Juppe: Kraje UE działając samotnie mogą stać się wasalami Rosji lub Chin

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
21 października 2016, 14:10
Kryzys w Unii Europejskiej
Kryzys w Unii Europejskiej/ShutterStock
Faworyt w prawyborach francuskiej prawicy Alain Juppe ostrzegł w piątkowym wywiadzie dla „La Repubbliki", że Europejczycy muszą sobie przypomnieć, iż łączy ich wspólny los, bo jeśli kraje UE będą działać samotnie, to mogą zostać wasalami Rosji czy Chin.

Aby pokonać kryzys, który przechodzi obecnie Unia Europejska "musi ona odnaleźć poczucie wspólnego przeznaczenia (...). Przerażająca jest myśl, że każdy kraj (unijny) mógłby działać sam" - powiedział Juppe w rozmowie z włoskim dziennikiem.

"Ryzykujemy tym, że staniemy się krajami wasalnymi Rosji, czy Chin" - dodał były, dwukrotny premier Francji i obecny mer Bordeaux.

Pytany o stanowisko w sprawie negocjacji z Wielką Brytanią dotyczących Brexitu Juppe powiedział, że "nie chodzi mu o to, by ukarać Zjednoczone Królestwo, ale nie może ono być zarazem na zewnątrz i wewnątrz Unii", a zatem cieszyć prawami przysługującymi krajami Wspólnoty.

Zapewnił jednak, że Francja kontynuować będzie "ścisłą współpracę" ze Zjednoczonym Królestwem. Jednak brytyjski "Guardian" przytacza w piątek jego inną wypowiedź, w której Juppe zapewnia, że jeśli wygra wybory prezydenckie, to z powrotem przesunie granicę z Wielką Brytanią z Calais na wyspy.

W 2003 roku Londyn i Paryż podpisały porozumienie, tzw. umowę z Le Touquet, które pozwala brytyjskim urzędnikom na sprawdzanie paszportów osób podróżujących do ich kraju już we Francji, co de facto przesunęło kontrolę graniczną z Wielkiej Brytanii na kontynent.

"Nie możemy akceptować sytuacji, w której na terytorium Francji dokonywana jest selekcja ludzi, których nie chce Wielka Brytania. To jest robota dla Brytyjczyków" - powiedział Juppe.

Na jego wypowiedź zareagowała jeszcze w piątek rzeczniczka premier Wielkiej Brytanii Theresy May, mówiąc, iż "obecny rząd Francji w widoczny sposób podziela zdanie brytyjskiego rządu, że porozumienie z Le Touquet działa i nie ma planów, by je zmieniać".

Jak pisze "Guardian" wypowiedź prawdopodobnego kandydata prawicy w następnych francuskich wyborach prezydenckich to kolejna oznaka, że presja krajów unijnych na Brytyjczyków będzie rosła.

Według sondaży Juppe ma nie tylko szanse na nominację z ramienia opozycyjnej partii Republikanie, ale też na wygranie samych wyborów prezydenckich w 2017 roku - przypomina "Guardian". Głównym rywalem Juppe w walce o mandat wyborczy tej partii jest były prezydent Nicolas Sarkozy.

Pytany przez "La Reppublikę" o to, jakie są najważniejsze różnice między nim a Sarkozym były premier powiedział: "myślę, że te różnice są bardzo widoczne dla wszystkich. O wyniku wyborów w dużej mierze zadecyduje osobowość, będzie się liczyć zaufanie do kandydata i to, jaki jest w nim materiał na męża stanu".

Francuski tygodnik "L'Obs" charakteryzuje Juppe jako polityka, który nie ukrywa, że jest liberałem, nie kokietuje lewicy w kwestiach gospodarczych, ani nie stosuje gospodarczego populizmu.

W porównaniu z Sarkozym, który szuka dla siebie poparciu również u skrajnej prawicy, Juppe jest politykiem centroprawicowym. Jak pisze "Le Figaro" były premier, który jest bardzo przeciwny skrajnie prawicowemu i eurosceptycznemu Frontowi Narodowemu "nie próbuje nawet podbijać tego terytorium".

Według "Le Figaro" Juppe w kwestiach ekonomicznych nie stara się też choćby "puszczać oka do francuskiej lewicy" i proponuje daleko idące reformy mające postawić na nogi gospodarkę: chce zredukować podatki dla firm, podnieść wiek emerytalny do 65 lat i skończyć z 35-godzinnym tygodniem pracy.

Mer Bordeaux zamierza też ograniczyć dostępność zasiłków dla bezrobotnych, jeśli zainteresowani nie starają się znaleźć pracy lub odrzucają oferty zatrudnienia.

Mimo zabiegów Sarkozy'ego o pozyskanie głosów radykalnej prawicy Juppe coraz bardziej dystansuje go w sondażach, a tendencja ta utrzymuje się od wiosny - pisze "Le Figaro".

Według sondażu dla tygodnika "L'Express" poparcie Francuzów dla Juppe wynosi teraz 44 proc., a wśród zwolenników prawicy - 73 proc. Ten sam, konserwatywny elektorat daje Sarkozy'emu 58 proc. głosów poparcia.

Ponadto 47 proc. Francuzów uważa, że Juppe jest bardziej kompetentny w kwestiach gospodarczych niż jego konkurenci w prawyborach. W wiedzę Sarkozy'ego na temat gospodarki wierzy tylko 29 proc. respondentów.

Co więcej - jak głosi sondaż dla "L'Express" - Sarkozy ma równie liczny elektorat negatywny jak przywódczyni Frontu Narodowego Marine Le Pen - są to kandydaci, których całkowicie odrzuca 55 proc. Francuzów.

>>> Czytaj też: Już wiadomo, kto zablokował sankcje wobec Rosji


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj