Chinki zachłysnęły się Zachodem. Nie chcą wychodzić za mąż

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
16 października 2016, 14:01
Młodzi ludzie w Państwie Środka zaczynają odwracać się od instytucji małżeństwa. Coraz lepiej widoczny trend zaczyna niepokoić rodziców i partyjnych dygnitarzy.

Po całej dekadzie wzrostów wskaźnika zawierania małżeństw, już drugi rok z rzędu Chiny notują jego spadek - informuje Quartz. W 2015 roku wyniósł on 6,3 proc., natomiast rok wcześniej 9,1 proc. (rok do roku). Spadkom towarzyszyłw ciągu pierwszej dekady XXI wieku (wyniósł półtora roku).

Spadek liczby małżeństw to globalny trend. USA, kraje OECD oraz Japonia doświadczyły podobnego procesu w ostatnich latach. Młode osoby jeszcze mniej chętnie niż w kontynentalnych Chinach zawierają małżeństwa w Hongkongu i na Tajwanie.

Wspomniane zjawisko zaczyna wzbudzać w Państwie Środka społeczny niepokój. Chiny są przecież znane z tego, że rodzina należy tam do najważniejszych wartości. Odrzucenie tradycji może zakłócić egzystencję starszych pokoleń.

Tradycyjna chińska praktyka ustawiania małżeństw przez rodziców jest nielegalna od lat 50. poprzedniego stulecia. Rola ojców i matek w wyborze partnera jest jednak nadal duża. Potencjalne oświadczyny są często poprzedzone długimi, budzącymi postrach rozmowami wstępnymi kandydatów z rodzinami. Popularne są tzw. „zakątki swatek”, w których spotykają się rodzice niezamężnych dzieci w celu wymiany informacji i umawiania ze sobą pociech. Często bez ich wiedzy i pozwolenia.

W 2007 roku rząd potępił kobiety w wieku powyżej 27 lat, które nie znalazły męża i namawiał je do „obniżenia wymagań”. W 2016 roku partia wycofała dodatkowe, płatne, 7-dniowe urlopy małżeńskie. Rząd martwi się o dużą nadwyżkę mężczyzn, która powstała jako skutek uboczny polityki „jednego dziecka”, mających niewielkie szanse na znalezienie żony. Opinia publiczna uważa tę grupę wręcz jako potencjalne zagrożenie społecznego spokoju.

Młodzi Chińczycy podążają jednak własnymi ścieżkami. Popularnością cieszą się romanse i nieformalne związki. Małżeństwa są też często poświęcane na rzecz pracy. Rządowe szacunki mówią, że 85 proc. (mężczyzn i kobiet) migrantów zarobkowych (jedna trzecia znajduje się w „małżeńskim” wieku) pracuje ponad 44 godzin tygodniowo, co nie pozwala im na budowanie relacji pozazawodowych. Również kultura popularna promuje nowe modele życia.

Małżeństwu opierają się najbardziej młode Chinki. Wynika to w dużej mierze z sytuacji kobiet w tym kraju. Konieczność zmagania się z dyskryminacją płciową w życiu społecznym i zawodowym zmusza je do włożenia ogromnego wysiłku w osiąganie życiowych celów. Zmuszone są więc często do rezygnacji z założenia rodziny.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Media
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj