Rakietowa gorączka w USA! Jak skorzysta Polska?

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
12 grudnia 2025, 07:30
[aktualizacja 12 grudnia 2025, 10:59]
Lubelscy Terytorialsi szkolą się z obsługi wyrzutni Javelin
Lubelscy Terytorialsi szkolą się z obsługi wyrzutni Javelin/Materiały prasowe
Amerykański przemysł zbrojeniowy gwałtownie zwiększa produkcję rakiet i pocisków, by uzupełnić dramatycznie uszczuplone zapasy Pentagonu. Po latach zaniedbań i masowych dostaw do Ukrainy, Izraela i innych punktów zapalnych, USA ruszają z masową produkcją. Bezpieczeństwo Polski tylko na tym zyska, bo szybciej otrzymamy uzbrojenie zamówione w USA.

„Nie mamy strzał w kołczanie”

Przez dekady USA korzystały z „dywidendy pokoju”, ograniczając produkcję broni. Teraz jednak okazuje się, że to podejście zostawiło kraj niemal bez rezerw strategicznych. Amerykańskie magazyny rakiet są niemal puste – tak twierdzi jeden z cytowanych przez The Washington Times ekspertów branży obronnej.

Himars produkowany przez Lockheed Martin
Himars produkowany przez Lockheed Martin

Sytuacja zmusiła Pentagon do błyskawicznej reakcji. L3Harris, Lockheed Martin czy General Dynamics inwestują setki milionów dolarów w nowe linie produkcyjne. W planach jest nawet sześciokrotne zwiększenie produkcji większych rakiet do 2026 roku.

Produkcja rusza bez kontraktów! Pentagon żąda gotowych rakiet teraz

Po raz pierwszy od dekad USA produkują broń „na zapas”. I to bez gwarancji kontraktowych. Pentagon i Kongres wzywają przemysł do działania natychmiast. „Musimy uzupełnić zapasy nie tylko dla siebie, ale i dla naszych sojuszników” – Ken Bedingfield, dyrektor finansowy L3Harris. To ryzykowna gra, ale wszyscy wiedzą, że popyt nie zniknie. Konflikty zbrojne, zagrożenia ze strony Iranu, Korei Północnej i coraz głośniejsze napięcia wokół Tajwanu sprawiają, że rakiety stają się strategicznym towarem pierwszej potrzeby.

Patrioty, Javeliny, Iron Dome – zapasy topnieją z dnia na dzień

Tysiące rakiet zostały już zużyte na polach bitew Ukrainy i Bliskiego Wschodu. USA wspierały Ukrainę w odpieraniu rosyjskich ataków, Izrael w obronie przed ostrzałami z Gazy, a swoje wojska w rejonie Morza Czerwonego. Efekt? Zapasy są na skraju wyczerpania.

Żołnierze WOT z wyrzutnią przeciwpancernych pocisków kierowanych FGM-148F Javelin.
Żołnierze WOT z wyrzutnią przeciwpancernych pocisków kierowanych FGM-148F Javelin.

Najsłynniejsze systemy, jak Patriot czy Iron Dome, czekają na nowe dostawy. Producenci przyznają, że brakuje komponentów, wykwalifikowanej siły roboczej i surowców – ale pracują non stop, by nadrobić braki.

Nowe fabryki rosną jak grzyby po deszczu

Amerykański przemysł zbrojeniowy przeżywa renesans – i rewolucję. W Arkansas, Utah i Mississippi powstają nowe zakłady produkcyjne. Firma Anduril planuje produkcję 6000 taktycznych rakiet rocznie do końca 2026 r. American Pacific Corporation zainwestowała 100 milionów dolarów w zwiększenie produkcji materiałów pędnych.

Anduril Fighter drone
Anduril Fighter drone

L3Harris przeznaczył ponad pół miliarda dolarów na nowe linie montażowe i technologie, które mają zapewnić szybką, niezawodną produkcję.

Dla Polski brak rakiet w USA to nie są dobre wieści

Polska jest jednym z głównych europejskich klientów amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego – i żywotnie zależy nam na terminowych dostawach. Nasz kraj kupuje w USA m.in. rakiety do wyrzutni HIMARS, pociski Javelin oraz uzbrojenie do samolotów F-16 i F-35. Same wyrzutnie bez amunicji są bezużyteczne, dlatego przeciążone fabryki w Stanach to poważne wyzwanie również dla naszego bezpieczeństwa. Jeśli opóźnienia w dostawach się przedłużą, zakupione przez Polskę systemy mogą długo czekać na rakiety, które powinny je uzupełniać.

Wojna trwa, więc i popyt nie zniknie

Eksperci podkreślają, że model „produkcji na czas pokoju” już się nie sprawdza. – W czasie konfliktu zapotrzebowanie rośnie błyskawicznie. Ale kiedy wojna się kończy, produkcja spada, a łańcuchy dostaw się rozpadają – mówią eksperci Center for Strategic and International Studies. Teraz Pentagon chce przełamać tę cykliczność i utrzymać wysokie tempo produkcji, nawet w czasie względnego spokoju. Cel: mieć zawsze wystarczająco dużo rakiet na wypadek nagłego zagrożenia. Obecnie w USA działa zaledwie połowa firm produkujących rakiety w porównaniu do czasów zimnej wojny. Wiele z nich upadło, bo przez lata brakowało zamówień. Teraz wracają do gry, ale potrzebują czasu, inwestycji i ludzi.

Źródło: The Washington Post, Forsal

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj