Od teraz USA mają okręty wyposażone w pociski hipersoniczne. Oto niszczyciel typu Zumwalt
To pierwszy z trzech futurystycznym okrętów typu Zumwalt. Okręt przebywał w stoczni od 2022 roku. W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy przeszedł on modernizację.
Te według wielu ekspertów są jedną z broni przyszłości.
Mimo że same wyrzutnie są wbudowane w okręt, to zmiany widać gołym okiem. Jest tak, ponieważ ich montaż był możliwy, dzięki uprzedniemu usunięciu z okrętu dwóch 155-mm/L62 armat automatycznych AGS (Advanced Gun System). Wysoki koszt pocisków sprawił, że amerykanie zdecydowali się na ich usunięcie z okrętu. Miejsce zajęły za to bardziej perspektywiczne wyrzutnie pocisków hipersonicznych.
Pociski hipersoniczne dla U.S. Navy. Amerykanie gonią Rosję i Chiny
. Kreml broni hipersonicznej w trakcie wojny na Ukrainie użył już wielokrotnie, choć praktyka pokazała, że deklaracje Rosjan rozmyły się z rzeczywistością. Ukraińcy przy pomocy najnowszych amerykańskich systemów przeciwlotniczych są w stanie zwalczać rosyjskie pociski Ch-47 Kindzał.
Jak jednak zwracają uwagę eksperci, pociski przed samym uderzeniem muszą zwolnić, aby móc precyzyjnie spaść na zadany cel. W tym czasie zaawansowane pociski obrony przeciwlotniczej są w stanie zestrzelić zaawansowany rosyjski pocisk. W przypadku pocisków prawdziwie hipersonicznych (czyli manewrujących przy bardzo dużej prędkości) taka obrona mogłaby być bezbronna. Dużą zaletą tej broni jest także czas. Potrafi ona dosięgnąć celu oddalonego o tysiące kilometrów w trakcie kilku minut.
Gdy dodamy do tego fakt, że okręt jest trudnowykrywalny dla radarów, to otrzymamy zabójczą mieszankę, która może okazać się naprawdę groźna, nawet dla dobrze chronionych celów.
Aby zaoszczędzić pieniądze, postanowiono opracować jedną broń na potrzeby U.S. Navy oraz U.S. Army (choć rozwiązania dla armii i marynarki różnić mają się m.in. inną metodą wystrzeliwania).
Uwolniony z rakiety-nośnika na dużej wysokości oraz z dużą prędkością, pojazd szybujący C-HGB zaczyna opadać w kierunku celu. W tym czasie porusza się on z prędkością hipersoniczną. Budową C-HGB zajmuje się spółka Dynetics, a Lockheed Martin odpowiada za budowę silnika rakiety nośnej i integrację całości.
Niszczyciele typu Zumwalt
Dla porównania krążownik rakietowy typu Ticonderoga (czyli w teorii reprezentujący większą klasę okrętu) wypiera ok. 10 000 ton, czyli tyle, co najnowsze wersje niszczycieli rakietowych Arleight Burke (pierwsze wersje wypierały 8400 ton).
Okręty typu Zumwalt to prawdziwy pokaz możliwości technologicznych USA. Okręty w każdym elemencie wykonane są w taki sposób, aby być mniej wykrywalne. Na radarach zamiast 190-metrowego niszczyciela zobaczymy jedynie 15-metrowy kuter rybacki.
Aby było to możliwe, okręt musiał zostać wykonany ze specjalnych materiałów. Dodatkowo żaden element nie wystaje poza charakterystyczny obrys okrętu. Nawet armaty 155-milimetrowego dział są ukryte w specjalnie zaprojektowanych do tego komorach. Dwie turbiny gazowe Rolls-Royce MT30 generują zadziwiające 70,8 MW energii elektrycznej. Taka ilość energii pozwoliłaby na zasilenie małego miasteczka. Dzięki nadwyżce energii elektrycznej okręt gotowy jest na dalsze dozbrajanie i modernizacje. W przyszłości na jego pokładzie mogłyby pojawić się np. działa laserowe.
Uzbrojenie niszczycieli typu Zumwalt
Omawiane już wyrzutnie pocisków hipersonicznych (które zastąpiły 155 mm artylerię lufową) to jedynie niewielka część wyposażenia, jakie możemy znaleźć na okręcie. . Gdyby tego było mało, to każda komora może często mieścić więcej niż jeden pocisk. Na przykład zmieszczą się w niej aż 4 pociski . To ważące 280 kg rakiety przeciwlotnicze o zasięgu ponad 50 km.
Dodatkowo w każdej takiej komorze znaleźć mogą się bardziej zaawansowane pociski przeciwlotnicze, jak np. , które zwalczać mogą pociski balistyczne. Okręt typu Zumwalt może przenosić w wyrzutniach Mk 57 VLS także manewrujące pociski . To broń, które pozwala dosięgnąć przeciwnika oddalonego o ponad 1000 km od okrętu. Daje więc załodze olbrzymie możliwości i doskonale uzupełni pociski hipersoniczne. Jest znacznie wolniejsza (a co za tym idzie, łatwiejsza do przechwycenia), ale także wielokrotnie tańsza od broni hipersonicznej.
Zumwalt nie boi się także okrętów podwodnych. Te razić może pociskami , czyli rakietotorpedą. Ta może razić okręty podwodne (OP) oddalone o nawet 15 mil morskich (28 kilometrów). W wyszukiwaniu i zwalczaniu OP służyć mogą także śmigłowce, które mogą operować z niszczyciela, ponieważ na jego pokładzie znajdziemy specjalny hangar. Może on pomieścić oraz trzy
Okręty początkowo przewidywano jako okrętu wspierającego desantujące się wojska. Zmiana potrzeb oraz rosnące koszty sprawiły, że U.S. Navy zdecydowała się na gwałtowną redukcję liczby planowanych okrętów. Początkowo mówiono o 32 jednostkach. Dziś pływają dwie, a ostatni okręt tego typu, jest w trakcie prób morskich. Amerykanie obecnie poszukują zadań dla tych okrętów.
Z uwagi na swoje unikalne zdolności związane z obniżoną skuteczną powierzchnią odbicia radarowego (RCS ang. Radar Cross Section) oraz posiadane pociski hipersoniczne, okręty typu Zumwalt idealnie nadadzą się do działań na Morzu Południowochińskim, gdzie będą niedostrzeżone przez chińskie radary realizować powierzone zadania.
