Santander więcej zarobi w Brazylii niż w Hiszpanii

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
9 lutego 2010, 05:11
Hiszpański Santander, największy bank w strefie euro, odłożył w 2009 roku 9,48 mld euro (13 mld dol.) na pokrycie złych długów, ale i tak zdołał zwiększyć zysk netto o 1 proc., do 8,94 mld euro. Santander jest ciągle jednym z najbardziej rentownych banków na świecie.

Standardowe rezerwy na pokrycie złych długów – o 44 proc. wyższe niż rok wcześniej – a także specjalna alokacja 2,59 mld euro z tytułu nadzwyczajnych zysków kapitałowych – obrazują problemy na hiszpańskim rynku nieruchomości i efekty globalnego kryzysu gospodarczego.

Santander zdołał się jednak uchronić przed najgorszymi skutkami kryzysu dzięki strategii międzynarodowej dywersyfikacji. Analitycy oczekują, że w tym roku bank zarobi więcej pieniędzy w Brazylii niż w Hiszpanii, a wielkość jego portfela kredytów w Wielkiej Brytanii jest już taka sama jak na rodzimym rynku.

Płynne akcje Santandera wciąż są jednak wykorzystywane przez fundusze hedgingowe grające na zniżkę europejskich i hiszpańskich banków. – Gracze na rynku traktują go trochę jak hiszpański bank. Ale on jest bardziej jak HSBC, tylko przez przypadek ma siedzibę w Madrycie – powiedział Ronit Ghose, starszy analityk ds. europejskiego sektora bankowego w Citi. Według niego zysk netto Santandera w IV kwartale 2009 r., w wysokości 2,2 mld euro, będzie stanowił około jednej czwartej zysku całego europejskiego sektora bankowego, z wyłączeniem Wielkiej Brytanii.

Santander celowo obniżył swój roczny zysk, przeznaczając 2,59 mld euro, które zarobił w większości na debiucie giełdowym brazylijskiej spółki zależnej, na ponadstandardowe zabezpieczenia i rezerwy. Specjalne rezerwy stanowią najtrudniejszą część działalności Santandera. Bank przeznaczył 1,04 mld euro na rezerwy z tytułu przyszłych strat kredytowych, 554 mln na zakup nieruchomości i 269 mln na odpis z tytułu spadku wartości udziałów w uratowanej przez państwo hiszpańskiej grupie deweloperskiej Metrovacesa.

Większości hiszpańskich banków udało się uchronić swoje zyski podczas kryzysu dzięki zapobiegliwości Banku Hiszpanii, który nakazywał im w latach boomu nieruchomościowego tworzyć „generyczne” rezerwy (niepowiązane z żadnym konkretnym kredytem).

Banki wykorzystują teraz te rezerwy, choć Santander i kilka innych instytucji zastępuje je jednocześnie środkami z nowych zysków. Santander podał, że jego łączne rezerwy wynoszą obecnie 18,05 mld euro – z czego 6,73 mld to fundusze „generyczne”, wystarczające do zabezpieczenia banku na ten rok i następny.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: FT
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj