Przasnyski: Zielone światło dla byków

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
2 lutego 2011, 08:44
Roman Przasnyski, analityk Open Finance
Roman Przasnyski, analityk Open Finance/Inne
Wszystko zdaje się sprzyjać bykom. Egipski dyktator prawie ustąpił, więc i problem prawie zniknął, aktywność gospodarcza niemal wszędzie rośnie, giełdowe rekordy rozpalają wyobraźnię, ceny surowców szaleją. Coś za dużo tych zielonych świateł.

Wtorkowe zachowanie się naszego rynku nie wskazuje na wielką siłę byków. Przez większą część dnia WIG20 był wyraźnie słabszy, niż większość pozostałych wskaźników w Europie. A resztki fasonu trzymał głównie dzięki akcjom KGHM. Gdyby nie ich wzrost, ledwie trzymałby się nad kreską. Dopiero w końcówce dał się ponieść doskonałym nastrojom na świecie, ale na fixingu znów się cofnął. Zwiększyły się obroty, co w połączeniu z brakiem wigoru może rodzić podejrzenie dystrybucji akcji. Ale przecież ktoś je kupował. Byli nawet chętni na papiery Petrolinvestu, po cenie o 90 proc. wyższej, niż dzień wcześniej.

Za to patrząc na Wall Street nie było żadnych wątpliwości. Byki rządziły od początku do końca sesji bez żadnych wahań. Rekordy pękały jak zapałki. Dow Jones przeskoczył 12 tys. punktów, rosnąc o prawie 1,3 proc., S&P500 zostawił w tyle 1300 punktów, idąc w górę o 1,7 proc. Korekta, o której coraz częściej się mówiło, że musi kiedyś nadejść, musi kiedyś nadejść, ale nikt na nią nie czeka. Dane makroekonomiczne coraz lepsze, wszelkie strachy pochowały się po kątach. Hossa bez granic na horyzoncie. Takie nagromadzenie czynników przemawiających za wzrostem wydaje się być podejrzane. Bo tak naprawdę strachy się tylko pochowały, a problemy, mocno niepokojące inwestorów jeszcze w ubiegły piątek, wcale przez ten czas nie zostały rozwiązane. Nic się nie zmieniło. Oprócz nastrojów inwestorów i sposobu interpretowania przez nich rzeczywistości.

Optymizmem zaraziły się dziś giełdy azjatyckie. Był on powszechny, a miejscami całkiem spory. Nikkei poszedł w górę o 1,8 proc. W Hong Kongu indeks zyskał także 1,8 proc., na Filipinach wzrost wyniósł 1,6 proc. W Szanghaju świętują nowy rok i będą się bawić aż do wtorku. Przynajmniej stóp nie podniosą.

Kontrakty na amerykańskie indeksy dziś rano trochę marudzą, trzymając się około zera, ale po wczorajszej euforii mała drzemka im się należy. Tym bardziej, że mają na co czekać. Dziś poznamy raporty ADP i Challengera, obrazujące sytuację na amerykańskim rynku pracy. Te dane z pewnością dostarczą giełdom impulsów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Open Finance
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj