Legendarny Stinger na emeryturę
Stinger, który od ponad 40 lat służy w armii USA i kilkudziesięciu innych krajach, w tym w Polsce, odchodzi na emeryturę. Na jego miejsce wchodzi NGSRI – Next-Generation Short-Range Interceptor, czyli przenośny system przeciwlotniczy nowej generacji krótkiego zasięgu. To coś więcej niż nowa rakieta – to kompletnie cyfrowe uzbrojenie z systemem naprowadzania wspieranym przez sztuczną inteligencję. Amerykański Departament Obrony zainwestował już ponad 700 milionów dolarów w program NGSRI.
Dużo wskazuje na to, że właśnie ten system będzie też uzbrojeniem dla amerykańskich śmigłowców Apache. Polska właśnie te śmigłowce kupiła i to w dużej liczbie (96 sztuk). Znając amerykański zmysł do interesów z dużym prawdopodobieństwem dostaniemy również NGSRI, zamiast rozwijać własne, krajowe rozwiązania. To realny scenariusz. A NGSRI to bardzo silny konkurent dla polskiego Pioruna, który zaczął się dobrze sprzedawać.
NGSRI już lata, Piorun 2 nadal na papierze
Piorun, produkowany przez Mesko, okazał się sukcesem eksportowym i bojowym. Trafił nawet do USA, choć w ograniczonym zakresie, głównie testowym. To nowoczesna rakieta, oparta na głowicy naprowadzanej optoelektronicznie, wykrywa ciepło i podąża za jego źródłem, co sprawdza się w walce z samolotami i dronami.
W Polsce trwają prace nad Piorunem 2 – jego następcą, który miałby oferować większy zasięg, lepszą celność i nowocześniejsze rozwiązania technologiczne. Problem w tym, że te prace utknęły, bo projekt nie otrzymał właściwego priorytetu w Ministerstwie Obrony Narodowej. Budżet? Brak. Decyzje? Brak. Tempo? Ślimacze. Tymczasem Amerykanie rozwijają NGSRI w ekspresowym tempie, inwestując setki milionów dolarów i pokazując gotowe rozwiązania na poligonach.
Technologia NGSRI
NGSRI to nie tylko rakieta to cały zintegrowany system. Lockheed Martin stworzył nową wyrzutnię CLA (Command Launch Assembly), która ma wbudowaną optykę, system identyfikacji swój-obcy, cyfrowy celownik i obliczenia balistyczne wspierane przez AI. Rakieta może być prowadzona po laserowej wiązce, dzięki czemu jest odporna na klasyczne zakłócenia, jak flary czy zakłócacze podczerwieni.
Dla porównania, polskie Pioruny bazują na detekcji ciepła i nie mają wsparcia sztucznej inteligencji. W Piorunie 2 miałyby się pojawić udoskonalenia, ale bez konkretnych środków i decyzji – nie wiadomo kiedy. A przecież Polska mogłaby konkurować na rynku globalnym, wykorzystując renomę Pioruna z wojny w Ukrainie.
Apache w Polsce, ale z czym pod skrzydłami?
Jeszcze w ubiegłym roku eksperci portalu Defence24: skoro śmigłowce Apache, które Polska właśnie kupiła, są zintegrowane ze Stingerami, to czy z miejsca zostaną dostosowane do ich następcy – NGSRI? Wszystko wskazuje na to, że tak. Oczywiście byłoby logiczne, by Polska zaproponowała integrację rodzimego Pioruna, ale czy mamy już gotowy system, który byłby konkurencyjny wobec NGSRI. Tymczasem Raytheon i Lockheed Martin toczą ostrą rywalizację o kontrakt, który ma zostać rozstrzygnięty w 2027 roku. Produkcja ma ruszyć w 2028 – akurat wtedy, gdy Polska zacznie wprowadzać Apache do służby. Może się więc okazać, że kupując Apache, automatycznie „dokupimy” NGSRI i to nawet wtedy, gdy mamy gotowy polski zestaw. To z kolei uderzy nie tylko w Mesko, ale w całą koncepcję uniezależniania się od zagranicznych technologii obronnych i w szanse polskich wyrzutni na rynkach zagranicznych. Rezultat: może się okazać, że będziemy kupować amerykańskie rakiety, choć mogliśmy produkować lepsze u siebie.