Rogalski: Gorsze informacje ze strefy euro

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
23 września 2013, 11:32
Marek Rogalski, Analityk, Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.
Marek Rogalski, Analityk, Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A./Media
Zwycięstwo Angeli Merkel w wyborach do Bundestagu jest pyrrusowe.

Koalicja CDU/CSU nie może rządzić samodzielnie, a jej dotychczasowy sojusznik – liberalna FDP – znalazł się poza parlamentem. Chadecy mogą się jednak cieszyć z faktu, iż eurosceptyczna AfD nie uzyskała wymaganego 5 proc. progu, gdyż niemal na pewno o jej politykach byłoby głośno przy okazji uchwalania kolejnych programów pomocowych dla Grecji, czy też być może i Portugalii oraz Słowenii. Teraz wszyscy oczekują zawiązania szerokiej koalicji CDU/CSU-SPD, ale Peer Steinbruck już pokazuje, że oczekuje większego kompromisu, niż w latach 2005-09 (negocjacje mogą, zatem potrwać kilka tygodni). Tymczasem znów gorąco zaczyna robić się wokół krajów PIIGS. Niemal pewna jest rezygnacja włoskiego ministra gospodarki, technokraty Fabrizio Saccomanniego w proteście przeciwko braku politycznego zrozumienia, co do konieczności podjęcia działań mających na celu zmniejszenie ponownie rosnącego deficytu – widać, że tamtejsi politycy pomału szykują się na wcześniejsze wybory (rządy Enrico Letty są słabe), co może negatywnie odbić się na tamtejszym rynku długu w ciągu najbliższych miesięcy. Większym problemem może być jednak Portugalia, która za jakiś czas może poprosić o drugi bailout, gdyż szanse na spadek rentowności obligacji są niewielkie. W sferze zainteresowania rynków będzie też Grecja, gdzie dyskusje o wysokości kolejnej pomocy będą prowadzone już w najbliższych tygodniach. Nie należy też zapominać o Słowenii, gdzie jakiś czas temu ryzyko spadło po tym, jak rząd zrolował dług, ale za chwilę może powrócić. Tymczasem wskaźniki aktywności gospodarczej PMI w strefie euro, zaczynają wyhamowywać wcześniejsze zwyżki. Jeżeli okaże się, że tak jak to sugerują przedstawiciele Europejskiego Banku Centralnego, podstawy do wyraźnego ożywienia są marne, to z peryferiami będzie krucho. Dzisiaj o godz. 15:00 mamy jeszcze wystąpienie szefa ECB w Parlamencie Europejskim.
Można się spodziewać, że Mario Draghi powtórzy dzisiaj to, co mówił ostatnio. Mantra o tym, że należy poczekać na wyraźniejsze sygnały ożywienia w strefie euro, jest jednak rynkom znana. Do tej pory inwestorzy nie próbowali jej jednak zestawić z perspektywami dla peryferiów. Może dlatego, że temat PIIGS był zamiatany pod dywan w kontekście niemieckich wyborów. 

Opublikowane dzisiaj rano indeksy PMI ze strefy euro pokazują na drugi już miesiąc spadków indeksów PMI dla przemysłu, po zwyżkach z ostatnich miesięcy (51,1 pkt.). W górę nadal ciągną usługi (52,1 pkt.), ale to przemysł jest lepszym indykatorem. Lepsze od oczekiwań były dane z Chin – według szacunków Markit/HSBC indeks PMI dla przemysłu wzrósł we wrześniu do 51,2 pkt. To wsparło głównie waluty Antypodów – czyli AUD i NZD.

Na wykresie AUD/USD widać jednak, że wypadliśmy z trendu wzrostowego. W efekcie opór to już okolice 0,9450. Rośnie prawdopodobieństwo korekty zwyżek z ostatnich tygodni – mocne wsparcie to strefa 0,9255-0,9320.

Dzisiaj w kalendarzu poza wystąpieniem szefa ECB, mamy także wysyp przemówień kolejnych członków FED – godz. 15:20 Lockhart, godz. 15:30 Dudley i godz. 19:30 Fisher. Tylko, że jak pokazał piątek, komentarze nie wnoszą wiele obrazu rynku. O tym, czy dyskusja nt. ograniczenia QE3 już w październiku, będzie mogła być prowadzona, zdecydują dane Departamentu Pracy USA, które poznamy 4 października. 

Na wykresie EUR/USD widać rysujący się układ spadkowy, który przyniesie wyczekiwany ruch powrotny w okolice 1,3450 (przebiega tam też linia wzrostowa trendu). Opór to okolice 1,3550. Kolejne dni nie muszą jednak przynieść dalszych spadków EUR/USD. Problemy strefy euro nie są jeszcze na tyle znaczące, a rynkiem może ruszyć ewentualna nominacja Janet Yellen na stanowisko przyszłego szefa FED. Pojawiają się plotki, że może do tego dojść jeszcze we wrześniu. Teoretycznie to nic nowego dla rynków, ale nieraz wystarczą tylko preteksty. Tym samym liczmy się z możliwością zwyżki EUR/USD do 1,3660-1,3710 jeszcze przed 4 października.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dom Maklerski BOŚ
Marek Rogalski
Marek Rogalski
Ekspert ds. rynku walut w Domu Maklerskim Banku Ochrony Środowiska SA
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraRogalski: Gorsze informacje ze strefy euro »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj