Przasnyski: Giełdy kontynuują skok w bok

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
10 grudnia 2010, 16:47
Roman Przasnyski, analityk Open Finance
Roman Przasnyski, analityk Open Finance/Inne
Piątek był kolejnym dniem, w którym nic nie było w stanie rozruszać inwestorów. Ani podwyżka rezerwy obowiązkowej w Chinach, ani niższy deficyt handlowy za oceanem, ani lepsze nastroje konsumentów.

Piątkowa sesja na warszawskim parkiecie zaczęła się od niewielkiego wzrostu głównych indeksów. Wyjątkiem był jedynie wskaźnik średnich spółek, który zanotował na otwarciu spadek o 0,1 proc. Pozostałe szybko poszły jego śladem. Zmiany jednak były minimalne. WIG20 przez cały dzień oscylował wokół poziomu osiągniętego na czwartkowym fixingu. Rozpiętość wahań sięgała w jego przypadku zaledwie 15 punktów. Przepychanka między bykami a niedźwiedziami nie była więc zbyt emocjonująca tym bardziej, że toczyła się przy niewielkich obrotach.

Dobrą passę kontynuowały papiery Lotosu, zwyżkujące o 2 proc. Kroku starały się im dotrzymać akcje PZU, które rosły o ponad 1,5 proc. Walory KGHM po czwartkowej niewielkiej korekcie zyskiwały po południu 1 proc. W przypadku większości firm, wchodzących w skład WIG20 zmiany kursów były minimalne. Po około 1,5 proc. zniżkowały akcje TVN, Pekao i PBG, zaś liderem wśród spadkowiczów były papiery GTC, tracące 2 proc.

Równie mało dynamiczny był handel na większości giełd europejskich. W Londynie i Paryżu indeksy zaczęły dzień w okolicach czwartkowego zamknięcia i trzymały się go aż do końca notowań. Jedynie DAX przed południem wykazywał niewielką tendencję wzrostową. Do końca dnia tamtejszych inwestorów zadowalała zwyżka o około 0,5 proc. Podobnie jak w czwartek, największe zmiany miały miejsce w Atenach, Madrycie i Istambule. W Grecji indeks zniżkował o 1,7 proc., niwelując z naddatkiem wczorajszy wzrost. Turecki ISE100 powiększył skalę strat o kolejne 1,5 proc., a w Hiszpanii wskaźnik szedł w dół o niecałe 1 proc. Na pozostałych parkietach zmiany nie przekraczały kilku dziesiątych procent.

Żadnego wrażenia na inwestorach nie zrobiła informacja o szóstej już w tym roku podwyżce stopy rezerw obowiązkowych w Chinach. Wzrost eksportu o 35 proc. oraz importu o prawie 38 proc. wciąż imponuje, podobnie jak nadwyżka w bilansie handlowym, sięgająca w listopadzie niemal 23 mld dolarów, choć w porównaniu z październikiem była mniejsza o ponad 4 mld dolarów. Wszyscy czekają jednak na sobotnie dane dotyczące inflacji. Spekuluje się, że może ona wynieść nawet 5,1 proc., choć większość prognoz mieści się w przedziale 4,7-4,8 proc. Gdyby rzeczywistość przerosła oczekiwania, podwyżka stóp byłaby raczej nieunikniona.

Nieco lepsze niż się spodziewano dane o deficycie handlowym Stanów Zjednoczonych i wyższej niż oczekiwano wartości wskaźnika nastrojów konsumentów nie wzbudziły większego zainteresowania inwestorów. Indeksy na Wall Street w pierwszych minutach sesji zwyżkowały po około 0,1 proc., później zaś minimalnie traciły na wartości.

W Warszawie po końcowym fixingu indeks największych spółek zwiększył swoją wartość o 0,22 proc., a WIG zyskał prawie 0,1 proc. Wskaźnik średnich firm spadł o 0,17 proc. a sWIG80 o 0,13 proc. Obroty wyniosły zaledwie 1,5 mld zł.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Open Finance
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj