Czwartkowa świąteczna przerwa w notowaniach na warszawskim parkiecie uchroniła nas przed zawirowaniami, jakim tego dnia podlegały światowe giełdy. Jednak nie zmieniło to sytuacji na naszym rynku. Wciąż wykazuje on oznaki słabości. WIG20 broni się przed spadkiem poniżej 2800 punktów, który mógłby skutkować zdecydowanym pogorszeniem nastrojów i pogłębieniem skali zniżki.

Piątkową sesję nasze indeksy zaczęły w okolicach poziomu osiągniętego na środowym fixingu. Przed południem byki usiłowały doprowadzić do większego odbicia. W przypadku wskaźnika największych spółek zakończyło się ono na wysokości 2824 punktów, czyli wzrostem o niecałe 0,6 proc. Kontra podaży w ciągu dwóch godzin zniwelowała cały ten dorobek i sprowadziła wskaźnik pod kreskę. Przed kontynuacją przeceny uratowały nas dane makroekonomiczne zza oceanu. Ostateczne podliczenie dynamiki amerykańskiej gospodarki w pierwszym kwartale wyniosło 1,9 proc. i okazało się zgodne z oczekiwaniami. W porównaniu z 3,1 proc. w ostatnich trzech miesiącach ubiegłego roku nie wypadło jednak najlepiej. Zamówienia na dobra trwałego użytku zwiększyły się w maju o 1,9 proc., przyjemnie zaskakując. Jednak po wyłączeniu środków transportu wzrosły o 0,6 proc., podczas gdy oczekiwano zwyżki o 0,8 proc.

W początkowej części handlu po ponad 1 proc. zniżkowały akcje BRE i Bogdanki. Te ostatnie w ciągu dnia zwiększyły skalę spadku do prawie 2 proc., zaś walory banku wyszły po południu o ponad 1 proc. nad kreskę. Grono spadkowiczów zasiliły później także papiery PKO, tracące 1,7 proc. oraz Telekomunikacji Polskiej i GTC, zniżkujące po 1,6 proc. Pod koniec dnia ponad 2 proc. zniżkę notowały akcje Pekao. Po przeciwnej stronie barykady znajdowały się akcje Asseco, rosnące o 2 proc. oraz KGHM zwyżkujące o ponad 1 proc.

Główne giełdy europejskie od rana odrabiały czwartkowe straty. Na otwarciu paryski CAC40 zyskiwał 1,6 proc., a we Frankfurcie i Londynie wskaźniki rosły po ponad 1 proc. Taki stan rzeczy utrzymywał się niemal do końca dnia, przy niewielkich wahaniach. Po ponad 1 proc. w górę szły także indeksy w Moskwie i Stambule. Na pozostałych parkietach zmiany nie przekraczały kilku dziesiątych procent. Poza Warszawą na minusie znajdował się wskaźnik w Madrycie, zniżkujący po południu o 0,3 proc. Pod koniec dnia dołączył do nich indeks w Atenach.

Reklama

Sesja na Wall Street zaczęła się neutralnie, jednak indeksy tuż po otwarciu ruszyły w dół i po dwóch godzinach traciły po 0,8 proc. To zdecydowanie pogorszyło nastroje w Europie, redukując niemal w całości wcześniejszą zwyżkę w Paryżu i Frankfurcie. WIG20 spadł do 2801 punktów, tracąc 0,22 proc. WIG zniżkował o 0,19 proc., a sWIG80 o 0,37 proc. mWIG40 zyskał 0,27 proc. Obroty wyniosły 920 mln zł.