Zalety AI (artificial intelligence) są oczywiste – szybsze procesy decyzyjne, całodobowa dostępność i minimalizacja ludzkich błędów. Jednak rozwój sztucznej inteligencji jest bezpośrednio związany z decyzjami podejmowanymi przez ludzi i ma bezpośredni wpływ na ich życie. Co ryzykujemy, rozwijając AI i jak to robić, by technologia nie wymknęła się nam spod kontroli? Odpowiedziom na to i wiele innych pytań był poświęcony panel dyskusyjny „Sztuczna inteligencja – błogosławieństwo czy zagrożenie dla ludzkości”.

Jak zdefiniować sztuczną inteligencję? Czy to po prostu gałąź informatyki czy coś znacznie więcej? Jak rząd zamierza wykorzystywać to narzędzie? – pytał moderator.

Wiceminister Mazur zdefiniował AI przede wszystkim jako „machine learning”, algorytmy, które potrafią się uczyć same w oparciu o duże zbiory danych i przewidywać na tej podstawie procesy i zachowania. – Rozmowy z praktykami pokazują, że barierą dla rozwoju sztucznej inteligencji jest przede wszystkim dostęp do danych. Dla wielu start-upów dane medyczne to kluczowy warunek rozwoju. Pieniądze są rzeczą wtórną – mówił Krzysztof Mazur.

Problemem jest zaufanie – kto będzie dysponentem tych danych i jak je wykorzysta? To podstawowe wyzwanie, gdyż zalążki AI w administracji rządowej już funkcjonują. Dotyczy to m.in. tworzenia analiz makroekonomicznych, scenariuszy dotyczących rozwoju pandemii COVID-19 czy analiz zdjęć satelitarnych, wykorzystywanych przez Rządowe Centrum Bezpieczeństwa.

Bez chmury nie ma AI

Reklama

Jak zachęcać firmy do korzystania ze sztucznej inteligencji? Zdaniem Marcina Zmaczyńskiego definicja AI zmienia się wraz ze wzrostem mocy obliczeniowej komputerów, jednak podstawową kwestią jest technologia cloud. – Przed nami są sieci neuronowe i komputery kwantowe, ale to chmura obliczeniowa jest środowiskiem, w którym sztuczna inteligencja tworzy się i rozwija na szeroką skalę – mówił przedstawiciel firmy Aruba.

Jego zdaniem pierwszym krokiem do adopcji AI przez firmy jest wykorzystanie cloud computingu, poznanie jego zalet i migracja danych do chmury. Korzyści są wymierne; jedna z europejskich firm z branży handlowej dzięki sztucznej inteligencji zmniejszyła o 30 proc. straty, wynikające z konieczności wycofywania ze sklepów przeterminowanych produktów, opierając się na dokładniejszych szacunkach popytu. Z kolei firma produkująca opony poprawiła swoje wyniki o 15 proc. dzięki dokładniejszej kontroli jakości.

Zdaniem Marcina Zmaczyńskiego rozwój inteligentnych miast – Smart Cities – wymusi wykorzystanie sztucznej inteligencji do zarządzania miejską infrastrukturą. Jednocześnie napływ ogromnej ilości nowych danych spowoduje, że algorytmy AI będą uczyły się jeszcze szybciej i skuteczniej. Powstanie w ten sposób efekt „śnieżnej kuli” – im więcej danych będzie napływało, tym skuteczniejsza będzie sztuczna inteligencja pomagająca w zarządzaniu miastem.

Najlepiej przekonują korzyści

Ryszard Hordyński z Huawei Polska porównał problem rozwoju sztucznej inteligencji do walki między programowaniem a ludzką psychiką. Z jednej strony są bowiem algorytmy, które potrafią się uczyć i samodzielnie tworzyć kolejne fragmenty kodu, z drugiej natomiast strach przed radykalną zmianą równie silny jak w czasach, gdy w miastach uruchamiano pierwsze systemy kanalizacji – uznane wówczas przez część społeczeństwa za „groźną innowację”. Jego zdaniem, podobnie jak w tamtych przypadkach, do nowej technologii mogą ludzi przekonać realne korzyści.

– Spójrzmy, ilu ludzi korzysta ze smartfonów. System ich odblokowywania za pomocą rozpoznawania twarzy to przecież sztuczna inteligencja. Automatyczne rozpoznawanie znaków przez samochody to również AI. Rozpoznawanie mowy przez Google, kiedy mówimy o czymś i za chwilę dostajemy odpowiednią reklamę, to także dzieło algorytmów – mówił przedstawiciel firmy Huawei Polska.

Zdaniem Ryszarda Hordyńskiego dla rozwoju AI konieczne jest udostępnienie danych z rejestrów publicznych, których największym dysponentem jest administracja rządowa. Możliwość ich wykorzystania przez biznes umożliwiłaby skokowy postęp technologii, która w wielu krajach już przekłada się na wzrost PKB o 1,5 proc. rok do roku. – To już się dzieje. Szeroki dostęp do zanonimizowanych danych daje możliwość rozwoju start-upom, które wypracowują na tej bazie innowacyjne rozwiązania, wykorzystywane np. do poprawy diagnostyki medycznej czy zwiększenia bezpieczeństwa ruchu drogowego– mówił przedstawiciel Huawei.

Jak penicylina

Jak sztuczna inteligencja jest postrzegana w służbie zdrowia? Zdaniem Ligii Kornowskiej zagadnienie należy podzielić na trzy sfery. Pierwsza, wąska, to algorytmy, z których medycyna już od dawna korzysta, na przykład w diagnostyce. Szersza dotyczy algorytmów, które same się uczą, a najszersza i budząca największe emocje to sztuczna inteligencja obdarzona świadomością. – Jeden z prezesów izby lekarskiej porównał wprowadzenie sztucznej inteligencji do medycyny z przełomem, którym było wynalezienie penicyliny. Jednak na niższych poziomach potrzebna jest edukacja. Niewątpliwie sztuczna inteligencja wpłynie na zmianę siatki zawodów i być może zastąpi niektóre specjalizacje medyczne, na przykład w radiologii. Lekarze będą musieli rozwijać tylko pewne kompetencje, gdyż w innych zastąpi ich AI – mówiła dyrektor Polskiej Federacji Szpitali.

Również zdaniem Ligii Kornowskiej największym blokerem rozwoju sztucznej inteligencji jest brak dostępu do danych medycznych, nawet anonimowych, gdyż zgodnie z obwiązującym prawem szpitale nie powinny przekazywać ich na zewnątrz. Rozwiązaniem mogło by być dobrowolne „dawstwo danych” na podobieństwo dawstwa krwi, jednak brakuje takiej inicjatywy. Tymczasem korzyści z wprowadzenia AI do medycyny są niepodważalne i czasem nawet nieoczekiwane. – Czasopismo „Lancet Digital Health” opisało przypadek, kiedy sztuczna inteligencja na podstawie zapisu EKG była w stanie zdiagnozować u pacjenta anemię. Lekarze nie potrafią tego zrobić, a nawet wyjaśnić, na czym polega ten związek. To pokazuje, jaka rewolucja może nastąpić – mówiła panelistka, dodając, że sytuacja taka wymaga zmian w myśleniu również na poziomie rządów, które muszą zacząć dostosowywać certyfikacje medyczne do rozwoju algorytmów AI.

Czy technologia oducza nas myślenia?

Wiceminister Krzysztof Mazur zwrócił uwagę na rzeczywiste zagrożenia. Jego zdaniem obawy przed sztuczną inteligencją nie są do końca bezpodstawne. Jako przykład podał sytuację na zablokowanej z powodu wypadku autostradzie. – Wszyscy kierowcy byli podłączeni do Google Maps, więc ruszyli tym samym objazdem i wylądowali na wąskiej osiedlowej uliczce, która została całkowicie zakorkowana. Stało się tak, ponieważ zaufaliśmy sztucznej inteligencji. Powierzamy życie technologii, której nawet specjaliści nie potrafią wytłumaczyć. Pozostaje nam więc ślepa wiara w jej możliwości – mówił przedstawiciel Ministerstwa Rozwoju. Jego zdaniem wynika to z cechy ludzkiego mózgu, który nie pyta „dlaczego?”, tylko „jak?”. – Jak najszybciej dojechać na miejsce, a nie jaką drogą. W ten sposób technologia oducza nas myślenia. Przestajemy rozumieć, dlaczego świat działa – ostrzegał Krzysztof Mazur.

Wiceminister odniósł się też do kwestii bezpieczeństwa danych. Jego zdaniem zbyt restrykcyjne rozwiązania prawne powodują, że Europa przestaje się liczyć w wyścigu technologicznym z państwami, gdzie dostęp do danych na potrzeby rozwoju sztucznej inteligencji jest łatwiejszy. Należy więc zastanowić się, czy jeszcze bardziej „dokręcać” procedury RODO czy raczej je poluzować, gdyż w obecnej sytuacji to Azja jest na wygranej pozycji.

Musimy wycisnąć z AI więcej

– Czy sztuczna inteligencja funkcjonuje już wszędzie, czy są jeszcze jakieś pola do zagospodarowania? – pytał Jerzy Meysztowicz.

Zdaniem Ryszarda Hordyńskiego nie powinna dziwić sytuacja, że algorytmy są w stanie „wyłapać” więcej szczegółów i zależności z badań lekarskich lub zdjęć, gdyż bazują na dużej ilości danych, które mogą w ułamkach sekundy porównywać. Jako przykład podał stworzony w Chinach przez firmę Huawei system, odczytujący na bieżąco wszystkie tomografie komputerowe płuc osób poważnie chorych na COVID-19. Dzięki temu możliwe było bardziej skuteczne leczenie.

– Sztuczna inteligencja lubi wszystkie obrazy i porównując je jest w stanie dokonywać bardzo precyzyjnych obliczeń. Im więcej ich jest, tym lepsze wyniki. Podobne badanie testowe uruchomiliśmy w jednym z dużych szpitali w Polsce, jednak do dyspozycji było tylko 300 zdjęć. Bez nowego, statystycznego podejścia nie będziemy w stanie wycisnąć więcej z AI – mówił przedstawiciel Huawei Polska.

Jako przykład niewykorzystanego jeszcze zastosowania AI Ryszard Hordyński wskazał fotowoltaikę. Jego zdaniem sztuczna inteligencja zastosowana do zarządzania energią z paneli słonecznych może w pełni pokazać swoje możliwości, a jednocześnie spowodować, że ilość trafiającej do sieci energii z OZE będzie bardziej przewidywalna i stabilna.

– Sztuczna inteligencja jest wręcz stworzona do tego, by uczyć się, jak słońce operuje w danym miejscu, w różnych porach dnia i roku, i na tej podstawie coraz lepiej zarządzać wytwarzaną energią – przekonywał przedstawiciel Huawei Polska.

Potrzebny zdrowy rozsądek

Jakie więc powinno być podejście do sztucznej inteligencji? Czy niesie ona same korzyści, czy należy się jej obawiać? Zdaniem Marcina Zmaczyńskiego ważne jest, by wykorzystywać AI dla dobra ogółu. Zagrożeniem jest bowiem nie sama technologia, a ludzie, którzy mogą użyć jej w nieodpowiedni sposób.

Wiceminister Mazur podkreślił, że wykorzystanie sztucznej inteligencji w gospodarce będzie konieczne w sytuacji, gdy do 2030 r. w Polsce zabraknie 2 mln ludzi na rynku pracy. Ligia Kornowska dodała, że AI może zapewnić w tym czasie o wiele lepszą jakość opieki nad pacjentami, pod warunkiem jednak, że w Polsce sztuczna inteligencja w służbie zdrowia będzie rozwijana w oparciu o własne, krajowe dane medyczne.

– Na 100 miejsc pracy, które zabierze ludziom sztuczna inteligencja, powstanie 130 nowych. Jeśli chodzi o zagrożenia, to w odniesieniu do AI potrzebny jest przede wszystkim zdrowy rozsądek. Kiedy on będzie, to nie mamy się czego bać – podsumował debatę Ryszard Hordyński z Huawei Polska.

ANF