Rosja widzi słabość Europy jak na dłoni. "Koalicja chętnych" utknęła w ślepym zaułku

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
30 kwietnia 2025, 14:28
[aktualizacja 1 maja 2025, 10:52]
asda
Rosja widzi słabość Europy jak na dłoni. Koalicja chętnych utknęła w ślepym zaułku/Defence Imagery
Wielka Brytania planowała, by po ustaniu konfliktu wysłać do Ukrainy siły pokojowe liczące 64 tys. żołnierzy w ramach tzw. koalicji chętnych. Przecieki z salonów dyplomatycznych wskazują jednoznacznie, że będą kłopoty z osiągnięciem nawet jednej trzeciej tego celu. Dlaczego? Ponieważ europejskie armie są niedofinansowane i mają braki sprzętowe.

Kilka tygodni temu admirał Tony Radakin, szef sztabu brytyjskiej armii, miał spytać swoich kolegów z europejskich krajów sojuszniczych Ukrainy, czy w razie, gdyby doszło do porozumienia pokojowego pomiędzy Kijowem a Moskwą, byliby w stanie wspólnie stworzyć kontyngent sił pokojowych, liczący 64 tys. żołnierzy. 

W toku trwających w kolejnych tygodniach negocjacji okazało się, że sojusznicy Kijowa w Europie zupełnie nie są gotowi, by wysłać nad Dniepr tak poważne siły. Ich kulisy przybliżył w środę brytyjski dziennik "The Times", w oparciu o swoje dyplomatyczne źródła w Londynie i Brukseli.

Siły pokojowe w Ukrainie. Uda się zebrać co najwyżej 25 tys. żołnierzy

Według przecieków europejscy ministrowie obrony krajów z Europy uzgodnili, że mogą stworzyć kontyngent pokojowy w sile "co najwyżej" 25 tys. żołnierzy, czyli niewiele ponad jedną trzecią pierwotnie zakładanej liczby.

Minister Obrony Wielkiej Brytanii John Healey miał usłyszeć od sojuszników, że kontyngent pokojowy liczący 64 tys. wojskowych wymagałby docelowego zaangażowania 256 tys. żołnierzy w przeciągu dwóch lat (licząc z rotacjami). A na to żaden z nich nie może sobie pozwolić. 

Sytuację miała gorzko skomentować Dovile Sakaliene, minister obrony Litwy. – Rosja ma 800 tys. (żołnierzy – red.). Jeśli nie możemy zebrać nawet 64 tys., to nie wygląda to na słabość – to jest słabość – powiedziała swoim kolegom z Europy.

Kto chce wysłać żołnierzy do Ukrainy? Polska wśród niechętnych

Admirał Radakin zadeklarował, że Wielka Brytania może wysłać do Ukrainy 10 tys. żołnierzy z 78 tys. aktywnych wojskowych. Mniej precyzyjnie wypowiedziała się Francja. Wyraziła gotowość do wysłania 5-10 tys. żołnierzy z armii liczącej ponad 113 tys. ludzi. Do tych państw w środę dołączyła Estonia. Jej premier zakomunikował, że jest gotów włączyć w poczet sił pokojowych około setki żołnierzy.

Kto chce wziąć udział w misji w Ukrainie?
Tylko Francja, Wielka Brytania i Estonia są chętne, by wysłać żołnierzy do Ukrainy w ramach sił pokojowych. Inni, w tym Polska, mają spore armie, ale deklarują, że żadnych żołnierzy nad Dniepr nie poślą

Jednak większość dużych krajów europejskich pozostaje niechętna idei utworzenia sił pokojowych w Ukrainie. Niemcy generalnie sprzeciwiają się użyciu w misji stabilizacyjnej wojsk lądowych, choć nie wykluczyły całkowicie takiej możliwości. Z kolei Finlandia nie chce wysyłać żołnierzy nad Dniepr, ponieważ twierdzi, że w ten sposób osłabiłaby własny potencjał obronny na długiej granicy z Rosją. 

Natomiast Polska, Hiszpania i Włochy dały jasno do zrozumienia, że nie przyłączą się do kontyngentu pokojowego. –  Bez zaangażowania dużych państw sprawa utknęła w ślepej uliczce – podsumował jeden z anonimowych dyplomatów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj