Wyrzutnie trafiły na wyspę 1000 km od Norwegii
StrikeMaster trafił na Jan Mayen podczas operacji Atlantic City, prowadzonej od 26 sierpnia do 4 września. W manewrach uczestniczyli Norwegowie, Amerykanie i Brytyjczycy. Były one częścią szerszej natowskiej inicjatywy Arctic Sentry.
Sojusznicy sprawdzali, czy potrafią szybko przerzucić na odległą wyspę żołnierzy i uzbrojenie, a następnie wspólnie wykrywać i atakować cele. Jan Mayen dobrze nadawała się do takich ćwiczeń. Wyspa leży około 1000 km od kontynentalnej Norwegii, ma skromną infrastrukturę, a trudna pogoda utrudnia transport i zaopatrzenie. Brytyjczycy dostarczali wyposażenie m.in. samolotem A400M Atlas.
Ważne jest również położenie wyspy. Jan Mayen znajduje się na północ od przesmyku GIUK między Grenlandią, Islandią i Wielką Brytanią. Przez przesmyk GIUK rosyjskie okręty z Dalekiej Północy mogą wychodzić na północny Atlantyk.
StrikeMaster może razić cele w promieniu 300 km
StrikeMaster powstał na bazie opancerzonego pojazdu Bushmaster, na którym zamontowano wyrzutnię dwóch pocisków Naval Strike Missile (NSM). System opracowały wspólnie KONGSBERG i Thales Australia z myślą o australijskich wojskach lądowych.
NSM to pocisk manewrujący przeznaczony do zwalczania okrętów i celów na lądzie. Jego zasięg przekracza 300 km. Pocisk leci nisko nad powierzchnią morza, a w końcowej fazie lotu wykorzystuje głowicę termowizyjną do rozpoznania celu.
Dużą zaletą StrikeMastera jest mobilność. Wyrzutnia może po odpaleniu pocisków szybko zmienić pozycję, dzięki czemu trudniej ją wykryć i zniszczyć. Co ważne, załoga StrikeMastera nie musi sama namierzać okrętu przeciwnika. Dane o położeniu wrogiego okrętu mogą przekazać jej inne jednostki lub systemy rozpoznawcze.
Budują "Zabójczą Sieć" w Arktyce
Celem manewrów Atlantic City było właśnie sprawdzenie takiego sposobu walki w praktyce. Norwegowie, Amerykanie i Brytyjczycy stworzyli wspólną sieć łączącą systemy rozpoznania, stanowiska dowodzenia i uzbrojenie. Amerykańscy Marines określają taki model jako "kill web" ("Zabójcza Sieć"). W praktyce jeden sojusznik może wykryć okręt, drugi ustalić jego dokładne położenie, a trzeci przeprowadzić atak.
Znaczenie takich zdolności rośnie wraz z rywalizacją NATO z Rosją na Dalekiej Północy. Rosja utrzymuje tam Flotę Północną, w tym strategiczne okręty podwodne, a arktyczne akweny otwierają jej okrętom drogę na północny Atlantyk. Topnienie lodu zwiększa jednocześnie dostępność arktycznych szlaków, przez co region staje się coraz ważniejszy gospodarczo i militarnie.
Redaktor Forsal.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie SWPS, z zamiłowania historyk. W przeszłości związany z Polskim Radiem, Wirtualną Polską, dziennikiem „Polska The Times” oraz miesięcznikiem „Nasza Historia”. Publikował również w Gazeta.pl i „Newsweek Historia”. Były wieloletni współpracownik Ośrodka „Karta” i Muzeum Getta Warszawskiego. Autor pierwszej pełnej biografii gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego - „Decyzje ‘Bora’. (Auto)biografia Tadeusza Komorowskiego - kawalerzysty, olimpijczyka, dowódcy, wodza i premiera”.
