Warszawska giełda już w czwartek radziła sobie stosunkowo dobrze na tle pozostałych parkietów europejskich. Początek dzisiejszych notowań tę siłę potwierdzał. Indeks największych spółek na otwarciu piątkowych notowań zyskiwał 0,7 proc. i systematycznie powiększał skalę wzrostu. Około południa znajdował się już ponad 1 proc. nad poziomem zamknięcia z poprzedniego dnia. Docierając do 2766 punktów znalazł się w odległości zaledwie 30 punktów od rekordu z 18 stycznia. Nienajlepsze nastroje, obserwowane w ciągu ostatnich sesji powoli więc ulegały zmianie, jednak wciąż znajdowaliśmy się pod wpływem wydarzeń na głównych parkietach i to one decydowały o kierunku ruchu naszych indeksów.

Mimo, że prym znów wiodły spółki surowcowe, to jednak stawka naszych największych firm była dość wyrównana. Akcje PKN Orlen zyskiwały tuż przed południem 2,8 proc., a dzielnie im sekundowały papiery Telekomunikacji Polskiej i Tauronu. Te ostatnie zdają się przełamywać powoli złą passę, jaką przeżywają od połowy grudnia ubiegłego roku. Zainteresowanie osiągnięciem 10 proc. pakietu papierów energetycznej firmy podtrzymuje KGHM. Walory tej ostatniej spółki zwyżkowały ponad 2 proc. Tyle samo w górę szły akcje PGNiG. O około 1 proc. zyskiwały papiery Pekao.

Stygną powoli emocje wokół naszych spółek zajmujących się poszukiwaniem ropy i gazu. Notowania Petrolinvestu zmieniały się dziś już tylko o kilka a nie o kilkadziesiąt procent. Po czwartkowym wyskoku o 23 proc. walory Kulczyk Oil traciły tuż po południu prawie 4 proc.

Na głównych parkietach europejskich w pierwszej części dnia było dość spokojnie. Indeksy w Paryżu, Londynie i Frankfurcie zyskiwały po 0,3-0,4 proc. i nie wykazywały ochoty do większych zmian. Nikt nie chciał się wychylać przed publikacją danych z amerykańskiego rynku pracy. Na giełdach naszego regionu sytuacja była mocni zróżnicowana. Ponad 2 proc. tracił wskaźnik w Sofii. W Budapeszcie zwyżka przekraczała 1,5 proc., a w Moskwie zaledwie 0,4 proc. Po kilka dziesiątych procent w dół szły indeksy w Madrycie i Stambule.

Zaskakujące dane dotyczące amerykańskiego rynku pracy nie spowodowany zasadniczej zmiany sytuacji na giełdach. Mocno rozczarowała liczba nowych miejsc pracy w sektorze pozarolniczym. Utworzono ich jedynie 36 tys., podczas gdy liczono na 150 tys. Na szczęście stopa bezrobocia spadła z 9,4 do 9 proc.

Reklama

Byki wyraźnie straciły rezon, ale nie dawały się łatwo zapędzić pod kreskę. Indeksy w Paryżu i Frankfurcie przez moment przypomniały sobie o czwartkowym zamknięciu, Londyn zupełnie się nie przejął i FTSE zwyżkował o 0,7 proc. Nasz WIG 20 po publikacji danych oddał 20 punktów z wcześniejszej zwyżki i dzielnie się bronił przed większym spadkiem. W końcówce notowań było jednak coraz trudniej i na pół godziny przed końcem notowań skapitulował. Wtedy też indeksy na Wall Street mocniej poszły w dół, zniżkując po 0,3-0,5 proc.

Na końcowym fixingu indeks naszych największych spółek wzrósł jednak o 0,31 proc., WIG o 0,18 proc., a sWIG80 o 0,32 proc. Jedynie mWIG40 zmniejszył swoją wartość o 0,26 proc. Obroty wyniosły 927 mln zł.