To nie koniec epidemii. Prof. Tomasiewicz: Przed nami dwa, trzy miesiące względnego spokoju

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
2 czerwca 2021, 09:23
Koronawirus
<p>Koronawirus</p>/Shutterstock
Przed nami dwa, trzy miesiące względnego spokoju, ale wirus nie zniknął i żeby nie było na jesieni kolejnej fali zakażeń, musimy zintensyfikować tempo szczepień – uważa szef kliniki chorób zakaźnych szpitala klinicznego nr 1 w Lublinie prof. Krzysztof Tomasiewicz.

"Przed nami dwa, trzy miesiące, wydaje się, względnego spokoju" – powiedział prof. Tomasiewicz, komentując fakt zmniejszających się liczb nowo wykrytych zakażeń koronawirusem oraz zgonów osób zakażonych.

"Nie chcemy nikogo straszyć, ale apelujemy, by pamiętać, że wirus nie zniknął z naszej populacji, ten wirus nadal krąży" - dodał.

Jego zdaniem, to uspokojenie sytuacji wpływa trochę negatywnie na tempo szczepień, a szczepienie to - jak podkreślił - jedyny sposób, aby uniknąć kolejnej fali ciężkich zakażeń koronawirusem jesienią. "Miejmy nadzieję, że jesień będzie spokojna. Chciałbym być tutaj takim dobrym prorokiem, ale bez tych szczepień ta jesień może być niestety powtórką z tego, co było w zeszłym roku” – uważa Tomasiewicz.

Przypomniał, że są niepokojące sygnały z Azji, gdzie dochodzi do wzrostu zakażeń i zachorowań. "Chcielibyśmy, żeby dzięki szczepieniom u nas taka sytuacja nie miała miejsca" – dodał.

Jego zdaniem tempo szczepień w Polsce "nie jest rewelacyjne" i musi być większe, aby można było mówić o nabyciu odporności populacyjnej. "Mamy obecnie ok. 6 mln osób zaszczepionych dwoma dawkami. Jeżeli nawet przyjmiemy, że przechorowało – a szacunki są różne – cztery czy sześć milionów osób, to w dalszym ciągu nie jest to nawet połowa społeczeństwa" – tłumaczył.

"Nie mamy jeszcze tej odporności populacyjnej. Nawet w najlepszym przypadku potrzebujemy jeszcze kilku miesięcy, żeby tę odporność wytworzyć, stąd apele o to, aby się szczepić intensywnie" – dodał.

Według prof. Tomasiewicza trudno jednoznacznie przewidzieć, co się stanie w przyszłości z wirusem i jak będzie się rozwijała choroba, którą wywołuje. "Możemy przyjąć scenariusz bardzo negatywny w sensie powstania wariantów, które będą bardziej zjadliwe i bardziej zaraźliwe. Ale nie jest wykluczone, że ta ewolucja będzie szła w kierunku łagodzenia tych objawów i ten wirus może po jakimś czasie – miejmy nadzieję - stanie się jednym z istniejących już koronawirusów, które powodują objawy tzw. przeziębienia, infekcji nie zagrażającej życiu większości osób" – powiedział prof. Tomasiewicz. (PAP)

Autorka: Renata Chrzanowska

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj