1 stycznia z polskich aptek zniknie wiele witamin

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
3 sierpnia 2009, 06:01
Rynek leków
Rynek leków/DGP
Wiele suplementów diety, czyli m.in. witaminy, preparaty odchudzające, a także dermokosmetyki, które zawierają substancje lecznicze, 1 stycznia 2010 r. będzie musiało zniknąć z rynku. Ministerstwo Zdrowia przygotowuje kryteria dopuszczania do sprzedaży suplementów diety. To rynek wart 2 mld zł rocznie.

Te wyroby spełniają warunki zakwalifikowania do kilku kategorii: leków, żywności i kosmetyków. 31 grudnia 2009 r. upływa termin wyznaczony przez Ministerstwo Zdrowia producentom na przerejestrowanie tzw. produktów z pogranicza – mają zostać zarejestrowane jako leki. Wojciech Łuszczyna z Urzędu Rejestracji Leków przyznaje, że wielu producentów nie zdążyło dopełnić procedury. Ci twierdzą, że prawo jest niejasne.

Polska Izba Przemysłu Farmaceutycznego domaga się wydłużenia okresu przejściowego do końca 2014 roku. Jej przedstawiciele poskarżyli się w ministerstwie na brak kryteriów, co jest suplementem, a co już lekiem.

– Nie ma kryteriów uwzględniających zarówno rodzaj substancji czynnych, jak i wielkość dawki. Wydłużenie okresu dostosowawczego pozwoli przeprowadzić skomplikowaną i wydłużoną procedurę rejestracji przy zachowaniu płynności produkcji oraz zaopatrzenia rynku – uzasadnia Dariusz Nowicki, dyrektor Izby.

Resort zdrowia nie udzielił Izbie odpowiedzi. W piątek GP także nie uzyskała odpowiedzi na zadane pytania. Jak nieoficjalnie ustaliliśmy, prace nad kryteriami dopiero się zaczęły. Sprawa wzbudza w branży duże emocje, bo dla firm, które teraz sprzedają swoje wyroby bez spełniania szczególnych rygorów, zmiany mogą oznaczać wypadnięcie z rynku wartego 2 mld zł.

Aby wprowadzić do obrotu suplement diety, nie trzeba uzyskiwać pozwoleń, jak to jest w przypadku leków. Wiele firm farmaceutycznych decyduje się więc na rozpoczęcie działalności na łatwo dostępnym rynku suplementów. Wymagania rejestracyjne sprowadzają się do powiadomienia Głównego Inspektora Sanitarnego, że produkt będzie sprzedawany.

Jak przyznają urzędnicy, koncernom farmaceutycznym nie opłaca się wykonywać kosztownych badań niezbędnych do wpisania na listę leków i wybierają drogę na skróty – zaczynają sprzedawać leki pod nazwą suplementy.

– W 20 proc. przypadków mamy wątpliwości, czy suplement nie powinien być zarejestrowany jako lek – przyznaje GP Jan Bondar, rzecznik Głównego Inspektora Sanitarnego.

Według szacunków co najmniej połowa artykułów sprzedawanych w aptekach to suplementy diety. W 2008 roku Polacy na suplementy wydali 1,7 mld zł.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: GP/forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj