Komunikacyjny paraliż w Londynie. Strajkują pracownicy metra, kierowcy i kolejarze

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
19 sierpnia 2022, 12:16
Rozpoczęty w piątek rano 24-godzinny strajk pracowników londyńskiego metra oraz części kierowców autobusów miejskich powoduje poważne zakłócenia w brytyjskiej stolicy. Przyczyną protestu jest spór o wysokość podwyżek płac.

Spośród 11 linii metra w Londynie w piątek kursują tylko trzy i to w ograniczonym zakresie, tak samo jak sieć naziemnej kolei miejskiej, Overground. W zachodniej i południowo-zachodniej części Londynu nie jeżdżą też autobusy miejskie.

Te strajki same w sobie powodują duże utrudnienia komunikacyjne, ale dodatkowym problemem jest to, że odbywają się pomiędzy dwoma dniami protestów na kolei. Wprawdzie w piątek większość pociągów kursuje, ale w efekcie czwartkowego protestu - gdy obsługiwanych było tylko 20 proc. połączeń - utrudnienia nadal są odczuwalne.

Przyczyną wszystkich tych strajków są spory między związkami zawodowymi, zwłaszcza RMT, który skupia pracowników transportu kolejowego, morskiego i drogowego, a przewoźnikami o wysokość podwyżek, warunki zatrudnienia i ewentualne zwolnienia. W przypadku strajku metra stroną w sporze jest także brytyjski rząd, który w czasie pandemii koronawirusa ratował finansowo zarządzającą transportem publicznym w stolicy spółkę Transport for London (TfL), ale w zamian domagał się cięcia kosztów. Tymczasem związki zawodowe chcą dla swoich członków podwyżek zgodnych z inflacją, która w lipcu przekroczyła - po raz pierwszy od 1982 r. - poziom 10 proc.

"Kierownictwo metra prowadzi tajne negocjacje z rządem na temat cięcia miejsc pracy i podkopywania warunków pracy i emerytur, wszystko w imię usuwania dotacji. Ten prowadzony przez rząd atak na pracowników będzie katastrofalny, ponieważ żaden inny porównywalny system transportu miejskiego na świecie nie jest w stanie zapewnić dobrych i niezawodnych usług bez wsparcia finansowego ze strony rządu" - przekonuje sekretarz generalny RMT Mick Lynch.

W odpowiedzi minister transportu Grant Shapps zarzucił przywódcom związków, że nie są gotowi do kompromisu i nawet nie przedstawili swoim członkom propozycji podwyżki, która miałaby wynieść 8 proc. w ciągu dwóch lat. "Nie chcemy być w błędnym kole z lat 70., z rosnącymi płacami, rosnącą inflacją i tak dalej, i tak dalej. Nigdy z tego nie wyjdziemy" - podkreślił.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj