty. Decyzja w tej sprawie wywołała niezadowolenie producentów i dystrybutorów mebli. Przypomniał, że ministerstwo zarekomendowało ponowne ich otwarcie, ale pod warunkiem wprowadzenie przez sklepy meblowe dodatkowych obostrzeń sanitarnych. Wskazał, że branża meblowa jest bardzo ważna dla polskiej gospodarki, szczególnie eksportu.

Gowin podkreślił ponadto, że jego zdaniem warto jest zastanowić się nad wprowadzeniem obostrzeń, które ograniczałyby pozazawodową aktywność ludzi. Dzięki temu - jego zdaniem - uda się uratować wiele polskich firm.

Reklama

"Wszystkie badania i w Polsce, i zagranicą pokazują, że przytłaczająca większość nawet 2/3, 3/4 zakażeń powstaje w trakcie naszych kontaktów domowych i kontaktów towarzyskich - mówiąc krótko kontaktów pozazawodowych. My na prawdę musimy uratować jak największą liczbę polskich firm (...) Jeżeli ceną za to byłyby pewne wyrzeczenia i w kontaktach towarzyskich, kontaktach społecznych, to moim zdaniem warto tą cenę zapłacić" - powiedział.

Wicepremier przypomniał, że wiosną podczas pierwszej fali koronawirusa wprowadzono rygorystyczne obostrzenia dotyczące opuszczania domów i mieszkań, które jednak nie dotyczyły aktywności związanej z pobytem w szkole, w pracy, robienia zakupów, czy krótkiej rekreacji.

autor: Michał Boroń