Łapówka w służbie zdrowia: Polacy dają często i chętnie

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
16 maja 2012, 05:18
Punktacja za jakość usług medycznych w wybranych krajach Europy
Punktacja za jakość usług medycznych w wybranych krajach Europy/DGP
Jedna trzecia wydatków na leczenie to pieniądze przekazywane poza systemem NFZ na prywatne ubezpieczenia oraz wizyty lekarskie. Nie wiadomo, ile wydajemy na łapówki, ale z badań wynika, że dajemy je często i chętnie

Jesteśmy na ósmym miejscu w Europie, jeśli chodzi o skalę wydatków na tzw. nieformalne opłaty za leczenie. Przy skali, na której 1 oznacza: „nigdy nie daję się łapówek”, a 3 – „bardzo często” – Polacy otrzymali punktację 1,8.

Nasze łapówkarstwo to, zdaniem autorów badania, efekt systemu wynagradzania lekarzy, a przede wszystkim długości oczekiwania na leczenie (chodzi o niektóre zabiegi chirurgiczne oraz dostęp do specjalistów). Zdaniem Wojciecha Misińskiego, eksperta z Centrum im. Adama Smitha, sytuację poprawiłoby wprowadzenie dodatkowego ubezpieczenia, a najlepiej konkurencji dla NFZ. Kwestia dostępności do leczenia nie zostanie jednak rozwiązana dopóty, dopóki nie zmienią się niekorzystne proporcje liczby lekarzy w stosunku do pacjentów. Jesteśmy na przedostatnim miejscu (za nami tylko Albania) – na 1 tys. obywateli przypada 220 lekarzy, gdy np. w Norwegii jest ich 400.

Ale to niejedyne problemy w funkcjonowaniu służby zdrowia. Zagrożeniem dla życia pacjentów jest nieskuteczne leczenie chorób nowotworowych. I znów mamy więcej niż jeden powód takiego stanu rzeczy. Oprócz późnego wykrywanie tej choroby na nieskuteczność terapii wpływa brak jednolitej procedury postępowania, która by była przejrzysta dla pacjenta. – Chory dowiaduje się, że ma raka, i nie wie, co ma dalej robić. Ma wolny wybór, ale to niekoniecznie dla niego korzystne – mówi Adam Kozierkiewicz, współautor „Białej księgi zwalczania raka piersi i raka jelita grubego”.

W rankingu Euro Health Consumer Index, badającym jakości usług zdrowotnych, najwyżej znalazła się Holandia, zaraz za nią uplasowała się Dania. Oba państwa okupują pierwsze miejsca od kilku lat. Co ciekawe, oba mają zupełnie inne systemy. Holandia stawia na dodatkowe ubezpieczenia, zaś Dania odwrotnie – nie ma minimalnego koszyka świadczeń, a każdy obywatel ma prawo do leczenia uzasadnionego względami medycznymi. Leczenie szpitalne jest bezpłatne dla wszystkich. Pacjent ma wolny wybór szpitala w całym kraju. Obowiązuje maksymalny miesięczny czas oczekiwania na leczenie planowe w szpitalach publicznych. W przypadku przekroczenia czasu pacjent ma prawo do leczenia w szpitalu prywatnym, a nawet za granicą, a koszt do wysokości stawek płaconych przez regiony jest pokrywany. Ewentualną różnicę pokrywa pacjent lub ubezpieczenie prywatne. W Holandii każdy musi się dodatkowo ubezpieczyć i choć zakres świadczeń jest szeroki, obowiązuje w większości usług współpłatność. Świadczenia spoza koszyka są dostępne, pacjenci mogą je kupić z własnych pieniędzy lub w ramach ubezpieczeń dobrowolnych. – Wskaźnik zadowolenia jakości z usług nie zawsze idzie w parze ze wskaźnikiem zdrowotnym. W Danii ludzie żyją krócej niż np. w Szwecji, a pomimo to są bardziej zadowoleni ze swojego systemu – mówi Adam Kozierkewicz.

Z danych dotyczących umieralności Polaków wynika, że ocena pacjentów to jednak nie tylko efekt braku przyjaznych procedur, ale także realnych błędów w funkcjonowaniu ochrony zdrowia. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że w naszym kraju kobiety żyją 2,8 roku krócej niż Holenderki. W przypadku mężczyzn różnica ta wynosi ponad 7 lat.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj