Generał Mróz. Dotychczasowe straty armii Putina mogą być tylko preludium do hekatomby

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
25 grudnia 2022, 15:36
żołnierz ukraina
<p>Donbas, Ukraina, 22.12.2022. Na zdjęciu z 20 bm. ukraiński żołnierz w Donbasie. Ukraińskie wojsko otrzymało od wolontariuszy drona do prowadzenia działań rozpoznawczych na linii frontu. Trwa inwazja Rosji na Ukrainę.</p>/PAP
Jeśli wojska nie są przygotowane na plugawą pogodę, ryzykują przegraniem wojny. Zwłaszcza gdy zetkną się z rosyjską zimą

Ta zima może okazać się bardzo okrutna. Rosja atakuje infrastrukturę energetyczną Ukrainy, licząc, że odcięcie milionów ludzi od prądu oraz ciepła uczyni najechany kraj niezdolnym do dalszej walki. Ale na froncie to ukraińscy żołnierze, dzięki dostawom zimowej odzieży i wyposażenia z Kanady, Szwecji i Finlandii znajdują się w lepszym położeniu od Rosjan. O ile lepszym – zależy głównie od tego, jak nisko tej zimy spadną temperatury. Jeśli mrozy okażą się srogie, dotychczasowe straty armii Putina będą jedynie preludium do hekatomby.

Piękna, rosyjska jesień

„Gdyby tęgie mrozy nie nastąpiły dwa tygodnie wcześniej niż zazwyczaj, armia francuska po pożarze Moskwy dotarłaby bez strat do Smoleńska – skarżył się Napoleon Bonaparte na Wyspie Świętej Heleny. – Wiedziano, iż w Rosji panują mrozy w grudniu i styczniu, ale porównując temperatury z ostatnich 20 lat, można było przypuszczać, że w listopadzie temperatura nie przekroczy minus 10 stopni” – podkreślał władca, któremu wojna z Rosją przyniosła utratę wszystkiego. Na koniec również wolności.

Bonaparte uważał, że poniósł klęskę, ponieważ sprzysięgła się przeciw niemu nawet pogoda. Na swoją obronę miał to, iż jako miłośnik nauki, gdy przygotowywano marsz Wielkiej Armii, nakazał zebrać informacje na temat pogody, jaka panowała w Rosji od początku XIX w. Naukowcy poinformowali, że mrozów winien spodziewać się dopiero pod koniec listopada. Początkowo wszystko szło zgodnie z przewidywaniami i nawet po zajęciu Moskwy cesarz chwalił sobie rosyjską aurę. – Pogoda jest wspaniała, co do klimatu byliśmy w błędzie, a jesień jest tu piękniejsza niż w Fontainebleau – mówił na początku października 1812 r.

Ale poza pogodą wszystko inne martwiło władcę Francji. Wprawdzie triumfował w bitwie pod Borodino i zajął starą stolicę carów, lecz nie osiągnął kluczowego celu – choć proponował bardzo łagodne warunki pokoju, to car Aleksander nie podejmował rozmów. Po pięciu tygodniach oczekiwania Bonaparte zrozumiał, iż wojna będzie trwała nadal, a w spalonej Moskwie, z niewielkimi zapasami żywności, jego Wielka Armia nie przetrwa zimy. Na zwołanej przez cesarza naradzie dowódcy byli zgodni, iż należy zarządzić odwrót. Natomiast zażarty spór wynikł o to, czy wycofywać się drogą na południe, czy wracać tą samą trasą, którą przeszła już Wielka Armia, wiodącą przez Smoleńsk. Za południem przemawiał cieplejszy klimat oraz to, że tamtejszych regionów Rosji nie objęła taktyka spalonej ziemi.

Cały tekst przeczytasz w świątecznym wydaniu Dziennika Gazety Prawnej

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj