Assistance przebojem w ubezpieczeniach 2008

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
18 grudnia 2008, 03:04
W przyszłym roku PZU zamierza mocno wejść na rynek usług assistance i przekonywać nas do korzystania z tego typu usług. To wbrew pozorom dobra wiadomość dla firm assistance, bo liczą na wzrost świadomości klientów.

Usługi assistance, czyli pomocy w różnych trudnych sytuacjach, rozwijają się dynamiczniej, niż zakładano rok temu.

- Można przyjąć, że rynek wzrósł nie mniej niż o 30 proc., ale to tylko przybliżone szacunki, bo bardzo trudno zebrać porównywalne dane - mówi Ryszard Grzelak, prezes Europ Assistance.

Przypomnijmy, że rok temu GP na podstawie rozmów z ekspertami rynku szacowała obroty firm assistance na około 200 mln zł, a dynamika wzrostu w 2008 roku była szacowana na około 20 proc. Teraz można oszacować, że wartość rynku assistance to około 260-300 mln zł. To i tak bardzo ostrożne szacunki, bo tylko z danych KNF, która zbiera dane dotyczące części przychodów ze składek za ryzyko zajścia zdarzenia (np. wypadku, awarii, choroby), wynika, że w tym roku przychody zarejestrowanych w Polsce towarzystw wyniosą około 220 mln zł.

Do tego jednak trzeba dodać składki, które idą do towarzystw działających w Polsce na zasadzie swobody świadczenia usług, szacowane przez uczestników rynku na około 50-70 mln zł.

Trzeba jeszcze doliczyć wynagrodzenie firm assistance za same usługi, szacowane w skali rynku na 40-60 mln zł. Tych wartości nie można jednak sumować, bo część kontraktów łączy składkę za ryzyko z opłatą za serwis, więc jest podwójnie wykazywane w naszych szacunkach.

- Wartości wynagrodzeń za serwis rosną, bo rozszerza się zakres usług, np. o wykorzystywanie naszych call center jako infolinii dla innych firm niż ubezpieczeniowe - mówi Paweł Paluszyński, prezes Coris Varsovie.

Asystorzy są też coraz częściej wykorzystywani do oględzin samochodów po wypadku, jak i przy zawieraniu umów ubezpieczenia i spodziewają się, że będą mieli więcej takich zleceń.

- Z uwagi na sytuację ekonomiczną firmy ubezpieczeniowe będą poszukiwać oszczędności i częściej zlecać nam tzw. techniczną likwidację szkód komunikacyjnych - uważa Marta Kaleńska-Jaśkiewicz, prezes zarządu Inter Partner Assistance.

Nieświadomi klienci

Wszyscy asystorzy zgodnie twierdzą, że choć ten rynek rozwija się bardzo dobrze, to jednak klienci mają wciąż bardzo małą świadomość możliwości ich wykorzystania. A coraz częściej są objęci różnymi pakietami gwarantującymi pomoc z różnych tytułów i zapewnianą przez różnych operatorów. Na przykład kupując nowy samochód, coraz częściej mamy assistance producenta auta i assistance z polisy komunikacyjnej. Do tego posiadacze lepszych kart kredytowych mogą mieć assistance dla auta jako element bonusa, a pojawiają się też oferty ubezpieczeń mieszkań zawierające m.in. opcję pomocy w razie problemów z autem. Efekt jest taki, że asystorzy mogą się chwalić milionami pozyskiwanych klientów.

- Zapewniamy ochronę assistance ponad 5,2 mln Polaków - mówi Marta Kaleńska-Jaśkiewicz.

Jej firma ostatnio zrobiła badanie, z którego wynika, że assistance dobrze wykorzystują klienci z tzw. programów flotowych. Średnia liczba spraw assistance za wynajmem pojazdu zastępczego na 1 tys. pojazdów to w przypadku klientów indywidualnych niecałe osiem spraw, a w przypadku klientów flotowych już ponad 61. Ta świadomość może się jednak zmienić, bo za około dwa miesiące PZU chce uruchomić nową ofertę assistance i zapowiada dużą kampanię reklamową, mającą spopularyzować korzystanie z tego typu usług. Spółka chce rozwijać markę PZU Pomoc, ale nie będzie to na razie odrębna spółka.

- Nie będziemy też budować swojej własnej grupy holowników, ale wykorzystywać istniejącą sieć usługodawców, partnerów naszej firmy. Ewentualnie będziemy ich wyposażać w odpowiednie narzędzia, pomagające np. w zarządzaniu zleceniami we wstępnej ocenie szkody - mówi Rafał Stankiewicz, członek zarządu PZU.

Pomoc z wolnej ręki

Nowością będzie wprowadzenie opcji skorzystania z pomocy również przez osoby nieubezpieczone.

- Będą one musiały za usługę zapłacić, ale będą to atrakcyjne, wynegocjowane przez nas stawki. Taka usługa będzie prawdopodobnie powiązana z obowiązkowym wykupieniem polisy assistance na przyszłość - mówi Rafał Stankiewicz.

Dodaje, że w zasadzie tylko PZU z rozpoznawaną przez wszystkich Polaków marką może sobie pozwolić na taki ruch, licząc na zainteresowanie nawet nieubezpieczonych w firmie klientów. PZU na razie koncentruje się na wdrożeniu nowej oferty pomocy na drodze, w przyszłości chce również aktywnie działać w innych obszarach, np. pomoc w domu, pomoc medyczna.

Zaoferowanie pomocy na wolnym rynku to rzadkość, bo firmy assistance działają głównie w modelu B2B, czyli podpisują umowy z firmami, które oferują usługi assitance swoim klientom. Właściwie jedyną z większych firm, która organizuje usługi holowania dla osób niebędących klientami, jest SOS PZMOT.

- Obecnie trwają prace nad wdrożeniem nowego, jeszcze bardziej korzystnego dla kierowców cennika za tzw. szybką pomoc, obejmując usprawnienie pojazdu na drodze lub jego holowanie na krótkim dystansie - mówi Renata Wiatrowska z SOS PZMOT.

Konkurenci z rynku assistance podkreślają, że takie oferowanie usług na wolnym rynku wcale nie musi przynieść sukcesu, bo większość posiadaczy samochodów ma już assistance, nawet do samego OC.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: GP/forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj