Veksler: Nawet Frank Sinatra nie zrobiłby tego lepiej niż Ben

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
19 grudnia 2013, 16:25
Ken Veksler, Senior Manager, Trading and Advisory Saxo Bank
Ken Veksler, Senior Manager, Trading and Advisory Saxo Bank/Forsal.pl
A więc Ben jednak się zdecydował. Zwinął żagle i obciął QE o 10 mld miesięcznie, niejasno dając do zrozumienia, że tak będzie teraz co miesiąc – tzn. że na każdym posiedzeniu będą redukować luzowanie o 10 mld USD.

Ta ostatnia zapowiedź może i była opatrzona większą liczbą zastrzeżeń, niż jakikolwiek podręcznik, który kiedykolwiek czytaliście, ale mimo wszystko plan został zasygnalizowany. Brawo, dobra robota, Brodaczu.

A reakcja rynku? Cóż, oczywiście (jak zwykle) zewsząd podniosło się mnóstwo głosów w stylu „A nie mówiłem?”. Ale to było do przewidzenia, gdyż coraz więcej jest „mądrych po szkodzie". Poza tym jednak tak naprawdę inwestorzy nie rzucili się masowo kupować USD, co miało nastąpić po takim manewrze Fedu, i chociaż oczywiście można mówić o zmienności, jaka zapanowała mniej więcej w okolicach publikacji komunikatu oraz w czasie konferencji prasowej, to jednak gdy porządnie przyjrzycie się wykresowi 1-godzinnemu, zobaczycie, że nawet dziś rano kursy nie znajdowały się tak daleko od poziomów, jakie widzieliśmy o tej porze wczoraj.

Rynki akcji zachwyciły się newsem z Fedu, bo gdy pył już opadł, okazało się, że impreza się nie skończyła. I chociaż może nie będą dostawać co miesiąc tyle samo, co do tej pory, to nadal jest to gigantyczna ilość darmowej gotówki, którą można wpompować w akcje. Natomiast złoto, cóż... To już inna historia, w dodatku mało uzasadniona. Inwestujący w oparciu o analizę techniczną, a także tzw. ciężkie ręce, czekają teraz na poziom 1150 i sądzę, że go zobaczą. Ale gdy już dojdą do tej magicznej liczby, uważajcie... rozpęta się piekło, a los posiadaczy kroczących zleceń stop na krótkich pozycjach będzie gorszy niż świątecznego indyka, gdy rynek wystrzeli z powrotem w górę jak nietoperz z piekła rodem, dochodząc w okolice 1280/1300. Tak mi mówi moja intuicja, a chociaż ja czasem się mylę, to moja intuicja z pewnością nie.
Jeśli chodzi o to, czego się dzisiaj można spodziewać, powiem wprost – niczego!

Od mojego przyjścia do biura minęły już ponad cztery godziny i nic się nie zmieniło, ani też nie spodziewam się, by teraz miało być inaczej.

Znacie tę śpiewkę, koniec roku, równoważenie pozycji i ksiąg, itd. A zwłaszcza po ostatniej nocy...

Nie zamierzam dziś porywać się na przewidywanie poziomów, gdyż zwyczajnie nie mają one znaczenia; poza tym rynek nie będzie na tyle aktywny, by było to istotne.

Ale gdybyście się jednak skusili zagrać, życzę wam powodzenia i radzę te kaski jednak twardo trzymać na głowach.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Saxo Bank
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj