Wiceprezydent Iranu Mohammad Reza Rahimi ostrzegł pod koniec grudnia, że jeśli na jego kraj nałożone zostaną międzynarodowe sankcje, Teheran zablokuje strategiczną cieśninę Ormuz, paraliżując jeden z dwóch najważniejszych szlaków, którymi transportowana jest ropa naftowa.

Niemal jednocześnie Iran dał do zrozumienia, że ma zamiar zaproponować sześciu światowym mocarstwom powrót do rozmów w sprawie swojego kontrowersyjnego programu nuklearnego, a irańska marynarka wojenna rozpoczęła 10-dniowe pokazowe manewry, mające dowieść, że jest w stanie zamknąć Ormuz.

>>> Czytaj też: Cieśnina Ormuz - 54 kilometry, o które drży cały świat

Podczas ostatniego dnia ćwiczeń w poniedziałek na wodach wokół cieśniny Iran przetestował, jak twierdzi, pocisk dalekiego zasięgu Nur typu ziemia-ziemia - podała w poniedziałek irańska telewizja, a wcześniej pomyślnie wypadł test rakiety Ghader typu ziemia-woda. Częścią poniedziałkowych manewrów miało być też zajęcie przez marynarkę i siły powietrzne "pozycji zgodnych z nową formacją taktyczną, której zadaniem jest uniemożliwienie przepłynięcia przez cieśninę Ormuz wszystkim okrętom, jeśli islamska republika podejmie taką decyzję" - zapowiadał rzecznik sił zbrojnych Iranu admirał Mahmud Musawi.

Znawcy tematyki bliskowschodniej zwracają uwagę, że na dziwne posunięcia Iranu w polityce zagranicznej i buńczuczne wystąpienia niektórych polityków należy spojrzeć przez pryzmat walki o władzę, jaka toczy się w samym Teheranie.

Reklama

"Wszystko jest przedmiotem sporów" między prezydentem Mahmudem Ahmadineżadem a duchowym przywódcą Iranu ajatollahem Alim Chameneim - pisze "Le Monde".

"Nigdy, od rewolucji (islamskiej) w 1979 roku dwóch irańskich przywódców nie dzieliło tyle antagonizmów (...) Ta walka bez pardonu wpływa na politykę zagraniczną islamskiej republiki - wyjaśnia francuski dziennik. Sprzeczne decyzje, dziwne komunikaty, domniemany spisek irański na ambasadora Arabii Saudyjskiej w Waszyngtonie i ataki na brytyjską ambasadę w Teheranie trzeba zobaczyć "w tym niejasnym i niepokojącym kontekście".

>>> Czytaj też: "Iran może zrobić coś nieoczekiwanego". Ceny ropy mocno w górę

Konflikt między Ahmadineżadem a Chameneim zaostrza się szybko przed marcowymi wyborami w Iranie - zwraca uwagę amerykański tygodnik "The National", a "The Irish Times" pisze: "Prawdziwe intencje Iranu pozostają niejasne".

Irlandzki dziennik stawia tezę, że "mroczne, wewnętrzne walki o władzę są głównym powodem", dla którego Iran "przyjmuje na użytek Zachodu wojownicze pozy".

Sprzeczne sygnały z Teheranu i ponawianie gróźb w sprawie Ormuz sprawiły, że analitycy zaczęli się też zastanawiać nad tym, "jak długo Zachód może nakładać sankcje na reżim, zanim Iran zastosuje retorsje" - komentuje międzynarodowa firma doradcza Oxford Analytica.

Gospodarka islamskiej republiki tak dalece zależy od eksportu ropy (80 proc. walutowych dochodów państwa) i tak znacząca większość irańskiego surowca jest transportowana przez cieśninę Ormuz, że zamknięcie strategicznego szlaku handlowego byłoby ze strony Teheranu gestem desperackim - pisze Oxford Analytica.

Uwagi władz islamskiej republiki nie umyka jednak, jak bardzo Waszyngton boi się właśnie teraz wzrostu cen ropy, który zaszkodziłby amerykańskiej gospodarce i zmniejszył szanse prezydenta Baracka Obamy na reelekcję. Zatem Iran traktuje groźby dotyczące zamknięcia Ormuz jako "pożyteczną kartę przetargową w swojej konfrontacji z Zachodem, która ma też dodatkowy walor w postaci krótkoterminowych zwyżek ceny ropy na wystraszonych rynkach" - wyjaśnia Oxford Analytica.

W magazynie "The Diplomat" autor książki "Nuklearny Sfinks Teheranu" Meir Javedanfar tłumaczy zachowania Iranu jako grę z USA obliczoną na wykorzystanie gorączki politycznej, która już ogarnęła polityków przed wyborami prezydenckimi w USA w 2012 roku.

Tłem dla niebezpiecznych gier Iranu są coraz głośniejsze argumenty "amerykańskich kandydatów republikańskich" na rzecz "wyprzedzającego uderzenia przeciw Iranowi" - pisze "The Irish Times".

Brytyjski "The Guardian" opisuje skomplikowane manewry, których Iran próbował użyć, by ominąć sankcje, dzięki umowom handlowym z krajami Zatoki Perskiej i mniej prostolinijnym metodom pozyskiwania wpływów w regionie. Ale gdy machinacje przestały być skuteczne, "stało się jasne, że sankcje uderzają mocno w irański reżim i w rezultacie jego zachowanie może się stawać coraz mniej przewidywalne" - pisze dziennik.

Ekspert waszyngtońskiego Center for Strategic and International Studies (CSIS) Anthony Cordesman przypomina, że pogróżki Iranu w sprawie cieśniny Ormuz nie są niczym nowym, ale powinny być ocenione w aktualnym kontekście, gdy Iran reformuje swe siły zbrojne; "prawie na pewno nie po to, by wywołać wojnę z USA i państwami południowej części Zatoki Perskiej".

Ale przysposobienie armii i marynarki "daje Iranowi możliwość przypuszczania licznych ataków na mniejszą skalę", które zagroziłyby transportowi morskiemu w regionie, podniosły cenę jego ubezpieczeń i "stworzyły presję na sąsiednie kraje Zatoki oraz światowe ceny ropy" - wyjaśnia Cordesman.

Jeśli Teheran ograniczałby te akcje do ataków na bardzo małą skalę, trudno byłoby na nie odpowiedzieć zmasowaną siłą, a Iran nadal byłby w stanie eksportować ropę. A należy pamiętać - pisze Cordesman - że nawet najdalej sięgające prognozy Departamentu Stanu USA (do 2035 roku) podkreślają, że świat będzie coraz bardziej zależny od eksportu ropy i gazu z rejonu Zatoki Perskiej.

"Washington Post" zwraca uwagę, że niebezpieczne gry Iranu nie ograniczają się do regionu Bliskiego Wschodu i prób blokowania cieśniny Ormuz. Sięgają one daleko - aż po strategiczne alianse z krajami Ameryki Łacińskiej - i nie polegają wyłącznie na manipulowaniu ceną ropy. Otwieranie filii banków - na przykład w Wenezueli - pozwala tworzyć nieprzejrzyste instytucje finansowe, dające Iranowi i jego poplecznikom "państwowe przykrywki i faktyczne immunitet dla tajnych operacji" finansowych. Dzięki takim manewrom Teheran może zachować dostęp do ważnych surowców, środków finansowych, a nawet elementów do produkcji broni masowego rażenia - podsumowuje "Washington Post".

Prezydent Obama podpisał ustawę nakładającą kolejne sankcje gospodarcze na Iran, które pozwolą wzmocnić nacisk na irański sektor finansowy. Ma to ograniczyć dochody Teheranu ze sprzedaży ropy naftowej. Waszyngton będzie mógł od teraz zamrozić aktywa każdej zagranicznej instytucji finansowej, poczynając od irańskiego banku centralnego. Francuski "Le Point" przytacza reakcję jednego z przywódców irańskiej Gwardii Rewolucyjnej: "Na groźby odpowiemy groźbami na wielu frontach".