Matyja: Na straży władzy PiS może stanąć opozycja [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
28 kwietnia 2021, 07:40
 Rafał Matyja, historyk i politolog
<p>Rafał Matyja, historyk i politolog</p>/Agencja Gazeta
Opowieść prawicy wyczerpała się. Narracja transfer plus sprzyja uwiądowi - mówi Rafał Matyja, historyk i politolog.

W jakim stanie jest dziś Zjednoczona Prawica?

Nawet trzej podstawowi gracze: Jarosław Kaczyński, Jarosław Gowin i Zbigniew Ziobro nie wiedzą, w jakim punkcie są. Jednym z elementów tej gry jest to, aby była ona nieczytelna. Nie wiemy, na ile coś jest blefem, a na ile groźbą. Kluczowe jest, na ile Jarosław Gowin i Zbigniew Ziobro gotowi są startować poza dotychczasową konwencją PiS. Dziś ich zachowanie jest takie, jakby wiedzieli, że w 2023 r. lub wcześniej będą musieli sami iść do wyborów – co będzie katastrofą – albo będą musieli szukać sobie silnych partnerów.

Czyli ich strategia to trwajmy w tej koalicji i osłabiajmy PiS, żeby poobijany wszedł w wybory?

Tak. Złotą regułą rozłamów partyjnych w polityce było wykonywanie ich w momencie najkorzystniejszym dla rozłamowców. Ile kosztuje niekorzystny moment, przekonał się Jarosław Gowin, kiedy musiał odchodzić tylko z Żalkiem i Godsonem z Platformy. Wcześniej mówiło się, że gowinowców jest w platformie nawet 20 proc. Gdy Gowin wyszedł z Platformy, żadne emocje nie były po jego stronie. Dziś też pole manewru istnieje, ale ma je przede wszystkim Kaczyński.

Co w takim razie trzyma prawicę razem?

Podczas wyścigu kolarskiego w peletonie często jest takie czarowanie, że wielu próbuje ucieczek, ale one nie wychodzą. Peleton dojeżdża do końca etapu w pełnym składzie. To odnosi się do sytuacji, kiedy Ziobro mówi: ja właściwie jestem zdecydowany, pytanie tylko kiedy. A Kaczyński mówi: tak, liczę się z tym, że to się rozejdzie, pytanie tylko kiedy. Może tak być, że każdy czeka na optymalny moment i wszyscy trzej długo będą mówić – jeszcze nie teraz, aż się okaże, że dojechaliśmy do końca kadencji. Drugi scenariusz to wariant, gdzie zamiast peletonu możemy mieć sytuację ludzi zmęczonych, którzy długo grają w karty. Zmęczenie, emocje o 3–4 rano mogą skutkować tym, że komuś puszczą nerwy. Ktoś za dużo powie. Może Kaczyński dotknie kieszeni, a Ziobro pomyśli, że sięga po pistolet. I pierwszy stwierdzi – to ja wychodzę. Dla mnie oba te scenariusze są możliwe, bo rzadko się zdarza, że politycy rozgrywają coś w sterylnych, racjonalnych warunkach.

Współpraca Anna Ochremiak

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj