Forsal logo

Irladczycy chcą się ostrzyc. Na "czarnym rynku" oferują nawet 200 euro za usługę

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
6 maja 2020, 16:54
fryzjer
fryzjer/ShutterStock
Klienci w czasie epidemii koronawirusa na "czarnym rynku" oferują, że zapłacą za strzyżenie nawet 200 euro, czyli cztery razy więcej niż normalnie - powiedziała w środę w radiu RTE Danielle Kennedy, prezes Irlandzkiej Federacji Fryzjerskiej.

Kennedy stwierdziła, że przed wybuchem epidemii 40-50 euro, teraz klienci proponują "około 150-200 euro". Dodała, że zaczął się szybko rozwijać po tym, jak 1 maja rząd ogłosił, że salony fryzjerskie pozostaną zamknięte do 20 lipca.

"Ludzie po prostu nie są gotowi czekać tak długo na strzyżenie" - powiedziała Kennedy. Dodała, że nie wszyscy właściciele salonów fryzjerskich przez kilka miesięcy będą odmawiać klientom i "istnieje obawa", że będą starali się o nich zadbać.

chciałaby zaproponować rządowi praktyczne rozwiązania, które umożliwiłyby otwarcia salonów fryzjerskich na koniec czerwca.

W tym samym programie z Kolegium Trójcy Świętej w Dublinie stwierdziła, że noszenie maseczki podczas strzyżenia może być korzystne, ale "trzeba ją nosić właściwie, a ludzie muszą zdawać sobie sprawę, że noszenie maski nie zapewnia stuprocentowej ochrony". Dodała, że konieczne byłoby zmniejszenie liczby klientów w salonie.

>>> Polecamy: Niemcy zaczynają otwierać gospodarkę. Każdy land zrealizuje własną strategię

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj