Jakaś Barbara, jakiś Mikołaj. Każda władza ateistyczna potrzebuje boga i swojego sacrum [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
5 grudnia 2020, 07:23
Jerzy Eisler, fot. Darek Golik 3
<p>prof. Jerzy Eisler historyk, pracuje w Instytucie Historii PAN, kieruje Oddziałem IPN w Warszawie</p>/Dziennik Gazeta Prawna
Każda władza ateistyczna potrzebuje boga i swojego sacrum. Jest to oczywiście świeckie sacrum, oksymoron, ale tak jest od zawsze - mów w wywiadzie dla DGP prof. Jerzy Eisler historyk, który pracuje w Instytucie Historii PAN i kieruje Oddziałem IPN w Warszawie.

Z Jerzym Eislerem rozmawia Robert Mazurek

Cofnijmy się o 40 lat.

Jestem znów młody.

A cały PRL świętuje barbórkę.

I to jak świętuje.

Pamiętam, wycinałem z papieru górnicze pióropusze.

Cofnijmy się o 50 lat. W grudniu 1970 r. władza wprowadza podwyżkę cen, która wywołuje strajki w stoczniach i kończy się masakrą w Gdańsku oraz Szczecinie. Podwyżkę ogłoszono 11 dni przed Bożym Narodzeniem.

To musiało ludzi rozjuszyć.

A wie pan, że pierwotnie miała ona być wprowadzona przed barbórką? I co? Towarzysze uznali jednak, że przed tak wielkim świętem to wykluczone. W optyce tych ludzi gradacja świąt była oczywista: najpierw barbórka, potem Boże Narodzenie.

Dziś to nie premierzy wprowadzają podwyżki, ale każdy z nich świętuje barbórkę.

Jednak inaczej niż kiedyś – i nie mówię o czasach pandemii. Gdyby nie ona, to obchody zaczynałyby się mszą, a w salach widzielibyśmy krzyże i św. Barbarę.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj