BCC: Polska jeszcze nie wyszła z kryzysu

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
2 września 2009, 18:41
Zdaniem Janusza Steinhoffa, byłego wicepremiera i ministra gospodarki, czas dobrej koniunktury na rynku węgla trzeba należycie wykorzystać, aby nie obudzić się za dwa, trzy lata z niesprywatyzowanym górnictwem, które ledwie zipie
Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodark/DGP
Polska jest nadal w środku kryzysu, potrzebna jest reforma finansów publicznych - uważa b.wicepremier i minister gospodarki Janusz Steinhoff. Z kolei b. wiceminister finansów prof. Stanisław Gomułka dostrzega symptomy wychodzenia z kryzysu, jednak przestrzega przed rosnącym zadłużeniem publicznym.

"Myślę, że jesteśmy w środku kryzysu, chociaż polska gospodarka daje sobie z tym kryzysem radę" - powiedział Steinhoff podczas środowej debaty Business Centre Club. Wynika to - zdaniem ekonomisty - z obiektywnych warunków funkcjonowania polskiej gospodarki, a nie wyłącznie działań rządu. "Osłabiając wpływ tego kryzysu, jesteśmy pasażerami na gapę" - zaznaczył. Wytknął rządowi wprowadzanie "antybodźców", np. podwyżki akcyzy na samochody o pojemności powyżej 2 litrów.

"To w jakim stanie będzie polska gospodarka za rok albo dwa, będzie zależało z jednej strony od sytuacji gospodarki światowej, ale przede wszystkim od tempa reform" - ocenił Steinhoff. Zarzucił rządowi Donalda Tuska nieprzeprowadzenie reformy finansów publicznych. Ponadto Steinhoff uważa, że należy przyspieszyć prywatyzację, ale nie w oderwaniu od polityki gospodarczej, jak ma to obecnie miejsce.

Z kolei w opinii b. wiceministra finansów prof. Stanisława Gomułki, Polska wychodzi już z dołka, o czym świadczy stabilizująca się produkcja przemysłowa. "Ciągle jednak mamy dużą niepewność, jeśli chodzi o możliwość dalszych spadków inwestycji; mamy też silny spadek dynamiki popytu konsumpcyjnego" - wskazał Gomułka. Zauważył, że nie jest pewny dalszy pozytywny wpływ eksportu netto na PKB.

Jednak zdaniem Gomułki, najpoważniejszym problemem jest obecnie rosnące zadłużenie sektora finansów publicznych, a nie "tylko deficyt budżetowy". Podał, że w ubiegłym roku zadłużenie to wyniosło ok. 50 mld zł, a w tym roku może osiągnąć 70-80 mld zł. "To duży wzrost, a obniżenie wydatków jest niewielkie" - zauważył. Gomułka jest przekonany, że bez zakładanych przychodów z prywatyzacji (blisko 37 mld zł do końca 2010 roku) - przekroczymy próg 55 proc. relacji długu publicznego do PKB. "Szkoda, że rząd od razu nie wprowadził takiego planu prywatyzacji" - powiedział.


i02_2008_025_000_001b_101_1302.jpg
Stanisław Gomułka, były wiceminister finansów
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj