Ukraina: Turczynow: pożary składów amunicji to uderzenie w naszą obronność

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
28 września 2017, 12:36
Sekretarz ukraińskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (RBNiO) Ołeksandr Turczynow oświadczył, że pożary składów amunicji, które miały miejsce na Ukrainie w bieżącym roku, to największe uderzenie w obronność państwa od początku wojny na wschodzie kraju.

„W tym roku przez pożary w Bałaklii i Kalinówce straciliśmy ogromną ilość pocisków. Możliwościom obronnym państwa zadano najcięższy cios od początku wojny” – powiedział w czwartek w rozmowie z dziennikarzami.

Turczynow uznał, że za wydarzenia w Kalinówce w obwodzie winnickim, gdzie w czwartek dobiega końca gaszenie pożaru składów amunicji, powinien odpowiadać szef Sztabu Generalnego generał Wiktor Mużenko i wszystkie inne osoby, odpowiedzialne za obronę kraju.

„Pokazaliśmy, że nie jesteśmy w stanie chronić naszych arsenałów strategicznych. I jeśli nie będzie odpowiedzialności na najwyższym szczeblu, to będziemy liczyć straty” – podkreślił Turczynow.

Pożar składów amunicji w prawie 20-tysięcznej Kalinówce, na północ od Winnicy, wybuchł we wtorek wieczorem. Władze ewakuowały około 30 tys. mieszkańców miasteczka i okolicznych wsi, wstrzymały ruch drogowy w tym rejonie, zmieniły trasy pociągów i zamknęły przestrzeń powietrzną dla samolotów.

W miejscu, w którym rozprzestrzenił się ogień, ukraińska armia przechowuje pociski czołgowe. Premier Wołodymyr Hrojsman, który był na miejscu wydarzeń, poinformował, że przyczyną pożaru mogły być „czynniki zewnętrzne". Doradca prezydenta Petra Poroszenki, Jurij Biriukow oświadczył, że pożar mógł być wywołany za pomocą drona. Śledztwo w tej sprawie trwa.

22 września na Ukrainie płonęły składy pocisków w okolicach Mariupola nad Morzem Azowskim, położonego niedaleko od linii rozdziału w konflikcie między ukraińskimi siłami rządowymi a wspieranymi przez Kreml separatystami.

W marcu płonęły składy amunicji w pobliżu miasta Bałaklija w obwodzie charkowskim. Tam również ewakuowano mieszkańców, zaś ukraińskie służby graniczne wzmocniły kontrole na granicy z Rosją. Władze podejrzewały, że do pożaru w Bałaklii doszło w wyniku dywersji.

Z Kijowa Jarosław Junko (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj