Od kwietnia przyszłego roku będziemy mogli zdecydować, czy w ramach drugiego filaru będziemy oszczędzać na emeryturę w otwartych funduszach emerytalnych (OFE), czy na specjalnym subkoncie w ZUS. Składka osób, które nie dokonają wyboru, w ciągu trzech miesięcy z automatu trafi do ZUS. Po dwóch latach będziemy mieli prawo zmienić zdanie i wrócić do OFE. Możliwe będzie również pozostanie w ZUS. Tak przewiduje rządowy projekt ustawy wprowadzający zmiany w systemie emerytalnym.

Jednak badanie Idea Banku i Tax Care pokazuje, że dla przedsiębiorców dylemat pt. OFE czy ZUS nie istnieje. Bo z ankiet wynika, że zaledwie co dziesiąta osoba prowadząca działalność gospodarczą płaci składki wyższe niż najniższe dopuszczone prawem*. – Z kolei 90 proc. osób płaci składki od minimalnej podstawy, co oznacza, że muszą się liczyć z gorszą emeryturą bez względu na efekt realizowanej przez rząd reformy systemu emerytalnego – wskazuje Agata Szymborska-Sutton, analityk Tax Care.

Przedsiębiorcy mają prawo płacenia składek na ubezpieczenie społeczne, w które wchodzi rata emerytalna, od najniższej podstawy wymiaru składek (w tym roku to 2227 zł, czyli 60 proc. prognozowanego przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia). Obecnie składka to 656,9 zł, a z dobrowolną wpłatą na chorobowe – 710,67 zł. Do tego dochodzi 54,58 zł na Fundusz Pracy i 261,73 zł na ubezpieczenie zdrowotne. W efekcie osoba na samozatrudnieniu, która prowadzi firmę dłużej niż dwa lata, płaci miesięcznie ponad tysiąc złotych i to niezależnie od tego, czy czerpie dochody z prowadzonej działalności, czy ich w jakimś okresie zwyczajnie nie ma.

– Przedsiębiorcy z sektora MSP składki na ZUS traktują jak dodatkowy podatek, a to oczywiste, że podatki staramy się płacić jak najniższe – komentuje Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole i członek Rady Gospodarczej przy premierze. Jego zdaniem badania potwierdzają, że większość Polaków nie widzi związku pomiędzy wysokością comiesięcznych danin do ZUS, długością okresu ich wpłacania a wysokością przyszłej emerytury.

>>> Czytaj też: Projekt reformy OFE już gotowy. Dobrowolność i zakaz reklamy funduszy

Płacenie najniższej możliwej składki do ZUS może również świadczyć o braku zaufania przedsiębiorców do państwa, a konkretnie w tym wypadku – do wysokości państwowej emerytury. Bo – jak się okazuje – wielu z nich oszczędza na starość indywidualnie. Z badania Tax Care i Idea Banku wynika, że 40 proc. właścicieli firm ze średnich i z dużych miast deklaruje, że w jakiś sposób oszczędza pieniądze na dodatkową emeryturę. – Tymczasem badania przeprowadzone przez portal Interia.pl i Home Brokera na większej grupie osób, nie tylko przedsiębiorców, pokazują, że regularnie oszczędza na emeryturę tylko co 14. Polak – podkreśla Agata Szymborska-Sutton.

Choć z przedsiębiorcami jest lepiej, to nie gromadzą fortun z myślą o przyszłości. Jedynie 3 proc. twierdzi, że odkłada co miesiąc więcej niż 900 zł. Zdecydowana większość oszczędzających mówi, że są to kwoty nie wyższe niż 300 zł.

To, że Polacy w ogóle nie są skłonni dużo odkładać na przyszłość, pokazują także dane Komisji Nadzoru Finansowego na temat wkładów na indywidualne konta emerytalne i indywidualne konta zabezpieczenia emerytalnego.

W pierwszym półroczu tego roku średnie wpłaty na IKE wyniosły 2,1 tys. zł, czyli 350 zł miesięcznie. Na IKZE już jedynie 700 zł, co daje nieco ponad 116 zł miesięcznie.

>>> Czytaj też: Reforma OFE: Minimalny poziom inwestycji w akcje będzie tymczasowy

*Sondaż został przeprowadzony w formie wywiadu telefonicznego 11–21 września. Wzięło w nim udział 1 tys. osób prowadzących działalność gospodarczą.