Kilka lat temu opublikowałem artykuł w kwartalniku Nauk o Przedsiębiorstwie (Gospodarka w długookresowej perspektywie, 2011) poświęcony m.in. cyklowi Kondratiewa (oryginalnie, w momencie opisania przez Kondratiewa, cykl ten trwał 50-60 lat) i długookresowym prognozom w gospodarce. Wywołał on polemikę na łamach kwartalnika (Tymoteusz Doligalski). Jego główne tezy opisał również Marek Pielach w Obserwatorze Finansowym (Idzie kolejna gospodarcza zima). Jedną z tez tamtego artykułu było stwierdzenie, że dolny punkt zwrotny obecnego cyklu Kondratiewa będzie osiągnięty w 2016 roku. Od tego momentu gospodarka zacznie przyspieszać.

Do podobnego wniosku doszedł Šmihula (The waves of the technological innovations. Studia Polittica Slovaka). Z tym, że u autora tego dolny punkt zwrotny miał wystąpić już w 2015 roku. Warto dodać, że moje rozumowanie prowadzące do wyznaczenia dolnego punktu zwrotnego cyklu Kondratiewa i rozumowanie Šmihuli różnią się zasadniczo. Jest jeszcze jedna teza wspólna u mnie i u Šmihuli. Mianowicie taka, że cykle Kondratiewa z biegiem czasu ulegają skróceniu. Šmihula twierdzi, że obecnie wynoszą one 30 lat, a ja, że nieco ponad 30. Šmihula ocenia, że w XVII i XVIII wieku długość cyklu wynosiła 180 lat.

>>> Czytaj też: To koniec naftowej bonanzy. MFW: kraje Zatoki Perskiej muszą zacisnąć pasa

Czas przełomowych innowacji

Za Schumpeterem przyjmuję, że podstawową przyczyną kolejnych cykli Kondratiewa są znaczące innowacje technologiczne. Różni autorzy w zasadzie zgadzają się co w danym okresie było znaczącą innowacją powodującą przyspieszenie wzrostu gospodarczego, chociaż różnią się oni w szczegółach. Według Leo i Simone Niefiodowów przyczyny powstawania kolejnych cykli Kondratiewa były następujące: pierwszy cykl Kondratiewa był spowodowany pojawieniem się silników parowych i rozwojem przemysłu tekstylnego, drugi: rozwojem kolei i produkcją stali, trzeci: pojawieniem się elektryczności i rozwojem przemysłu chemicznego, czwarty: produkcją samochodów i rozwojem przemysłu petrochemicznego, piąty: rozwojem technologii informatycznych, szósty (obecny): rozwojem informacji w medycynie. Z tym ostatnim stwierdzeniem nie zgadzam się.

Natomiast wspomniany Šmihula typuje możliwe następne przyczyny przyspieszenia w gospodarce upatrując je w biotechnice, farmacji i naukach biomedycznych, wskazuje też na nanotechnologie, robotykę i nowe paliwa podkreślając, że nie będą one tanie.

W mojej ocenie nową siła napędzającą gospodarkę w nowym cyklu Kondratiewa będzie tania energia. Tania energia wynikająca z przemysłowego wydobycia gazu i ropy z łupków przede wszystkim, ale również z szybko rosnących zasobów energii odnawialnej. Również w poprzednich cyklach Kondratiewa czynnik energetyczny w dwu przypadkach przyczynił się do przyspieszenia gospodarczego: pierwszy cykl to silniki parowe, a trzeci cykl to elektryczność.

Znana metoda, nowe warunki

Sposób wydobycia gazu z łupków znany jest od bardzo dawna. Pierwsze kruszenie gruntu w celu powiększenia wypływu gazu odbyło się prawdopodobnie w USA w stanie Nowy Jork ok. 1850 roku. Potem technologia wydobycia była stopniowo poprawiana, aż dopracowano się tak wydajnej metody, że zaczęto wydobywać gaz łupkowy na skalę przemysłową.

W ostatnim dziesięcioleciu nastąpiło mocne przyspieszenie w wydobyciu gazu łupkowego. Jak podaje U.S. Energy Information Administration w 2013 roku gaz z łupków stanowił 47 proc. całkowitego wydobycia gazu w USA, a w 2005 roku było to tylko 5 proc. W wielu innych krajach podejmowane są próby powtórzenia amerykańskiego sukcesu w wydobywaniu gazu z łupków. W omawianym okresie wydobycie wzrosło ok. 9 razy.

Niewątpliwie sukcesy amerykańskie w wydobywaniu gazu i ropy z łupków zachęcą do poszukiwań takich źródeł energii w innych krajach.

>>> Czytaj też: Kolejny kraj dotknięty przez tanią ropą. Gwałtownie rośnie bezrobocie

Saudowie mają czas

Cena baryłki ropy Brent w momencie pisania tego tekstu wynosi ok. 30 – 40 dolarów. Średnia cena za ostatnie 10 lat to ok. 85 dolarów za baryłkę. Koszty wydobycia ropy naftowej z łupków są wyższe niż wydobycie ropy tradycyjną metodą. Wynoszą one od 40 do 90 dolarów za baryłkę. Podczas gdy koszty tradycyjnego wydobycia ropy naftowej wynoszą od 30 do 40 dolarów za baryłkę. W Arabii Saudyjskiej wynoszą one ok. 10 dolarów za baryłkę. Na Środkowym Wschodzie i w Afryce Północnej wynoszą ok. 20 dolarów za baryłkę (Beattie Andrew – Investopedia). Średni koszt wydobycia w Rosji wynosi ok. 55 dolarów za baryłkę. W wielu wypadkach są to koszty średnie, a więc na niektórych polach naftowych mogą być wyższe, a na niektórych niższe.

Liczby te pokazują, że Arabia Saudyjska ma jeszcze spory zapas w kosztach wydobycia wobec innych producentów i nie musi ograniczać wydobycia, na co naciskają producenci ropy z innych regionów.

Kalkulacje tradycyjnych producentów ropy muszą uwzględnić realną konkurencję z niekonwencjonalnych (łupkowych) i tradycyjnych źródeł energii. Dopuszczenie do wzrostu ceny ropy spowoduje, że uruchomione zostaną nowe zasoby ropy nieopłacalne wydobywczo przy niskich cenach. Będą to zasoby konwencjonalne i łupkowe. Spowoduje to wzrost podaży ropy i przyhamowanie wzrostu cen. Prawdopodobnie z taką sytuacją będziemy mieli do czynienia przez najbliższe 15-20 lat. Czyli przez większą część rozpoczynającego się kolejnego cyklu Kondratiewa.

Autor: Alfred Bieć