Ekonomiści, którzy przeanalizowali wypowiedzi prezesa NBP Adama Glapińskiego z ostatniej konferencji prasowej, wskazali, że należy się liczyć z kolejnymi podwyżkami stóp procentowych ze względu na ryzyko inflacyjne. Zauważyli, że prezes NBP, (w porównaniu do czerwca) zaostrzył ton, czego - ich zadaniem - dowodzą cytowane przez nich słowa szefa NBP; "zbliżamy się do końca cyklu zacieśniania, choć niekoniecznie go osiągnęliśmy, zastrzegamy ta ocena może się zmienić".

Napisali też, że choć z wypowiedzi prof. Glapińskiego wynika, że szczyt inflacji przypadnie w wakacje, to ich zdaniem, "szczyt CPI przypadnie w IV kwartale 2022 i I kwartale 2023r. Zgłoszone do URE wnioski taryfowe sprzedawców energii elektrycznej wskazują, że ceny prądu wzrosną nie tylko z początkiem 2023, ale mogą dodatkowo zostać podniesione jeszcze przed końcem tego roku" - napisali.

Reklama

W ich ocenie jesienią należy się także liczyć z dalszymi wzrostami cen opału w tym węgla i gazu płynnego.

Ekonomiści ING wskazali, że mimo iż prezes NBP akcentował, że inflacja będzie niższa w 2023 roku - to ich zdaniem - "nawet jak CPI spada pod koniec 2023 roku, to w naszych modelach widzimy uporczywie wysoką inflacje bazową. Nie podzielamy też opinii, że inflacja obniży się do celu NBP w 2024"

Podkreślili także, że projekcje pokazują wolne odbicie w 2023-24 roku. Pogorszenie perspektyw wzrostu gospodarczego było głównym powodem zmniejszenia skali podwyżek stóp procentowych z 75pb do 50pb.

Ich zdaniem, słaby złoty może skłonić NBP do interwencji walutowych. Przytoczyli wypowiedzi prezes Glapińskiego, który mówił, że "w Polsce jest przestrzeń do aprecjacji PLN", "jak trzeba możemy wydać 10-20 mld".

W ich ocenie, spowolnienie tempa podwyżek stóp procentowych jest nadal ryzykiem dla złotego, szczególnie w otoczeniu umacniającego się dolara i obaw o recesję w Europie.

"W efekcie ryzyko wzrostu pary euro/złoty ponad 4,80 w najbliższym czasie pozostaje wysokie. Powrót pary euro/złoty do szczytów z okresu szoku wywołanego rosyjską agresją na Ukrainę (~5 zł/euro) nie jest naszym bazowym scenariuszem, ale w razie dalszego pogorszenia nastrojów na rynkach, nie da się go wykluczyć. (...) Wciąż uważamy, że wzrost inflacji w IV kwartale 2022 i I kwartale 2023 a także długoterminowe ryzyka inflacyjne będą wymagać podniesienia stóp do około 8,5 proc." - napisali w piątkowym komentarzu.

autorka: Ewa Wesołowska