Forsal logo

Szczyt NATO w Ankarze. Rozmowy sojuszników w cieniu ostatnich wyboistych sześciu miesięcy

Turkey prepares to host NATO summit 2026
Szczyt NATO w Ankarze. Rozmowy sojuszników w cieniu ostatnich wyboistych sześciu miesięcy relacji/PAP/EPA
Już we wtorek rozpoczyna się szczyt NATO w Ankarze, podczas którego 32 sojuszników przedstawi swoje działania na rzecz zwiększania środków na obronność. Szczyt nadchodzi po pół roku perturbacji między USA a Starym Kontynentem, kiedy na relacje wpłynęły między innymi działania prezydenta USA w zakresie Grenlandii i wojna z Iranem.

Szczyt NATO w stolicy Turcji – Ankarze – rozpocznie się we wtorek i potrwa dwa dni. Spotkania na szczycie są w istocie spotkaniami Rady Północnoatlantyckiej (NAC), czyli głównego organu Sojuszu podejmującego decyzje polityczne na najwyższym szczeblu, tj. głów państw i rządów. Z polskiej strony do Ankary udał się prezydent Karol Nawrocki, wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz oraz wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski.

Na szczyt zaproszeni zostali też przywódcy państw spoza NATO, w tym prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oraz prezydent Korei Południowej Lee Jae Myung. Ma też pojawić się przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa i przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.

Apel sekretarza generalnego NATO i trzy kluczowe tematy rozmów w Ankarze

Szczyt NATO obywa się w cieniu ograniczania przez USA swojej roli na utrzymaniu i zapewnianiu bezpieczeństwa w Europie m.in. poprzez wycofywanie swoich wojsk z regionu. Tegoroczny szczyt ma skupiać się na trzech obszarach - inwestycjach w obronność, zwiększeniu produkcji obronnej oraz długoterminowych planów wsparcia Ukrainy w walce z Rosją.

Kluczowe będzie przedstawienie stanu realizacji ustaleń Sojuszu podjętych na zeszłorocznym szczycie w holenderskiej Hadze, na które naciskał prezydent USA Donald Trump. Chodzi o zwiększenie nakładów na obronność do 5 proc. PKB do 2035 roku, a dokładniej 3,5 proc. PKB na budżet obronny i 1,5 proc PKB na drogi, mosty i porty.

Oczekuję, że tutaj, w Ankarze, państwa przedstawią jasne, konkretne i wiarygodne plany osiągnięcia tego celu 5 proc. Dowody, które widzimy do tej pory, są imponujące – ocenił w poniedziałek sekretarz generalny NATO Mark Rutte.

Zauważył, że rok po rozpoczęciu 10-letniego zobowiązania, europejscy sojusznicy i Kanada inwestują już około 4 proc. swojego PKB w obronność i bezpieczeństwo. - Ogłosimy nowe kontrakty warte dziesiątki miliardów dolarów, które zapewnią nam niezbędny sprzęt do odstraszania i obrony. Pomoże to rozwijać nasze gospodarki, szerzyć innowacje i wspierać setki tysięcy miejsc pracy po obu stronach Atlantyku – zapowiedział Rutte.

Wsparcie dla Ukrainy ma być również ważnym tematem szczytu. Jak ocenił Rutte, "sojusznicy i partnerzy z NATO muszą nadal zapewniać Ukrainie to, czego potrzebuje".

I chciałbym jasno powiedzieć, że wszyscy sojusznicy muszą dołożyć wszelkich starań, aby nasze wsparcie dla Ukrainy nadal napływało. Ponieważ bezpieczeństwo Ukrainy jest ściśle powiązane z naszym własnym - podkreślił.

NATO 3.0 i co dalej?

Trump wielokrotnie krytykował członków NATO, którzy, według niego, nie przeznaczają wystarczających środków na obronność. Ambasador USA przy NATO Matthew Whitaker zasugerował w zeszłym tygodniu, że Stany Zjednoczone mają coś przygotowane dla tych państw, którzy nie podejmą odpowiednich działań. Polityk jednak nie wyjaśnił co to mogłoby być.

Prezydent Trump w pełni oczekuje, że wszyscy sojusznicy natychmiast zareagują i podejmą działania zmierzające do osiągnięcia 5 proc., i zrobią to pilnie – przekazał Whitaker.

Jednocześnie administracja Trumpa i sam prezydent opowiadają się za tak zwanym NATO 3.0, czyli modelem sojuszu, w którym Europa przejmuje większą część swoich potrzeb w zakresie bezpieczeństwa. Ma to pozwolić Stanom Zjednoczonym na zwrócenie uwagi na inne obszary, między innymi rywalizację gospodarczą z Chinami.

Strategię NATO 3.0 przedstawił na początku tego roku podczas spotkania ministrów obrony państw sojuszu Elbridge Colby, podsekretarz obrony USA. Jak tłumaczył, to nowy etap w funkcjonowaniu sojuszu, w którym to Amerykanie cały czas będą roztaczać parasol atomowy nad Europą, ale w innych obszarach – szczególnie bezpieczeństwie konwencjonalnym - ich wsparcie będzie ograniczone. Colby wskazywał, że nowy model ma być oparty na „partnerstwie, a nie zależności”.

Wprowadzanie modelu NATO 3.0 tak naprawdę już się rozpoczęło. Przykładem jest chociażby ostatnia decyzja sekretarza wojny USA Pete’a Hegsetha, który zapowiedział przegląd obecności wojsk amerykańskich w Europie i możliwym, a nawet prawdopodobnym, jej zmniejszeniu.

Napięte relacje między sojusznikami, a artykuł 5 NATO

Ostatnie miesiące w relacjach USAeuropejscy sojusznicy nie były usłane różami. Zaczęło się od gróźb Trumpa dotyczących „przejęcia” Grenlandii, czyli terytorium należącego do Danii. Dania jest członkiem założycielskim NATO. Chwilę później, pod koniec lutego, USA wraz z Izraelem zaatakowały Iran, co nie spotkało się z entuzjazmem wśród europejskich partnerów. Trumpa szczególnie rozwścieczył brak zaangażowania sojuszników, co wielokrotnie podkreślał, oskarżając Europę o brak lojalności.

Kropkę nad i postawiły Hiszpania i Włochy, które odmówiły udostępnienia baz wojskowych amerykańskim żołnierzom zaangażowanym w konflikt. Niemcy i Wielka Brytania ostatecznie zgodziły się na stacjonowanie amerykańskich wojsk, ale na ograniczonych warunkach. Trump od tego czasu nazywa rządy europejskie „tchórzami” i określa NATO mianem „papierowego tygrysa”.

W tym samym momencie niektóre rządy ostrzegają, iż Rosja może przygotować atak hybrydowy w stosunku do któregoś z europejskich członków NATO. Tym samym państwom Europy szczególnie zależy na potwierdzeniu podczas szczytu w Ankarze znaczenia artykuł 5, który jest fundamentem Sojuszu Północnoatlantyckiego i stanowi kluczową zasadę obrony zbiorowej.

Strony zgadzają się, że zbrojna napaść na jedną lub więcej z nich w Europie lub Ameryce Północnej będzie uznana za napaść przeciwko nim wszystkim i dlatego zgadzają się, że jeżeli taka zbrojna napaść nastąpi, to każda z nich, w ramach wykonywania prawa do indywidualnej lub zbiorowej samoobrony, uznanego na mocy artykułu 51 Karty Narodów Zjednoczonych, udzieli pomocy Stronie lub Stronom napadniętym, podejmując niezwłocznie, samodzielnie jak i w porozumieniu z innymi Stronami, działania, jakie uzna za konieczne, łącznie z użyciem siły zbrojnej, w celu przywrócenia i utrzymania bezpieczeństwa obszaru północnoatlantyckiego – brzmi art. 5.

Według informacji, które pojawiły się w przestrzeni medialnej, ostateczny komunikat po szczycie, choć krótki, ma zawierać potwierdzenie „niewzruszonego zobowiązania” do przestrzegania artykułu 5 NATO. Jeśli faktycznie zapis ten znajdzie się w dokumencie końcowym szczytu, sojusznicy z Europy będą mogli mówić o sukcesie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Aleksandra Kiełczykowska
Aleksandra Kiełczykowska

Redaktorka Forsal.pl. Absolwentka stosunków międzynarodowych ze specjalizacją bezpieczeństwo i studia strategiczne na Uniwersytecie Warszawskim, a z pasji dziennikarka. W przeszłości związana z Polską Press i Polską Agencją Prasową. 

Specjalizuje się w tematach związanych z bezpieczeństwem krajowym i międzynarodowym oraz tematyką społeczną. Od lat przygląda się przestrzeganiu praw człowieka w Polsce i na świecie. W wolnym czasie ogląda mecze siatkówki i czyta kolejne reportaże. 

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraSzczyt NATO w Ankarze. Rozmowy sojuszników w cieniu ostatnich wyboistych sześciu miesięcy »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj