Litwini zamykają swoją jedyną elektrownię atomową

W sylwestrową noc Litwa definitywnie zamknie swoją jedyną elektrownię atomową, która w 75 proc. pokrywała zapotrzebowanie kraju na prąd. Po likwidacji Ignaliny przynajmniej na kilka lat państwo w dziedzinie energetyki całkowicie uzależni się od Rosji.

>>> Czytaj też: Zamknięcie elektrowni atomowej na Litwie wpłynie znacząco na PKB kraju

Elektrownię ignalińską (IAE) otwarto w 1986 r.; tym samym, w którym doszło do tragedii w Czarnobylu. A ponieważ Ignalinę zbudowano na bazie tej samej technologii, natychmiast pojawiły się głosy o kolejnej tykającej bombie zegarowej. Dlatego gdy Litwa starała się o przyjęcie do UE, Bruksela postawiła warunek: akcesja w zamian za wygaszenie IAE. O tym, jak bardzo zależało Wspólnocie na rozwiązaniu tego problemu, świadczy to, że w ciągu ostatniej dekady na przygotowania do zamknięcia elektrowni Bruksela wydała 3 mld litów (3,6 mld zł).

>>> Czytaj też: Brak uranu może zahamować atomową rewolucję w energetyce

Konkurencja w Kaliningradzie

Dla Litwinów samo zamknięcie dwóch niebezpiecznych reaktorów (pierwszy zamknięto w 2004 r.), co od stycznia wywinduje ceny prądu o 25 proc., nie jest jedynym powodem do narzekań. Pozbywając się elektrowni, Litwa wpada w zależność energetyczną od Rosji. W marcu 2009 r. litewski monopolista ERC podpisał 10-letni kontrakt na dostawy prądu z rosyjskim Intier RAO. Rosjanie tak naprawdę zawarli umowę sami ze sobą, gdyż ERC jest spółką córką Intieru. – W ten sposób znacznie zwiększa się zależność polityczna od Rosji. Wojny gazowe z Ukrainą pokazały, czym taka zależność może się skończyć – mówi nam wiceszef Litewskiego Instytutu Energetycznego i zarazem specjalista w dziedzinie energii jądrowej Algirdas Kaliatka.

>>> Czytaj też: Polsko-litewska współpraca energetyczna nabiera rozpędu

Rząd planuje budowę nowoczesnej siłowni jądrowej na miejscu Ignaliny, ale nie jest to pewne. Dopiero 8 grudnia tego roku ogłoszono przetarg na budowę zakładu. Do tej pory trwają konflikty z Polską, Łotwą i Estonią o podział mocy reaktorów. Co więcej, projekt, którego ukończenie planuje się na 2018 r., może storpedować Rosja, o ile uda jej się wcześniej zbudować elektrownię atomową w obwodzie kaliningradzkim. Gdy Wilno będzie rozstrzygać przetarg, w rosyjskim mieście Nieman ruszy budowa. Zresztą wybór kaliningradzkiej enklawy nie jest przypadkowy. „Elektrownia w Kaliningradzie to mocny geopolitycznie krok Rosji. Unii to się na pewno nie spodoba” – napisała rządowa agencja prasowa RIA Nowosti.

Więcej: Litwa zamyka elektrownię atomową

i02_2009_254_000_0009_001_148469.jpg
Dlaczego Ignalino jest niebezpieczne
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Michał Potocki
Michał Potocki
Dziennikarz i redaktor DGP. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraLitwini zamykają swoją jedyną elektrownię atomową »
Tematy: energetyka
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj