Rafale zestrzelony przez J-10CE! Jak chińska technologia pokonała francuski supermyśliwiec?

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
10 maja 2025, 07:48
Chengdu J-10
Chengdu J-10/ShutterStock
Miał być pokaz siły i technologicznej przewagi, a skończyło się na upokorzeniu. Indyjski myśliwiec Rafale, zakupiony za gigantyczną sumę, został zestrzelony podczas operacji ofensywnej przeciwko Pakistanowi. Wszystko wskazuje na to, że chińska technologia zastosowana w pakistańskich J-10CE zdołała przechytrzyć zaawansowany system obrony elektronicznej, który miał być nie do pokonania. Dla Indii i Francji to więcej niż utrata maszyny — to strategiczny cios w wizerunek.

280 milionów dolarów spadło z nieba: Rafale strącony mimo przewagi Indii

W nocy z 6 na 7 maja w wyniku starcia indyjskich i pakistańskich sił powietrznych Indie straciły prawdopodobnie 5 myśliwców — w tym na pewno, co najmniej jeden francuskiej produkcji Rafale. A spekuluje się ze mogło spaść więcej tych myśliwców. Choć samo uderzenie miało być pokazem siły New Delhi, efekt okazał się bolesnym policzkiem – zarówno dla Indii, jak i dla Francji. Szczególnie dotkliwa była strata Rafale – samolotu, którego jeden egzemplarz wraz z pełnym pakietem uzbrojenia i wsparcia kosztował Indie blisko 280 milionów dolarów. Tym większa kompromitacja, że to Indie były stroną atakującą i odpowiedzialną za całą operację, którą przygotowywały od tygodni.

Fragment strąconego Rafale
Fragment strąconego Rafale

Rynki nie wybaczają porażek

Jako pierwsi zareagowali inwestorzy – akcje francuskiego koncernu Dassault Aviation zaczęły spadać zaraz po doniesieniach o utracie Rafale. Choć firma nie wydała jeszcze oficjalnego oświadczenia, dla rynków wystarczyła sama sugestia, że flagowy produkt Dassault mógł zostać pokonany przez chińską technologię. To nie tylko wizerunkowy cios, ale potencjalne zagrożenie dla przyszłych kontraktów eksportowych.

Francuski "elektroniczny pancerz" nie wytrzymał?

Znajdujący się na pokładzie Rafali system SPECTRA, który miał być dumą francuskiego przemysłu zbrojeniowego, nie zadziałał tak, jak powinien. Ten zaawansowany system obrony elektronicznej, reklamowany jako jeden z najlepszych na świecie, miał wykrywać i neutralizować zagrożenia w czasie rzeczywistym. Tymczasem J-10CE, wspomagany przez chińskie kontenery walki radioelektronicznej KG600 i radarowe wsparcie z ziemi, mógł wygenerować tak silne i zróżnicowane zakłócenia, że system Rafale... pogubił się w szumie.

Indyjski Rafale
Indyjski Rafale

Indie i Francja analizują porażkę w ciszy

Indyjscy i francuscy eksperci próbują rozwikłać zagadkę, analizując elektroniczne rejestratory z Rafale. Na razie obie strony milczą, a producent systemu SPECTRA – firma Thales – nie komentuje sytuacji. W grę wchodzi jednak prestiż i wiarygodność zarówno sprzętu, jak i jego użytkownika. Indyjskie Siły Powietrzne mogły nie posiadać wystarczających danych o chińskich systemach, przez co ich Rafale nie były przygotowane na nowy rodzaj zagrożenia.

Chiński smok kontra francuski rycerz

Chiński J-10CE nie jest już tylko zwykłym myśliwcem – to platforma do elektronicznej walki. Wyposażony w nowoczesne radary AESA, systemy pasywnego wykrywania i aktywne środki przeciwdziałania, potrafi nie tylko zdezorientować wroga, ale też zagłuszyć jego komunikację i „oszukać” rakiety. W połączeniu z dronami i radarami naziemnymi tworzy spójną sieć elektronicznego pola walki.

23-03-2023.,Newly,Inducted,Frontline,Fighter,Jets,By,Pakistan,Air,Force.
Pakistańskie J-10CE/Rehan Waheed

Czy Pakistan wie zbyt wiele?

Na forach entuzjastów lotnictwa, nie brakuje też spekulacji, że Pakistan zdobył wiedzę o Rafale podczas wspólnych ćwiczeń wojskowych z Turcją i Katarem. Katar również używa francuskich myśliwców i brał udział w ćwiczeniach Anatolian Eagle. Choć nie ma na to twardych dowodów, plotki w wojskowych kręgach francuskich są coraz głośniejsze.

Kto tak naprawdę wygrał wojnę w powietrzu?

Zamiast spodziewanego triumfu, Indie i Francja otrzymały sygnał alarmowy: wojna przyszłości nie będzie tak łatwa jak opisywano w broszurach reklamowych producenta. Nie zawsze ten droższy pokona tą tańszą maszynę. I wygląda na to, że chińska technologia ma w tym obszarze więcej do powiedzenia, niż wielu chciałoby przyznać.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj