Wróbel: Umiarkowany optymizm na światowych rynkach

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
27 lipca 2010, 17:17
Łukasz Wróbel
Łukasz Wróbel/Forsal.pl
Skłonność inwestorów do ryzyka we wtorek zwiększyły dobre wyniki spółek handlujących luksusowymi produktami, ale z drugiej strony przed nadmiernym optymizmem powstrzymywały kiepskie nastroje amerykańskich konsumentów.

Na początku wtorkowej sesji najciekawsze informacje pochodziły z europejskich spółek, które właśnie opublikowały kwartalne raporty finansowe. Koncern paliwowy BP zakończył II kw. 2010 roku stratą rzędu 17,2 mld USD, co jest największą stratą w historii poniesią przez brytyjską spółkę, nie licząc kolosalnych odpisów banku RBS u szczytu kryzysu finansowego. W analogicznym okresie 2009 roku spółka wypracowała 4,4 mld USD zysku netto. Jeszcze tydzień temu przedstawiciele BP oficjalnie zaprzeczali, jakoby prezes Tony Hayward przygotowywał się do opuszczenia stanowiska, a dziś te spekulacje zostały potwierdzone - od jesieni prezesem BP będzie Amerykanin, Robet Dudley, który obecnie koordynuje akcję naprawy szkód wyrządzonych przez wyciek ropy w Zatoce Meksykańskiej. Akcje spółki wbrew pozorom nie zareagowały spadkami, bo jak to określił analityk banku UBS, wyniki były "straszne, lecz nie tak straszne, jak mogłyby być", a o krok dalej poszedł bank Societe Generale, który wydał dla BP rekomendację kupuj.

Na rynkach finansowych instytucje zarządzające największym kapitałem wyraźnie włączyły tryb "agresywne inwestowanie", bo na wartości zyskiwały nie tylko, akcje, ale też waluty rynków wschodzących i surowce. Podwyżki stóp procentowych w Indiach i Izraelu sugerują, że rynki wschodzące rozwijają się coraz szybciej, a jako wychodzenie z kryzysu interpretować można również pierwsze od długiego czasu zyskowne kwartały spółek reprezntujących segment najzamożniejszych klientów (np. private banking w szwajcarskim UBS czy sprzedaż Mercedesów przez koncer Daimler).

Po południu uwaga inwestorów przeniosła się za ocean, gdzie opublikowane zostały dane o cenach nieruchomości. Przeciętna cena domu w dwudziestu największych metropoliach wzrosła w stosunku do ceny sprzed roku o 4,6 proc., co było wynikiem lepszym zarówno od prognoz ekspertów (3,7 proc. r/r), jak i od dynamiki sprzed miesiąca (3,8 proc. r/r). Indeksy z Wall Street zaczęły dzień od kontynuacji wczorajszych wzrostów.

Zachętą do realizacji krótkoterminowych zysków było pogorszenie nastrojów amerykańskich konsumentów, bowiem indeks Consumer Confidence spadł w czerwcu o blisko 3 pkt (z 54,3 do 50,4 pkt, ekonomiści prognozowali odczyt na poziomie 51 pkt). Do rosnących obaw konsumentów i najgorszego odczytu indeksu od pięciu miesięcy w głównym stopniu przyczyniły się kiepskie perspektywy dla rynku pracy.

Gdy inwestorzy w Europie kończyli handlować akcjami, WIG20 i WIG znalazły się poniżej wyjściowych poziomów. Na rynku walutowym franka można było kupić za 2,90 PLN, euro za 4,00 PLN, a dolara wyceniano na 3,08 PLN.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Open Finance
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj