„Prezes Gazpromu Aleksiej Miller i ambasador Białorusi w Rosji Uładzimir Siamaszka podpisali protokół w sprawie cen gazu dla Białorusi na styczeń i luty 2020 r.” – poinformował Gazprom w komunikacie opublikowanym we wtorek późnym wieczorem.

Poinformowano również, że Gazprom i białoruskie przedsiębiorstwo Gazprom Transgaz Białoruś przedłużyły kontrakty na dostawy gazu na Białoruś i tranzyt surowca przez terytorium tego kraju do 2021 r.

„Zgodnie z podpisanymi dokumentami, zakontraktowane wielkości dostaw i tranzytu zostają zachowane na poziomie 2019 r.” – czytamy w komunikacie.

Nie podano, ile będzie wynosić cena gazu. W 2019 r. Białoruś płaciła 127 dol. za tys. m3 surowca.

Negocjacje dotyczące dostaw surowców rosyjskich na Białoruś toczą się od wielu miesięcy i przebiegały w napiętej atmosferze, ponieważ kontrakty dotyczące ropy i gazu obowiązywały tylko do końca roku.

O ile w sprawie gazu udało się osiągnąć porozumienie, wciąż nie ma ustaleń w sprawie dostaw ropy. Wobec przedłużających się rozmów Alaksandr Łukaszenka dwukrotnie w ostatnich dniach rozmawiał telefonicznie z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Odbył także telefoniczne negocjacje z rosyjskim premierem Dmitrijem Miedwiediewem i ministrem energetyki Aleksandrem Nowakiem.

We wtorek białoruski prezydent ponaglił urzędników i przedstawicieli sektora naftowego, by „w ciągu kilku godzin” doprowadzili do końca negocjacje z Rosją. Zażądał także zabezpieczenia na kilka dni dostaw ropy z alternatywnych źródeł. Chodzi o dostawy koleją z portów bałtyckich i ewentualny import ropy z kierunku zachodniego (przez terytorium Polski) rewersem przez rurociąg Przyjaźń.

Od dostaw ropy są uzależnione białoruskie rafinerie w Mozyrzu i Nowopołocku. Produkty naftowe są głównym towarem eksportowym Białorusi. Zakupy ropy z innych źródeł niż Rosja są możliwe, jednak byłyby znacznie droższe, niż dotowany przez Rosję surowiec i obniżyłyby dochody Mińska ze sprzedaży paliw.

W mediach pojawiły się we wtorek nieoficjalne informacje o możliwości zakręcenia kurka przez Rosję od 1 stycznia i wstrzymania dostaw rurociągiem Przyjaźń z Rosji na Białoruś. Po popołudniowych rozmowach z Miedwiediewem i Nowakiem we wtorek strona białoruska opublikowała komunikat. Nie wynika z niego jednak jasno, co zostało ustalone.

"Omawiano kwestie robocze, kontynuując wcześniejsze rozmowy z Władimirem Putinem w świetle tego, że na 1 stycznia nie podpisano kontraktów, regulujących pracę w sferze naftowo-gazowej. Wynikiem rozmowy były ustalenia w sprawie organizacji konkretnych działań w ramach dostaw surowców energetycznych na Białoruś" – poinformowała służba prasowa Łukaszenki.

Strona rosyjska poinformowała po rozmowie Łukaszenki z Miedwiediewem, że uzgodniono, iż „rozmowy będą kontynuowane”.

Podczas prowadzonych obecnie przez Mińsk i Moskwę negocjacji na temat tzw. pogłębionej integracji w ramach państwa związkowego, warunki dostaw surowców są jedną z najtrudniejszych kwestii. Według części ekspertów Rosja naciska w kluczowych dla Mińska kwestiach naftowo-gazowych, by skłonić go do ustępstw w innych dziedzinach. Program pogłębionej integracji w ramach państwa związkowego przewiduje m.in. podpisanie 31 map drogowych, dotyczących ujednolicenia norm w różnych sektorach obu państw.

>>> Czytaj też: Ostatnie ataki Władimira Putina na Polskę nie są ani przypadkowe, ani emocjonalne [OPINIA]