Sprzedaż piwa w lokalach gastronomicznych spadła

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
10 października 2013, 04:59
W tym roku sprzedaż piwa może być mniejsza niż przed rokiem
W tym roku sprzedaż piwa może być mniejsza niż przed rokiem/DGP
Spadająca sprzedaż w gastronomii psuje wyniki browarów. Podwyżka akcyzy na wyroby spirytusowe może im pomóc

Zaledwie 5 proc. produkcji browarów, czyli niespełna 2 mln hl piwa, sprzedaje się w opakowaniach typu KEG w lokalach gastronomicznych. To aż dwukrotnie mniej niż jeszcze w 2005 r., kiedy w ten sposób konsumowano ok. 3 mln hl. Różnica w popycie na KEG-i będzie jeszcze większa, gdy porównamy czas obecny z początkiem 2000 r. Wówczas ich udział w sprzedaży sięgał nawet 30 proc. – dodaje Danuta Gut ze Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie.
Powody są dwa. W lokalach częściej pije się cięższe alkohole w postaci drinków, ale przede wszystkim częściej piwo spożywa się w domu. Duża w tym zasługa dyskontów, których agresywna polityka sprawiła, że piwo można w nich kupić nawet poniżej 2 zł za puszkę. 

Taka sytuacja martwi producentów. Przekłada się na ich wyniki finansowe, ponieważ w gastronomii marże są dwa razy większe niż w sklepach detalicznych. – Udział branży gastronomicznej w naszej sprzedaży podlega wahaniom. Można jednak przyjąć, że co roku oscyluje w okolicy 1/10 – tłumaczy Sebastian Tołwiński, rzecznik prasowy Grupy Żywiec. Biorąc jednak pod uwagę, że i obroty firmy maleją, sprzedaż za pośrednictwem gastronomii jest mniejsza. W pierwszym półroczu tego roku skonsolidowane przychody netto Grupy Żywiec przekroczyły 1 686 mln zł. Dla porównania rok wcześniej było to 1 749 mln zł.

>>> Czytaj również: Czy możliwe jest, aby Polacy pili jeszcze więcej piwa?

Kompania Piwowarska również potwierdza, że mniej sprzedaje się piwa w KEG-ach. Nie chce jednak ujawniać danych, przed oficjalną publikacją wyników finansowych za II kw. 

– Bardzo nas to boli, bo to w gastronomi konsumenci uczą się kultury i rytuałów piwnych oraz zasad prawidłowego nalewania i serwowania piwa – podkreśla Paweł Kwiatkowski, dyrektor ds. korporacyjnych i rzecznik prasowy Kompanii Piwowarskiej. 

Producenci piwa liczą, że odwrócenie negatywnego trendu może przynieść wzrost akcyzy na wyroby spirytusowe. Spowoduje to, że różnica w cenie między piwem a wódką w restauracji czy barze jeszcze bardziej się zwiększy, co może skłonić wiele osób do wyboru lżejszego trunku. – W sklepie na półce wódka podrożeje minimum o 2 zł. W lokalu może to być 15 proc. – uważa Leszek Wiwała, prezes Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy.

Szczególnie że konsumenci stają się coraz bardziej wrażliwi na cenę i coraz mniej wydają. W 2010 r. średnio w ciągu miesiąca zostawiali w lokalach gastronomicznych 94 zł, w 2012 r. było to już tylko 86 zł.

>>> Czytaj też: Restauracje kolejowe wracają na dworce

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj