uż za trzy miesiące wejdą w życie dwie nowe ustawy: o komornikach sądowych oraz o kosztach komorniczych. Rewolucyjne zmiany autorstwa Ministerstwa Sprawiedliwości mają doprowadzić do zwiększenia skuteczności egzekucji należności. Służyć temu mają m.in. niższe opłaty egzekucyjne w przypadku szybkiej spłaty zadłużenia (3 zamiast 10 proc.) czy dalsze ograniczenia liczby spraw, które kancelarie będą mogły przyjmować spoza rewiru. Jako że statystyki od lat pokazują, że najwyższa skuteczność cechuje kancelarie średniej wielkości, nowe przepisy będą zezwalać na przyjęcie 2,5 tys. spraw z wyboru wierzyciela, a przy wysokiej skuteczności i braku zaległości do 5 tys. spraw. Jednak im mniej spraw, tym niższe przychody kancelarii. Zwłaszcza że w odróżnieniu od obecnie obowiązujących zasad opłaty pobierane przez komornika nie będą stanowiły przychodu kancelarii, lecz Skarbu Państwa. Komornik zaś w zależności od wysokości pobranych na rzecz SP opłat będzie otrzymywał wynagrodzenie prowizyjne (w myśl zasady, że im większa suma opłat, tym niższa prowizja).

Rekordowa liczba komorników

Te oraz wiele innych regulacji, które zaczną obowiązywać od początku nowego roku, doprowadzą kancelarie do spadku przychodów. Dlatego komornicy zapowiadali masowe odejścia, porzucanie kancelarii i ogólną zapaść systemu egzekucji. Tymczasem okazuje się, że choć komornicy składają rezygnacje, to jednocześnie liczba wykonujących ten zawód jest rekordowo wysoka.

– Obecnie mamy 1737 komorników, a kolejne 41 osób czeka już tylko na złożenie ślubowania. W dodatku trafiło do nas kolejnych 79 wniosków o powołanie na stanowisko komornika. A to oznacza, że za chwilę będzie ponad 1,8 tys. osób wykonujących ten zawód. Wbrew katastroficznym tonom płynącym ze strony środowiska komorniczego rezygnacji wcale nie ma tak wiele. O ponad 100 osób więcej stara się o wejście do tego zawodu, niż go porzuca – mówi Rafał Reiwer, zastępca dyrektora departamentu wykonania orzeczeń i probacji w MS.

Wygląda więc na to, że komornicy wierzą, że choć pod rządami nowych regulacji będą zarabiać mniej (twórcy przepisów nigdy nie ukrywali, że zamierzają raz na zawsze skończyć z zarobkowym eldorado), to nadal będzie można utrzymać kancelarię. Jednak zdaniem Rafała Fronczka, prezesa Krajowej Rady Komorniczej, obecny wzrost liczby otwieranych kancelarii jest chwilowy i nie należy na tej podstawie wyciągać pochopnych ocen na temat nowych przepisów.

– Wzrastająca liczba nowo powoływanych komorników w dużej mierze wynika z klonowania kancelarii. Z uwagi na kolejne ograniczenia w przyjmowaniu spraw z wyboru wierzyciela mamy ostatni moment na otworzenie kancelarii i przyjęcia, na starych zasadach, do 10 tys. spraw spoza rewiru. Ot i cała tajemnica – tłumaczy prezes KRK.

Kluczowa niewiadoma

Dziś komornik może przyjąć spoza rewiru maksymalnie 5 tys. spraw rocznie, ale jeśli wykazuje się dużą skutecznością i brakiem zaległości, dwa razy tyle. Jednak nowy komornik siłą rzeczy nie ma zaległości ani nie ma jak zbadać jego skuteczności, co skutkuje tym, że w pierwszym roku może przyjąć do 10 tys. spraw.

– Należy pamiętać, że sprawy, które trafią do egzekucji w tym roku, będą prowadzone na starych zasadach. Czas zweryfikuje, jak będzie działać nowa ustawa. To wielka niewiadoma, zwłaszcza że wciąż nie jest przesądzona najważniejsza kwestia, czyli to, czy komornik nadal będzie podatnikiem podatku od towarów i usług. Bo jeśli tak, a podatek będzie zawarty w wynagrodzeniu prowizyjnym, to z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że wówczas odejść z zawodu nie będzie po kilkanaście czy kilkadziesiąt. Będą to odejścia na skalę masową – przestrzega Rafał Fronczek.

Spór na ten temat pomiędzy MS (które stoi na stanowisku, że opłaty prowizyjne nie powinny podlegać VAT) a Ministerstwem Finansów (zajmującym stanowisko przeciwne) trwa; pomimo wielomiesięcznych rozmów wciąż nie udało się problemu rozwiązać.

Tymczasem zdaniem dr. Jarosława Świeczkowskiego, byłego prezesa KRK, do masowych rezygnacji komorniczych dojdzie bez względu na to, czy komornik będzie musiał odprowadzać VAT, czy też nie.

– Obecny stan jest chwilowy. Po pierwsze, rezygnacje z wykonywania funkcji komornika można złożyć z zaledwie trzydziestodniowym wyprzedzeniem. Po drugie, motywacje, jakie towarzyszą ostatnim powołaniom, mogą być różne. Chęć przyjęcia jak największej liczby spraw na starych zasadach, możliwość skorzystania z preferencyjnego opodatkowania dla nowych przedsiębiorców czy chęć przepracowania po prostu trzech lat jako komornik, by po tym czasie móc wpisać się na listę adwokatów, radców czy notariuszy – wylicza Jarosław Świeczkowski. – O tym, jakie są perspektywy zawodu komornika, najlepiej świadczy liczba zdających na aplikację komorniczą, która drugi rok z rzędu szoruje po dnie. W Gdańsku w tym roku na aplikację dostało się osiem osób – zauważa Świeczkowski.

W tym roku egzamin na aplikację komorniczą w całej Polsce zdawało 179 osób, z czego powiodło się jedynie 83 (46,4 proc.) W ubiegłym roku egzamin zdało 96 absolwentów prawa.

>>> Czytaj też: Koniec zatorów płatniczych? Firmy sprawiające problemy będą namierzane