Pesa i Orlen podpisały właśnie list intencyjny w tej sprawie. Wiceprezes bydgoskiej firmy Krzysztof Zdziarski ocenia, że prototypowa lokomotywa może być gotowa już w 2021 roku. Pesa weszła we współpracę z Orlenem, bo płocki koncern paliwowy chce niebawem na dużą skalę zająć się przetwarzaniem wodoru. W 2021 w zakładzie w Trzebini zamierza rozpocząć produkcję czystego paliwa wodorowego, który będzie wykorzystywany do napędu pojazdów elektrycznych, w tym także lokomotyw. W Orlenie zapadła już decyzja o budowie instalacji do doczyszczania wodoru. Według wiceprezesa Pesy paliwowe ogniwa wodorowe to bardzo obiecująca technologia, która znakomicie sprawdzi się w transporcie kolejowym. – Współpraca z największym producentem paliw w regionie daje nam niepowtarzalną okazję do wdrożenia rozwiązań o dużej skali – mówi Krzysztof Zdziarski.

Na początek producent chce opracować lokomotywę towarową, którą w pierwszym etapie testowałby właśnie Orlen. W kolejnym etapie Pesa myśli także o wytwarzaniu pasażerskich pojazdów na wodór. – Idealnie sprawdziłyby się na trasach niezelektryfikowanych, np. na linii Gdynia – Hel – mówi Krzysztof Zdziarski. Nie wyklucza, że składy pasażerskie będą pojazdami hybrydowymi, czyli łączącymi dwa rodzaje napędu – na wodór i na ropę.

Wiceprezes Pesy nie chciał jednak odpowiedzieć na pytanie, o ile pociąg wodorowy może być droższy od klasycznego – spalinowego na olej napędowy czy elektrycznego, zasilanego prądem z sieci trakcyjnej. Dla przewoźników, którzy potencjalnie będą zainteresowani takimi pojazdami, cena będzie mieć podstawowe znaczenie.

W ostatnim czasie zakusy na produkcję wodorowych pociągów mają też inni polscy producenci. W zeszłym roku list intencyjny w sprawie budowy lokomotyw wodorowych Fabryka Pojazdów Szynowych Cegielski podpisała wspólnie z PKP Cargo i Jastrzębską Spółką Węglową. Na razie nie wiadomo jednak, kiedy taki pojazd może być wyprodukowany przez poznańską firmę.

Niektórzy producenci taboru czy firmy energetyczne twierdzą, że wodór może być paliwem przyszłości. Na razie jednak nie wiadomo, czy ta technologia rzeczywiście może sprawdzić się w transporcie kolejowym.

Reklama

Jak dotąd największe doświadczenia z tym paliwem ma Alstom, który w niemieckiej fabryce koncernu wyprodukował pasażerski pociąg wodorowy iLint. Od zeszłego roku jest on testowany na torach Dolnej Saksonii. Zastosowane w pociągu ogniwa, które wytwarzają prąd w procesie reakcji wodoru z tlenem, nie dostarczają energii bezpośrednio do silników, tylko do baterii litowo-jonowych. Te zasilają napęd, a dodatkowo magazynują prąd w czasie hamowania pojazdu. Ciepło, które wytwarza się w czasie reakcji chemicznej, jest z kolei wykorzystywane do ogrzewania wnętrza składu. Do 2021 Alstom ma dostarczyć dla Dolnej Saksonii 14 składów. Producent nie zdradza ceny takiego pojazdu.

>>> Czytaj też: Wielka inwestycja we Wrocławiu. LG Electronics zbuduje fabrykę za ponad 320 mln zł