Kuczyński: Deutsche Bank musi zwiększyć kapitał?

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
10 września 2010, 09:38
Piotr Kuczyński, główny analityk Xelion. Doradcy Finansowi
Piotr Kuczyński, główny analityk Xelion. Doradcy Finansowi/Forsal.pl
W USA czwartek był kolejnym dniem z niewielką ilością danych makro. Jednak te, które zostały opublikowane spokojnie mogły posłużyć bykom za pretekst do podniesienia indeksów.

Ilość nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych była mniejsza od oczekiwań. Nowych wniosków było 451 tys. (oczekiwano 470 tys.), a średnia 4. tygodniowa też spadła. Bilans handlu zagranicznego USA pokazał deficyt niższy od oczekiwań (42,8 mld USD). Eksport wzrósł w lipcu w stosunku do czerwca o 1,8 proc., a import spadł o 2,1 proc. Kierunek bardzo pożądany i podnoszący PKB.

Dla rynku walutowego i surowcowego te dane to było za mało. Kurs EUR/USD usiłował rosnąć, ale dwa ciosy odwróciły kierunek i dolar zaczął się umacniać. Po pierwsze JP Morgan Chase opublikował opinię zgodnie z którą Grecja będzie musiała wystąpić o przedłużenie z 3 do 6 lat czas trwania pomocy otrzymanej z UE i MFW, bo inaczej zbankrutuje. Po drugie agencja Bloomberg poinformowała, że Deutsche Bank rozważa nową emisję akcji na kwotę 11 mld euro. Obudziło to podejrzenia, że inne banki europejskie będą też potrzebowały dodatkowych kapitałów.

Rynek akcji tuż po rozpoczęciu sesji gwałtownie rósł. Pretekst w postaci nie najważniejszych danych makro doprowadził do mini-euforii. S&P wzrósł o jeden procent i zamarł. Potem jednak pojawiły się raport JP Morgan i informacja o emisji Deutsche Bank i indeksy zaczęły naśladować zachowanie kursu EUR/USD. Na 1,5 godziny przed końcem sesji ze wzrostów niewiele zostało, ale dane makro i chęć dobrego zakończenia trzeciego kwartału wygrały z rynkiem walutowym i niepokojami. Udało się zakończyć sesję kolejnym wzrostem, który nie zmienia obrazu rynku. Kolejnym testem może być średnia 200. sesyjna (1.015 pkt.).

GPW rozpoczęła czwartkową sesję od kosmetycznego osunięcia WIG20, ale natychmiast popyt wszedł do gry i indeks zabarwił się na zielono. Kolejny raz nasz rynek zachowywał się inaczej niż inne giełdy europejskie. Bardzo szybko wszystko wróciło do normy, a WIG20 ugrzązł na poziomie ze środy. Przez długi czas rynek nie reagował na wzrosty indeksów na innych giełdach, ale wydawało się, że jeśli będą się utrzymywały to i nasz rynek ruszy na północ.

Tak też się przed południem stało, ale wzrost był niemrawy i przed publikacją danych w USA nic z niego nie zostało. Interesujące było to, że i po publikacji tych danych reakcja naszego rynku była niemrawa, mimo że indeksy w Eurolandzie szybko rosły. Wydawało się, że przed rozpoczęciem sesji w USA, kiedy już na wszystkich giełdach panowała prawie euforia indeks ruszy na północ, ale nic z tego nie wyszło. W zasadzie cały dzień rynek trwał w męczącym marazmie kończąc dzień wzrostem WIG20 o 0,21 proc.

Niezwykle trudno jest wytłumaczyć zachowanie rynku, który w środę bez powodu gwałtownie rośnie, a w czwartek mając sprzyjające otoczenie nie kontynuuje tego wzrostu. Zdaje się, że rozgrywający nasz rynek fundusze dążą do tego, żeby nic nie dało się przewidzieć. Sensowna strategia, a jedyną bronią przeciwko niej jest analiza techniczna, która ciągle daje sygnał kupna, a jednocześnie zachęca do chwilowej korekty, bo rynek jest wykupiony. Być może zresztą właśnie dlatego indeksy nie chciały w czwartek rosnąć.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Xelion
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj