Sąd kasacyjny nigdy wcześniej nie orzekał w tego typu sprawach. Dotychczas zajmowały się nimi jedynie organy podatkowe i sądy administracyjne I instancji. Większość ich rozstrzygnięć była niekorzystna dla podatników.

Zdarzały się jednak i takie, które stwierdzały, że zwrot wydatków za jazdy lokalne – obliczany na podstawie kilometrówki – nie jest opodatkowany. Co ciekawe, organ podatkowy wyraził takie stanowisko tylko jeden jedyny raz – w zmienionej interpretacji podatkowej z 14 grudnia 2015 r. (nr IPPB4/4511-3-95/15-2/JK3). Warszawski WSA natomiast przyjął korzystną wykładnię w trzech orzeczeniach: z 9 marca 2018 r. (sygn. akt III SA/Wa 1393/17), 12 stycznia 2018 r. (sygn. akt III SA/Wa 74/17) oraz 11 grudnia 2017 r. (sygn. akt III SA/Wa 3831/16). Wszystkie te wyroki są jednak na razie nieprawomocne, bo fiskus złożył od nich skargi kasacyjne do NSA.

Albo ryczałt, albo kilometrówka

W precedensowym wyroku NSA z 16 października 2019 r. (sygn. akt II FSK 3531/17) chodziło o sytuację, w której pracownik używa swojego prywatnego samochodu do celów firmowych. Dzieje się tak często, gdy pracodawca, który go zatrudnia, nie ma własnej floty samochodowej.

W praktyce wygląda to tak, że firmy płacą pracownikom za używanie prywatnych aut albo ryczałt, albo kilometrówkę. W obu przypadkach bierze się pod uwagę stawkę za kilometr wynikającą z rozporządzenia ministra infrastruktury z 25 marca 2002 r. (Dz.U. z 2002 r. nr 27, poz. 271). W przypadku ryczałtu mnoży się ją przez ustalony z góry limit kilometrów na jazdy lokalne, a w kilometrówce – przez liczbę kilometrów, które zgodnie z ewidencją przebiegu pojazdu faktycznie zostały przejechane. W tym przypadku pracownik dostaje więc dokładnie tyle, ile wydał na benzynę i eksploatację własnego pojazdu.

Zwolnienie tylko dla wybranych

Bez względu na przyjęty w firmie sposób rozliczeń organy podatkowe i większość sądów administracyjnych od lat stoją na stanowisku, że zwroty kosztów za jazdy lokalne są opodatkowane.

Przyjmują, że podatku nie ma tylko wtedy, gdy pracownik wykorzystuje własne auto w podróży służbowej (zwolnienie z art. 21 ust. 1 pkt 16 ustawy o PIT) albo należy do grupy podatników objętych zwolnieniem z art. 21 ust. 1 pkt 23b ustawy o PIT.

Problem w tym, że po pierwsze jazdy lokalne nie spełniają definicji podróży służbowych, bo pracownik przemieszcza się w granicach obszaru wskazanego w umowie o pracę jako miejsce jego zatrudnienia. Po drugie z prywatnych samochodów na potrzeby pracy korzystają nie tylko pracownicy poczty, lasów i opieki społecznej, których dotyczy zwolnienie z art. 21 ust. 1 pkt 23b ustawy o PIT.

300 km miesięcznie plus dojazd

Spór, który trafił do NSA, dotyczył firmy z małej wsi. We wniosku o interpretację podała ona, że dojazd do siedziby spółki komunikacją miejską jest praktycznie niemożliwy i że nie ma ona własnej floty samochodowej. Postanowiła więc zawierać z pracownikami umowy, na podstawie których korzystaliby oni z własnych samochodów.

Umowy miały być dwie. Pierwsza, podpisywana ze wszystkimi pracownikami, miała dotyczyć dojazdu do pracy i powrotu do domu. Pracodawca zamierzał zwracać podwładnym ten koszt, biorąc pod uwagę zadeklarowaną przez nich odległość między miejscem zamieszkania a siedzibą firmy.

Druga umowa – podpisywana z wybranymi pracownikami – miała dotyczyć zwrotu wydatków za jazdy lokalne. Firma zdecydowała się w tym przypadku na ryczałtowy zwrot kosztów, ustalając limit na jazdy lokalne na poziomie 300 km miesięcznie.

Trybunał nie mówił o pieniądzach

Pracodawca doskonale zdawał sobie sprawę, że nie wolno mu korzystać ze zwolnień przewidzianych w art. 21 ust. 1 pkt 16 (dla podróży służbowych) oraz w art. 21 ust. 1 pkt 23b tej ustawy (dla wybranych grup pracowników). Uważał jednak, że i tak nie musi pobierać zaliczek na PIT od kwot zwracanych pracownikom.

Argumentem w tej sprawie był wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 8 lipca 2014 r. (sygn. akt K 7/13). Firma wyciągnęła z niego wniosek, że zwrot kwot poniesionych w interesie pracodawcy nie może być traktowany jak przychód pracownika. Przekonywała, że interes ten jest realizowany zarówno w zakresie dojazdu do pracy i z powrotem do domu, jak i w przypadku jazd lokalnych.

Jej argumentacja nie przekonała jednak ani dyrektora Izby Skarbowej w Bydgoszczy, ani Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku. Zgodnie uznali oni, że wyrok TK nie może mieć w tej sprawie zastosowania. Zwrócili uwagę, że dotyczył on nieodpłatnych świadczeń, które mają postać niepieniężną, a tu w grę wchodzi zwrot pieniędzy. Uznali więc, że powinien on zostać opodatkowany jako przychód ze stosunku pracy.

NSA: musi być przysporzenie

Innego zdania był NSA, który uchylił zarówno wyrok sądu I instancji, jak i interpretację. Uzasadnił, że niesłusznie pominięto w nich rozważania TK z wyroku dotyczącego nieodpłatnych świadczeń. Sędzia Artur Kot podkreślił, że z jego uzasadnienia wyraźnie wynika, że nie można uznawać za przychody pracownika zwracanych mu wydatków, które poniósł na rzecz pracodawcy, bo to nie należy do jego obowiązków.

Sędzia zwrócił uwagę, że o przychodzie można mówić tylko wtedy, gdy pracownik uzyskuje jakieś przysporzenie.

– Takim przysporzeniem może być np. ograniczenie kosztów pracownika z tytułu dojazdu do pracy – stwierdził sędzia.

Dodał jednak, że nie sposób przyjąć, by przychód powstawał również w związku z refundacją wydatków z tytułu jazd lokalnych, które są przecież ponoszone w interesie pracodawcy.

Ostatecznie NSA uznał, że fiskus powinien pochylić się nad tą sprawą raz jeszcze i ustalić, czy zwrot wydatków za używanie prywatnego samochodu doprowadza do przysporzenia po stronie pracownika.

>>> Czytaj też: 10 mitów na temat opon zimowych. Sprawdź, zanim zacznie się sezon

Bez podatku powinien być i ryczałt, i kilometrówka


źródło: DGP

Opinia Mateusza Latkowskiego, doradcy podatkowego w Kancelarii Wilk Latkowski

Przy kilometrówce zasadniczo zwrot jest adekwatny do kosztów rzeczywistych. Pod uwagę bierze się bowiem faktycznie przejechane kilometry. Istnieją więc mocne argumenty, żeby twierdzić, że w tym przypadku przychód nie powstaje.

Przy ryczałcie mechanizm jest uproszczony, ale moim zdaniem również tutaj da się obronić tezę o braku przychodu. I to również dzięki wyrokowi TK w sprawie nieodpłatnych świadczeń. Trybunał wyraźnie powiedział w nim, że przychód musi być wymierny. A nie da się przecież precyzyjnie określić, jaka część ryczałtu powinna zostać opodatkowana w związku z tym, że nie odzwierciedla rzeczywistych kosztów. ©℗

Orzecznictwo:

Wyrok NSA z 16 października 2019 r., sygn. akt II FSK 3531/17. www.serwisy.gazetaprawna.pl/ orzeczenia