Takie wnioski znalazły się w analizie pt. "Ameryka nie jest gotowa na wojnę dronową" opublikowanej w lutym przez waszyngtoński think tank Center for a New American Security (CNAS).
Drony atakowały siły USA już w 2016 roku. Od tamtej pory zagrożenie wzrosło
Autorki publikacji, Stacie Pettyjohn i Molly Campbell, podkreślają, że nieprzygotowanie USA do walki z dronami trudno jest usprawiedliwić. Nie są one żadnym nowym zagrożeniem. Już w 2016 r. bojownicy Państwa Islamskiego (ISIS) jako pierwsi użyli cywilnych dronów do zrzucania bomb na amerykańskich żołnierzy w irackim Mosulu.
Zaznaczają, że od tego czasu zagrożenie takimi atakami rosło – drony stały się powszechne, a przeciwnicy Ameryki produkują ich rocznie miliony. Mogą je wykorzystywać zarówno do ataków na bazy wojsk USA w stylu ukraińskiej "operacji Pajęczyna" (przed czym ostrzegał sam Inspektor Generalny Pentagonu), jak i do zmasowanych uderzeń mających przeciążyć amerykańską obronę przeciwlotniczą. Tymczasem amerykańskie siły wciąż nie są gotowe, by je skutecznie odpierać.
Huti obnażyli nieprzygotowanie wojsk USA do walki z dronami
Autorki przypominają, że nieprzygotowanie armii USA do walki z bezzałogowcami zostało niedawno unaocznione w toku kampanii przeciwko rebeliantom Huti z Jemenu, sojusznikom irańskiego reżimu.
Pomiędzy październikiem 2023 r. a majem 2025 r. w kierunku baz USA w Iraku i Syrii oraz okrętów na Morzu Czerwonym wystrzelono ponad setkę irańskich dronów-kamikadze typu Shahed. Jednak amerykańscy żołnierze byli w stanie wykrywać nadlatujące maszyny dopiero z odległości kilku kilometrów, co dawało im mniej niż dwie minuty na reakcję. Musieli improwizować – strzelali do nich z każdej broni, którą posiadali. Mimo to udawało się zestrzelić około 80 proc. z ponad stu dronów. Na morzu sytuacja była podobna. Należy jednak zwrócić uwagę, że marynarze przechwytywali większość dronów, które były tanie, często używając do tego rakiet wartych miliony dolarów.
Ekspertki podkreśliły, że "choć większość ataków udało się odeprzeć, działania te ujawniły luki w obronie, które w starciu z bardziej zaawansowanym przeciwnikiem mogłyby mieć katastrofalne skutki".
"Po 18 miesiącach ciągłych operacji wyczerpana flota odnotowała kilka wypadków, w wyniku których utracono trzy samoloty marynarki wojennej. W styczniu 2024 r. dron Shahed-101 uderzył w kontenerowy moduł mieszkalny w bazie Tower 22 na granicy Syrii i Jordanii, zabijając trzech amerykańskich żołnierzy i raniąc kolejnych 40" – przypomniały.
Dlaczego USA są zapóźnione, jeśli chodzi o zwalczanie dronów?
Autorki tłumaczą, że zapóźnienie Ameryki w dziedzinie zwalczania dronów to efekt specyfiki konfliktów, w jakie USA prowadziły po zakończeniu zimnej wojny. Zawsze brały udział w wojnach asymetrycznych, gdzie miały dominację w powietrzu i przewagę w uderzeniach dalekiego zasięgu.
"Armia USA w dużej mierze zredukowała obronę przeciwlotniczą krótkiego zasięgu, co stworzyło poważną lukę, dziś pogłębianą przez rozwój dronów. Ostatnie inwestycje Pentagonu w obronę powietrzną są zbyt ograniczone i spóźnione, przez co amerykańskie siły pozostają narażone" – zaznaczyły autorki.
Zwróciły uwagę, że sekretarz obrony Pete Hegseth powołał nową grupę zadaniową, której celem jest szybkie wdrożenie systemów obrony przed dronami, dopiero w sierpniu 2025 r.
Co powinien zrobić Pentagon? Nie opierać się na jednym systemie
Pettyjohn i Campbell alarmują, że aktorzy na Bliskim Wschodzie sprawnie posługują się dronami, ale ich możliwości bledną wobec tych, jakimi dysponują Chiny, które wkrótce będą mieć "największy, najbardziej zaawansowany arsenał dronów na świecie".
Tymczasem dzisiejsze amerykańskie systemy obrony przeciwlotniczej dobrze radzą sobie tylko z pojedynczymi dronami. Naloty przy użyciu rakiet i rojów bezzałogowców, jakie Rosja prowadzi przeciwko Ukrainie, mogłyby ją szybko przeciążyć.
Dlatego też, jak twierdzą ekspertki CNAS, Pentagon powinien postawić na "wielowarstwową strukturę obrony przeciwlotniczej, zamiast opierać się na jednym systemie".
"Oznacza to zarówno inwestycje w nowe technologie – takie jak mikrofale dużej mocy czy systemy rozpoznania i dowodzenia oparte na sztucznej inteligencji – jak i w sprawdzone środki, które można wdrożyć już dziś, takie jak działa przeciwlotnicze czy rakiety krótkiego zasięgu" – podsumowały.