ITGap w bankowości? Jak to wpłynie na klientów? [WYWIAD]

ITGap w bankowości? Jak to wpłynie na klientów? [WYWIAD]
DGP
A teraz mówimy: po 2025 r. nikt, kto ma powiązania z węglem, nie uzyska od nas finansowania

Banki, jak wszystkie instytucje, chcą być efektywne. A to oznacza dostosowanie możliwości działania do przewidywanego zainteresowania usługą. Rozbudowa możliwości ponad miarę po prostu kosztuje. W tym przypadku zanotowaliśmy gwałtowny przyrost liczby klientów logujących się niemal w tym samym czasie.

Jeśli ruch w sieci zdecydowanie przekracza założenia, to pojawiają się zaburzenia. W tym przypadku największą aktywność klientów zanotowano w środku nocy, właściwie zupełnie nieoczekiwane. To, że banki tak szybko potrafiły sobie poradzić z problemami, oznacza, że jesteśmy dobrze zorganizowani. Proszę pamiętać, że ruch w sieci w ciągu pierwszego dnia był porównywalny do ruchu w ciągu miesiąca przy poprzedniej fali składania wniosków.

Jeśli ktoś znienacka rzuciłby hasło: „Klienci banków, sprawdźcie teraz saldo!”, to możemy być pewni, że nasze systemy się zablokują. Ale proszę pomyśleć, co by się stało z Facebookiem, gdyby 10 proc. użytkowników portalu zechciało w tym samym momencie sprawdzić status. Sytuacja byłaby podobna.

Dlatego na następną falę będziemy lepiej przygotowani.

Są problemy z systemami zastanymi, legacy systems (to systemy, z którymi w razie awarii – np. z powodu ich skomplikowania czy braku dokumentacji – działy IT nie są w stanie sobie szybko poradzić – red.). Nasze banki są bardzo nowoczesne na front-endzie (tam, gdzie jest kontakt z klientem – w serwisie internetowym, mobilnym – red.). Na zapleczu, back-endzie, już niekoniecznie. Nowoczesne instytucje powinny nieustannie wymieniać wszystkie warstwy infrastruktury informatycznej. Kiedy kończymy wdrażanie nowego rozwiązania – może to zająć pół roku, może trzy lata – za chwilę powinniśmy zabierać się do tego od nowa. Ale kiedy bank walczy o zysk, to odkłada decyzje o unowocześnianiu infrastruktury ze względu na koszty. Wtedy powstaje IT Gap, technologiczna wyrwa – to wielkość, jaką firma musiałaby zainwestować, by dorównać do dzisiejszych wymagań rynkowych. Podkreślam – dzisiejszych. Nie mówimy o najnowszych technologiach. A im większy kłopot ma bank z generowaniem zwrotu z kapitału, tym bardziej musi oszczędzać. I często robi to na systemach informatycznych.

Myślę, że nie w ciągu najbliższych lat. Banki poświęcają mnóstwo środków na to, by do tego nie doszło. IT Gap dotyka raczej centrów przetwarzania danych czy rozwiązań opartych na transmisji danych.

A z punktu widzenia banku: transakcja, która mogłaby kosztować jedną setną centa, będzie nadal kosztować jednego centa. Dlatego mamy błędne koło: żeby być efektywnym, trzeba inwestować. A jeśli nie ma zysku, to się tego nie robi. I za pięć lat nie będzie się równie efektywnym jak konkurenci, którzy są na rynku.

Nadmiarowe obciążenia – tak. Ale nie mamy niskich stóp...

Wynagrodzenie depozytów kształtuje się poniżej poziomu inflacji. A to oznacza, że kredyty są w miarę tanie. Polska gospodarka na tym korzysta. Nadmiarowe obciążenia regulacyjne – przez pas transmisyjny kapitału – może sprawić, że zdolność banków do udzielania kredytów zmniejszy się lub koszt udzielania pożyczek będzie przerzucany na klienta. Banki, by sprostać wymogom kapitałowym i konieczności generowania kapitału, muszą rozszerzać marżę pomiędzy wysokością oprocentowania depozytów i kredytu.

Miejmy nadzieję, że nie. Uderzalibyśmy wtedy w przyzwyczajenia klientów. Poza tym jako społeczeństwo bardzo korzystamy na tym, że szybko i w miarę bezboleśnie przyjmujemy nowe rozwiązania technologiczne w bankowości. W międzynarodowym wyścigu stawia nas to na niezłej pozycji. A więc polskie banki swoją część lekcji dotyczącą postępu cywilizacyjnego w poważnym stopniu odrabiają. Wiemy, że nie do końca tak jest we wszystkich sektorach naszego życia. A jeśli chodzi o same banki, to musimy być jeszcze bardziej cyfrowi niż konkurencja w innych krajach, bo bez tego nie będziemy w stanie przetrwać. Musimy mieć niższe koszty – a wpływ na to ma digitalizacja. Drugą stroną medalu jest to, że nasi klienci są bardziej zdani na siebie niż klienci w innych krajach. Sami wykonują wiele operacji, które w bankach na Zachodzie są dokonywane z udziałem pracownika banku.

Z tym, że nie wszyscy sobie poradzą.

>>> Treść całego artykułu można znaleźć w weekendowym wydaniu Magazynu DGP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Łukasz Wilkowicz
Łukasz Wilkowicz
Zastępca redaktora naczelnego DGP. Pisze głównie o finansach, chętniej o fuzjach i wynikach banków niż o oprocentowaniu depozytów i kredytów. Drugi ulubiony temat: makroekonomia.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraITGap w bankowości? Jak to wpłynie na klientów? [WYWIAD] »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj