E-sklepy darmową dostawę odbijają sobie w innych opłatach

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
17 stycznia 2014, 05:18
Zakupy
Zakupy/ShutterStock
Pod koniec ubiegłego roku zrobiło się głośno o tym, ze polskie e-sklepy stawiają na darmową dostawę. Zapewne ucieszyło to wielu konsumentów, a zwłaszcza tych regularnie robiących zakupy w sieci.

Z drugiej jednak strony widać, że e-sklepy starają się znaleźć sposób, by odzyskać pieniądze przeznaczone na dostawę.

Coraz popularniejsze staje się doliczanie opłaty za odbiór własny przesyłki, czyli w siedzibie sklepu internetowego. Tak robi m.in. sklep Iperfumy.pl, który za taką usługę inkasuje 4 zł.

Słynna praktyka sklepów to też pobieranie wyższej opłaty przy ekspresowej dostawie. W sklepie LPP na przykład dostawa standardowa, czyli realizowana w ciągu 2-3 dni kosztuje 9,90 zł. Wysyłka ekspresowa, czyli towar dociera po 1-2 dniach kosztuje już 19,90 zł. 

>>> Polecamy: Pokolenie młodych najeźdźców z wirtualnego świata

Bywa tez, ze e-sklep żąda dodatkowej opłaty, gdy dostawa ma być realizowana w innych godzinach niż te przez niego wskazane. Oplata może dochodzić do nawet 30 zł.

Poza tym coraz popularniejsze są opłaty do transakcji realizowanych kartą płatniczą. Wynoszą one najczęściej 1,5 proc. od transakcji. 

>>> Przez polski e-commerce przetacza się właśnie fala otwarć nowych sklepów internetowych. Prym wiodą producenci odzieży. Czytaj więcej na ten temat.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: DGP/forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj