Niemcy idą na zwarcie. ”Ekspert od obrzezania” wkurzył polityków

Niemcy granica policja
Niemcy idą na zwarcie. ”Ekspert od obrzezania” wkurzył polityków/ShutterStock
Niemcy stają się coraz bardziej nerwowi i podejrzliwym okiem zaczęli patrzeć nawet na migrantów, wynajmujących w ich kraju mieszkania oraz lokale usługowe. Gdy na jaw wyszło, że jeden z muzułmańskich lekarzy, prowadzący praktykę zawodową, mógł mieć związek z radykalną organizacją, politycy wzywają do ostrzejszych kontroli bezpieczeństwa. Każdy miałby znaleźć się pod lupą.

W Niemczech rośnie napięcie związane z polityką migracyjną państwa, a kolejne afery oraz wydarzenia powodują, że także politycy zaostrzają swą retorykę. Teraz znów zabrano się za sprawę muzułmańskiego lekarza, który zaangażować miał się w działalność niebezpiecznej organizacji.

Niemcy chcą kontrolować więcej migrantów

Aferę z mieszkającym w Hamburgu Omarem Samadzade, lekarzem, który od 20 lat prowadzi w tym mieście własną praktykę, jako pierwszy ujawnił dziennik Bild. Medyk ten, reklamujący się jako „ekspert od obrzezania”, prowadzi zakład w dzielnicy, w której znaczną część mieszkańców stanowią muzułmanie, a uwagę swą zwrócił pewnym wpisem w mediach społecznościowych.

„Mamy nadzieję, że islam wkrótce zastąpi skorumpowany system świecko-kapitalistyczny jako globalną zasadę wiodącą” – napisał lekarz na swym Facebooku.

Krótkie dochodzenie dziennikarskie spowodowało, iż powiązano go z radykalną organizacją islamistyczną Hizb at-Tahrir, która za cel wyznaczyła sobie wprowadzenie kalifatu. Zakazana co prawda w Niemczech organizacja nadal ma wielu zwolenników, ale nie tylko ten fakt wywołał oburzenie. Okazało się bowiem, że praktykę lekarską medyk ten prowadził w pomieszczeniach komunalnych, które wynajął pośrednio od władz Hamburga. Ujawnienie tych faktów podgrzało atmosferę.

Sprawdzać, kto wynajmuje mieszkania

Głos w tej sprawie zabrali politycy, a jak informuje Bild, zwrócono się do władz Hamburga z pytaniem, czy wiedziały, komu wynajmowały lokal komunalny. Gdy władze miasta zasłoniły się ochroną danych osobowych, do akcji wkroczyła lokalna polityk CDU, Anna von Treuenfels.

- Wszystkie szczegóły sprawy są publiczne. Nie mogę uznać, że interes podmiotu w ochronie danych jest nadrzędny wobec interesu ogółu społeczeństwa w zakresie informacji – grzmiała posłanka CDU.

Dalsze ustalenia i naciski na władze miasta przyniosły pewien sukces i dowiedziano się, iż żadna instytucja nie mogła bez podstaw prześwietlać potencjalnego najemcy. Nie przekonał ich też fakt, że, jak podkreśla Bild, w tym przypadku były podstawy, a wskazuje na radykalny wpis lekarza w mediach społecznościowych. Niemiecka polityk postanowiła przedstawić własny pomysł na to, by w przyszłości dokładnie wiedziano, kto wynajmuje publiczne mieszkania i lokale usługowe.

- W związku z szybko rosnącą liczbą islamistów i innych ekstremistów w mieście, Czerwono-Zieloni powinni wprowadzić standardową kontrolę bezpieczeństwa przy wynajmie nieruchomości w mieście – apeluje posłanka Anna von Treuenfels.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Wojciech Kubik
Dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej specjalizujący się w tematyce obronności i bezpieczeństwa.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraNiemcy idą na zwarcie. ”Ekspert od obrzezania” wkurzył polityków »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj