Kredyty walutowe dużo tańsze, ale wciąż ryzykowne

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
4 lutego 2010, 04:13
Suma rat zapłaconych w ciągu ostatnich lat od kredytu we frankach była o 9 tys. zł mniejsza niż wydatków na obsługę analogicznego kredytu w złotych – wynika z wyliczeń Expandera dla DGP.

Specjaliści przestrzegają, że doświadczenia ostatnich miesięcy nie powodują, że ryzyko związane z kredytami walutowymi się zmniejszyło.

– Ryzyko związane z kredytami walutowymi jest dla przeciętnego kredytobiorcy praktycznie niezarządzalne, dlatego nie powinien być to produkt masowy. Tak jest zresztą w przypadku dojrzałych rynków kredytowych – mówi DGP Stanisław Kluza, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego.

I choć dobre dane o jakości portfela kredytowego mogłoby sugerować przestrzeń do poluzowania kryteriów udzielania kredytów w walutach, to wszyscy – zarówno bankowcy, jak i doradcy finansowi, przestrzegają przed tym rozwiązaniem.

– Ryzyko jest zbyt duże. Gdyby złoty osłabił się na dłużej, wiele osób mogłoby nie wytrzymać presji i w obawie przed dalszym osłabieniem waluty mogliby przewalutować kredyt na złotego – mówi jeden z bankowców. A to jest najgorsze rozwiązanie – nie dość że rata rośnie (bo stopy procentowe w Polsce są wyższe niż w strefie euro czy w Szwajcarii), to zwiększa się sam kredyt. Zdecydowana większość klientów banków powstrzymała się przed taką decyzją na początku 2009 roku.

– W naszym banku było zaledwie kilkanaście przypadków przewalutowania miesięcznie – mówi Agnieszka Nachyła, dyrektor Wydziału Departament Marketingu Bankowości Detalicznej w Banku Millennium.

Taka sytuacja była możliwa, bo kredyty spłacały osoby zamożniejsze, które mogły sobie pozwolić na zwiększenie miesięcznych obciążeń z tytułu rat.

Gdyby obecnie złagodzono wymagania dla kredytów walutowych, sytuacja mogłaby się diametralnie zmienić – mówi Jarosław Sadowski, analityk Expandera.

Osoby o niższych dochodach, które wzięłyby kredyt w walucie, mogłyby nie poradzić sobie w sytuacji, gdy wydatki na jego obsługę wzrosłyby w razie nagłego osłabienia złotego.

Specjaliści uważają, że przed wahaniami złotego powinien się zabezpieczać każdy, kto wziął kredyt w walutach. Najprostszą metodą jest odkładanie pieniędzy stanowiących różnicę pomiędzy ratą w walucie a sumą do zapłacenia w przypadku pożyczek w złotych.

– Z takich środków, odkładanych co miesiąc, po kilkunastu latach można zebrać kwotę pozwalającą na wcześniejszą spłatę kredytu 30-letniego – twierdził Łukasz Janda z Raiffeisen Banku Polska.

Bardzo możliwe, że podobne do tego rozwiązania zostaną narzucone bankom w rekomendacji T, która lada tydzień zostanie przyjęta przez Komisję Nadzoru Finansowego.

– Widać potrzebę uszczelnienia sposobu wyznaczania podstawy, od której wyliczany jest 20-proc. bufor zalecany w rekomendacji S. W rekomendacji T proponujemy założenie dodatkowego buforu bezpieczeństwa na wahania kursu walutowego, który chroni kredytobiorcę przed gwałtownymi zmianami na rynku walutowym – mówi DGP Marta Chmielewska-Racławska, rzecznik prasowy KNF.

Takie zabezpieczenie będzie o tyle ważne, że gdyby teraz doszło ponownie do osłabienia złotego, nie moglibyśmy liczyć na pomoc ze strony Narodowego Banku Szwajcarii.

– Stopy w Szwajcarii są bliskie zeru, poza tym łatwo sobie wyobrazić sytuację, w której złoty się osłabia, a stopy w Szwajcarii pozostają bez zmian – przestrzega Piotr Kalisz, główny ekonomista Citibanku Handlowego.

i02_2010_024_166_009a_001_164080.jpg
Łatwiej spłacać kredyty walutowe
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj