Nasz indeks największych spółek przez większą część dnia walczył o utrzymanie się nad kreską, jednak w końcówce skapitulował. Presja spadków w Europie okazała się zbyt silna.



Poniedziałkowa sesja na warszawskim parkiecie, podobnie jak piątkowa, stała pod znakiem nieco większej niż ostatnio zmienności notowań. Nasze główne indeksy zaczęły tydzień od niewielkich zwyżek. WIG20 i WIG zyskiwały na otwarciu po około 0,25 proc., a wskaźnik średnich spółek rósł o 0,4 proc. W trakcie pierwszej godziny handlu indeks blue chipów zdołał się wznieść nieco powyżej 2670 punktów, czyli 0,3 proc. ponad poziom piątkowego zamknięcia. Pogorszenie się nastrojów na głównych giełdach europejskich nie pozwoliło na kontynuację ruchu w górę i stworzyło okazję do ataku niedźwiedzi. Udało im się urwać indeksowi 25 punktów i sprowadzić go na krótko pod kreskę. Byki nie dawały jednak za wygraną i doprowadziły do odbicia, choć porannego szczyt nie udało się im pokonać. WIG20 należał do nielicznych trzymających się na plusie indeksów na naszym kontynencie. Znalazł się w towarzystwie wskaźników w Budapeszcie, Rydze i Moskwie. Ten ostatni zdecydowanie się wyróżniał, zwyżkując o 1,4 proc.

W fazie przedpołudniowych spadków najmocniej traciły akcje największych banków oraz firm paliwowych. Walory Lotosu i Pekao szły w dół po prawie 1,5 proc., a papiery PKO i PKN Orlen spadały po 1 proc. Naszym rafineriom nie pomagały rosnące do ponad 104 dolarów za baryłkę ceny ropy. Za to mimo nieznacznie taniejących kontraktów na miedź, nieźle radziły sobie akcje KGHM, które zyskiwały 1,4 proc. Po południu dołączyły do nich papiery Telekomunikacji Polskiej, rosnące o 1,7 proc. O prawie 2 proc. w górę szły akcje PGNiG. Dzięki tej trójce WIG20 trzymał się na niewielkim plusie przez większą część dnia.

Główne parkiety europejskie zaczęły dzień na niewielki minusach, a dobre dane makroekonomiczne pomogły im tylko na chwilę wyjść nad kreskę. Wskaźnik aktywności gospodarczej w przemyśle strefy euro sprawił niespodziankę rosnąc z 57,3 do 59 punktów. Wskaźnik PMI dla usług zwiększył swoją wartość z 55,6 do 57,2 punktu. Rekordowo wysoki poziom zanotował wskaźnik nastrojów niemieckich przedsiębiorców. Te dane nie zrobiły na inwestorach większego wrażenia. Indeksy w Paryżu i Frankfurcie zniżkowały po 0,7-0,8 proc. W Londynie spadek sięgał 0,3 proc. Powodem tego pesymizmu były prawdopodobnie doniesienia o nasilających się walkach w Libii oraz najniższy od ponad pół roku odczyt wskaźnika PMI w Chinach. Spadł on z 54,5 do 51,5 punktu, niebezpiecznie zbliżając się do granicy 50 punktów, której przełamanie oznaczałoby słabnięcie koniunktury gospodarczej w tej drugiej co do wielkości światowej gospodarce. O rosnących obawach związanych z najbardziej zadłużonymi państwami strefy euro świadczyły spadające po prawie 3 proc. indeksy w Atenach i Mediolanie oraz zniżkujące po 2 proc. wskaźniki w Madrycie i Barcelonie.

Reklama

Po nerwowej końcówce sesji, w trakcie której byki starały się nie dopuścić do większej przeceny, WIG20 stracił ostatecznie 0,08 proc. Indeks szerokiego rynku nie zmienił wartości w porównaniu do piątkowego zamknięcia, mWIG40 wzrósł o 0,6 proc., a sWIG80 zniżkował o 0,46 proc. Obroty były dziś bardzo niskie i wyniosły zaledwie 665 mln zł.