Belgia przywraca tymczasowe kontrole graniczne i zawiesza Schengen

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
23 lutego 2016, 17:10
Brugia w Belgii
Brugia w Belgii/ShutterStock
Belgia przywraca tymczasowe kontrole na granicy z Francją w obawie przed falą migracyjną. Poinformował o tym minister spraw wewnętrznych Jan Jambon.

Decyzja ma związek z planowaną decyzją o częściowej ewakuacji miasteczka imigrantów pod Ta jednak została czasowo wstrzymana.

>>> Czytaj również: Kolejna fala imigrantów zmierza do Europy? Węgierska policja zatrzymuje coraz więcej osób

Sąd w Lille postanowił wstrzymać się z decyzją w sprawie ewakuacji części obozu dla uchodźców w Calais, na północy Francji. Werdykt w tej sprawie ma zapaść najpóźniej w czwartek.

Sprawa trafiła na sądową wokandę, gdyż przeciwko ewakuacji protestowały liczne pozarządowe organizacje humanitarne. W południowej części obozu pod Calais, gdzie mieszka według tych źródeł ponad trzy tysiące osób, znajduje się czterysta dzieci, z czego trzysta jest samotnych, bez rodziców i bliskich.

Zdaniem działaczy humanitarnych, wprawdzie warunki pobytu są w obozie bardzo trudne, ale dzieci są wśród swoich. Perspektywa przeniesienia ich w inne miejsca we Francji, jest dla dzieci stresem i wywołuje u nich niepokój.

Organizacje humanitarne twierdzą, że postępowanie władz chcących zlikwidować południową, najbardziej przeludnioną część obozu, jest nieodpowiedzialne.

Rząd uważa, że warunki życia tam urągają przyzwoitości i godności człowieka. Część uchodźców już się przeniosła do pobliskiej Belgii w nadziei, że stamtąd uda im się przedostać do Wielkiej Brytanii.

Monika Bartoszewicz z Akademii Finansów i Biznesu Vistula mówi, że władze Francji swoimi decyzjami przyznają się, iż nie kontrolują sytuacji w swoim kraju. Sąd w Lille postanowił wstrzymać się z decyzją w sprawie ewakuacji części obozu dla uchodźców pod Calais, na północy Francji. Werdykt w tej sprawie ma zapaść najpóźniej w czwartek.

Według ekspertki, mamy do czynienia z dowodem niewydolności władz. Jak mówi Monika Bartoszewicz, francuskie władze przyznają się w ten sposób do porażki. Nie potrafią kontrolować tego, co się dzieje na ich terytorium, a prawo nie jest respektowane.

Rządowe dotyczące ewakuacji części obozu dla uchodźców pod Calais miało wygasnąć o 20:00. Według komentatorów, tylko niewielka liczba uchodźców zgodziła się opuścić południowy sektor obozu, zwanego "Dżunglą". Reszta nie chce się stamtąd ruszyć.

Sprawa trafiła na sądową wokandę, gdyż przeciwko ewakuacji protestowały liczne pozarządowe organizacje humanitarne. W południowej części obozu pod Calais, gdzie mieszka według tych źródeł ponad trzy tysiące osób, znajduje się czterysta dzieci, z czego trzysta samotnych, bez rodziców i bliskich.

Po raz pierwszy od jesieni ubiegłego roku wzrosła liczba imigrantów próbujących przekroczyć granicę węgierską. Pojawiają się też imigranci pochodzący z krajów innych niż Syria czy Irak. Jak informuje węgierska policja, w sobotę i w niedzielę na granicy z Serbią i Chorwacją zatrzymano ponad 500 osób. To prawie tyle samo co w ciągu całego ubiegłego tygodnia, kiedy to graniczny płot nielegalnie próbowało sforsować 550 osób. >>> Czytaj więcej

>>> Czytaj też: Czy Europa jeszcze liczy się na świecie? [MAPA INWESTYCJI]

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj