Niemiecki motor gospodarczy zaczyna się dławić

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
19 czerwca 2012, 05:30
Analitycy liczą straty dla Niemiec utrzymania lub rozpadu strefy euro. Ekonomiści wskazują na problemy strukturalne, w tym niską produktywność. A inwestorzy już grają przeciwko niemieckim obligacjom, zakładając, że wiarygodność kraju zacznie spadać.

Coraz częściej słychać głosy, że niemiecka potęga gospodarcza tylko pozornie jest nie do wzruszenia.

Pozornie wszystko jest w porządku. Niemcy mimo kryzysu rozwijają się, dług publiczny mają umiarkowany (ok. 80 proc. PKB, a nie jak w innych krajach strefy euro gdzie wynosi on 100 i więcej procent), deficyt finansów publicznych minimalny, zaś koszt refinansowania długu jeden z najniższych w świecie. Dług gospodarstw domowych też jest niewysoki (59 proc. PKB), a ceny nieruchomości dopiero niedawno zaczęły powoli rosnąć po latach stagnacji.
Z eksportowym napędem

W latach 2010 i 2011 Niemcy rozwijały się w tempie ponad 3 proc. rocznie, w tym też – choć marnym dla eurostrefy – nie znajdą się w recesji. Eksport napędza koniunkturę (Niemcy mają 10-proc. udział w światowym eksporcie), a bezrobocie spadło poniżej 6 proc. i jest najniższe od 20 lat.

Niemieckie think-tanki ekonomiczne, w dorocznym raporcie opublikowanym w kwietniu, przewidują w tym roku wzrost gospodarczy 0,9 proc., a w przyszłym 2 proc. Spodziewają się także pół miliona nowych miejsc pracy w tym roku i 300 tysięcy w przyszłym.

MFW prognozuje z kolei, że w najbliższych latach produkt krajowy Niemiec będzie systematycznie rósł o 1,5 proc. rocznie, przy zrównoważonej strukturze – trochę inwestycji, trochę konsumpcji prywatnej, trochę eksportu netto.

Wprawdzie opublikowany w maju indeks Ifo, obrazujący nastroje niemieckich przedsiębiorców, okazał się gorszy niż zakładano, ale nie zmienia to optymistycznych prognoz średnioterminowych.

Jeszcze w marcu 2011 r. The Guardian pisał o nowym boomie w Niemczech: „Making money by making stuff” i z podziwem opisywał osiągnięcia nie tylko motoryzacji, lecz całego przemysłu maszynowego, który jest światowym liderem w produkcji dóbr inwestycyjnych. A dyrektor znanego, monachijskiego instytutu Ifo, Hans-Werner Sinn, który jeszcze w 2007 r. pytał: „Czy Niemcy można uratować? Choroba pierwszego państwa dobrobytu”, już w 2011 r. zapowiadał złotą dekadę gospodarczą.

Cały tekst czytaj na:

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: obserwatorfinansowy.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj